– Byłeś podstawowym zawodnikiem II-ligowego klubu, skąd do ekstraklasy jest już blisko. Jak trafiłeś do Wisły? – Swoją karierę zaczynałem w Goplanii Inowrocław, skąd trafiłem do Unii Janikowo. Moim dotychczasowym największym sukcesem jest awans z zespołem Unii z III do II ligi, a w tamtych rozgrywkach byłem królem strzelców. Moim marzeniem była gra w I lidze i stąd skorzystałem chętnie z propozycji Wisły Płock. Marzenia się spełniły i dostałem wspaniałą szansę na pokazanie się w ekstraklasie. Obaj z Jakubem zagraliśmy już w brawach Wisły w Pucharze Ekstraklasy, trenowaliśmy też z drużyną, a to zaowocowało moim przejściem. Transfer z Unii był definitywny. – Chciałeś trafić do I ligi i to Ci się udało, ale przecież znasz miejsce drużyny w tabeli, Wisła może spaść do ligi, w której już grałeś. Brałeś pod uwagę taki scenariusz? – Ja jestem takim człowiekiem, który najpierw określa sobie cele, a potem stale podnosi poprzeczkę. Wiem, że sytuacja w Wiśle nie jest najlepsza, ale mam nadzieję, że uda mi się pomóc drużynie, by opuściła ostatnie miejsce w tabeli i utrzymała się w ekstraklasie. Od tego przecież zależy także moja dalsza kariera. – Nie boisz się, że różnica miedzy I a II ligą ligą jest duża i nie poradzisz sobie na boisku? – To nie będzie zależało przede wszystkim ode mnie. Jestem człowiekiem bardzo ambitnym i jeśli będzie trzeba, to ambicją będę nadrabiał swoje braki. Ja zdaję sobie sprawę, że potrzebuję na razie czasu, by zaadaptować się w nowych warunkach, by tu znaleźć swoje miejsce. Na razie jestem w Płocku zbyt krótko. Nie mogę narzekać na przyjęcie kolegów, chyba się dogadamy, a że mamy wspólny cel, to łatwiej będzie go nam realizować wspólnie. – Przenosisz się do Płocka z całą rodziną? – Tak, od września ubiegłego roku jestem szczęśliwym małżonkiem, za trzy miesiące moja żona Karolina urodzi nasze dziecko. Te miesiące będą w moim życiu bardzo ważne, bo i będę mieć dziecko, i rozpocząłem pracę w nowym klubie, w ekstraklasie. Podpisałem umowę z Wisłą na 2,5 roku, więc zależy mi na tym, bym z zespołem wywalczył utrzymanie, bo związałem się z miastem na dłużej, tu chcę żyć i pracować i nie ukrywam, że odnosić sukcesy. Na dodatek Płock jest blisko od Inowrocławia, gdzie mieszka moja rodzina, więc ta przeprowadzka była dla mnie bardzo dobra. – Strzelasz dużo goli w II lidze, więc chyba zauważyli Ciebie też inni działacze klubowi? – Owszem, miałem kilka ciekawych propozycji, ale wybrałem Wisłę. I od razu mówię, że nie było dla mnie ważne miejsce w tabeli, bo uważam, że z każdej sytuacji jest wyjście, a w sukces trzeba po prostu wierzyć, trzeba grać i wierzyć, że będzie wszystko dobrze. – Marzy Ci się kadra narodowa? – Myślę, że jestem już na to za stary, bo mam 29 lat, ale nie tracę nadziei. W końcu to Grzegorz Piechna swoje największe sukcesy święcił właśnie w moim wieku. Uważam, że wszystko jest możliwe i mocno w to wierzę, że jeszcze sporo wydarzeń czeka na mnie w karierze sportowej. – Masz zamiar zastąpić Irka Jelenia? – Ja wiem, że Irek ma wielki szacunek tu w Płocku i zastąpić tego piłkarza będzie bardzo trudno. Myślę, że to powinno tak wyglądać. Grał tu Jeleń, był gwiazdą, my musimy wszystko zrobić, by udowodnić, że wyrobimy sobie nazwiska. Obaj z Kubą jesteśmy z Kujaw, z takiego terenu, gdzie piłkarze nogi nie odstawiają. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze