Jeśli komuś zgubił się mały, brązowy, niski, krótkowłosy pies to niestety nie wróci. Leży przy skarpie na wysokości zjeżdżalni na Sobótce. Nie wiem, co o tym myśleć... Zdjęcie mocno drastyczne, wstawię w komentarzu Post o takiej treści pojawił się dziś, 9 marca po godzinie 17.00 na facebookowej grupie Zaginione/Znalezione zwierzęta Płock i okolice. Zgodnie z zapowiedzią zdjęcie również się pojawiło. Trudno na nie patrzeć bez emocji. Szokuje wszystkich.
Widać na nim przeciętego równo na pół - jakby piłą mechaniczną – martwego zwierzaka. Pod fotografią natychmiast ruszyła fala komentarzy, w której wiele osób zastanawia się, kto mógł się dopuścić takiego czynu. Padają głosy, że obok przy Sobótce prowadzona jest wycinka drzew.
Na miejsce pojechała Sylwia Piasecka z Płockiego Towarzystwa Pomocy Zwierzętom ARKA. Spotkała się tam z osobą, która około godz. 16.00 dokonała tego makabrycznego odkrycia. Okazało się, że szczątek psa na miejscu już nie było. Pozostała tylko plama krwi na trawie. Nie udało się znaleźć nic więcej.
Do tego szokującego zdarzenia doszło w okolicy Zalewu Sobótka, niedaleko schodów, tuż przy uliczce spacerowej. Nieopodal widać wycinkę drzew.
Działaczka ARKI zadzwoniła na Policję, kontaktowała się również ze Strażą Miejską. Nie doczekała się jednak żadnego patrolu. - Udało się jedynie ustalić w Straży Miejskiej, że nie było żadnego zgłoszenia do Muniserwisu zajmującego się zabieraniem padłych zwierząt, by pracownicy przyjechali nad zalew – mówi Sylwia Piasecka.
Czy ktoś zabrał szczątki psa? Zostały jednak zdjęcia. Widać na nich, że pies ma także podejrzane ślady na szyi.
Czy to koniec historii?
Po godzinie 21.00 Sylwia Piasecka wróciła z interwencji do domu. - Kobieta, która znalazła szczątki psa obiecała, że jutro zgłosi sprawę w Komendzie Miejskiej Policji w Płocku. Gdy wróciłam do domu, zadzwonił też do mnie policjant, który dojechał na miejsce zdarzenia. Trochę późno, bo minęły 2 godziny od zgłoszenia i jest tam teraz ciemno - tłumaczy płocczanka.
My również będziemy monitorować temat i poprosimy jutro o komentarz do tej sprawy służby.
[AKTUALIZACJA]
Sylwia Piasecka z Płockiego Towarzystwa Pomocy Zwierzętom ARKA wróciła w piątek rano na miejsce zdarzenia. Znalazła szczątki zwierzaka! Tą samą część, którą niestety już zdążyły zająć się przez noc inne zwierzęta. Nie natknęła się jednak na ślad drugiej części psa ani żadnych innych fragmentów.
Nad zalewem Sobótka zjawił się dziś rano również patrol Policji.
Dostaliśmy odpowiedź z Komendy Miejskiej Policji w Płocku w tej sprawie. Cytujemy: "Policjanci faktycznie dostali takie zgłoszenie. Po dokonaniu sprawdzenia nie stwierdzono, aby truchło psa było pocięte ostrym narzędziem lecz zostało rozszarpane przez zwierzynę".
Wiele osób ma jednak wciąż wątpliwości... Wstępne opinie specjalistów, którym pokazaliśmy zdjęcia (zrobione bezpośrednio po znalezieniu psa,) nie mówią jednoznacznie, że tak wygląda zwierzę rozszarpane prze inne, ale też nie wykluczają tej opcji.
BS
fot. Sylwia Piasecka i FB
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze