Cukrownia w Małej Wsi, od lat trwale wpisująca się w krajobraz miejscowości i gminy, przestaje istnieć. Co można, to się z niej wyprzedaje. Na jedną z takich wyprzedaży zwrócił uwagę nasz czytelnik: – Cukrownia sprzedała grunt zabudowany w Płońsku, w dzielnicy przemysłowej, o powierzchni 4,26 ha za sumę 306 tys. zł, co daje 7,19 zł za metr kwadratowy. To jest taniej niż kosztuje grunt w Małej Wsi – uważa. Co istotne, dopatruje się w tej transakcji pewnego rodzaju spisku: Przetarg odbył się po cichu, była tylko osoba kupująca, czyli pewien mieszkaniec Wyszogrodu. Nabył ten grunt tanio, a teraz chce go sprzedać za kilkakrotnie wyższą cenę. Uważam, że ten przetarg i sprzedaż odbyły się nieprawidłowo. Nie wydaje mi się, aby grunt ten został sprzedany jako rolny – twierdzi nasz rozmówca. Wyprzedaż majątku, który przez jakiś czas miał charakter dobra wspólnego, zazwyczaj budzi kontrowersje. Zdarza się przecież, że transakcje dokonywane są pokątnie, na szkodę zbywającego majątek. Stąd nie dziwi fakt, że ktoś dopatruje się nieprawidłowości, posiadając dokładną wiedzę na temat zarobionych przez jednych, a straconych przez drugich pieniędzy. Po sprawdzeniu okazało się, że omówiona na wstępie transakcja miała miejsce około 2 lat temu. Dyrektorem Cukrowni w Małej Wsi był wówczas Waldemar Flakiewicz, obecnie dyrektor Oddziału w Borowiczkach Krajowej Spółki Cukrowej „Polski Cukier”: – Cukrownie z ochotą pozbywają się podobnych terenów. Takie place to dla nich tylko kłopot – stwierdza W. Flakiewicz. – To był plac buraczany z naniesieniami. Jego roczne utrzymanie kosztowało około 55 tys. zł, a plac nie był już od kilku lat użytkowany. Trzeba było płacić podatek od nieruchomości i wieczystego użytkowania oraz zatrudniać stróża do pilnowania. Sprzedaż placu odbyła się według określonych procedur, wyznaczonych przez KSC. Najpierw nastąpiła wycena tego placu, zatwierdziła ją Rada Nadzorcza KSC. Potem w prasie znalazło się ogłoszenie o sprzedaży, wreszcie odbył się przetarg. Mógł do niego przystąpić każdy chętny. Jeżeli brakuje nabywcy, kolejna proponowana cena z reguły bywa niższa od pierwszej ceny. Waldemar Flakiewicz przekonuje, że gruntu pod placem buraczanym nie można traktować podobnie jak gruntu pod dom, bo nigdy nie będzie posiadał tej samej wartości: – Nawet, jak to ktoś chciał wziąć za darmo, to i tak byśmy oddali – nie waha się powiedzieć dyrektor Flakiewicz. – Zresztą taki plac to własność skarbu państwa, dlatego wszystko odbywa się za zgodą i akceptacją KSC. To ona weryfikuje wszystkie wnioski dotyczące swojego majątku. Faktem jest jednak, że przedsiębiorca, który już nabył plac w Płońsku, może z nim robić, co mu się tylko podoba. Może go sprzedać lub zbudować w tym miejscu stację paliw. Bo plac znajduje się u zbiegu dwóch dróg wojewódzkich. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze