Reklama

Kto prezydentem Płocka

07/06/2006 20:15
Od dłuższego już czasu w kręgach zainteresowanych trwają dyskusje dotyczące najbliższych wyborów samorządowych w Płocku i całym regionie. Ta dyskusja ma szczególny wymiar w kontekście nazwiska przyszłego prezydenta Płocka. Spore zamieszanie wśród zainteresowanych wprowadziła zapowiedź sporych zmian w ustawie samorządowej. Najistotniejsza z proponowanych zmian dotyczy powrotu do poprzedniego sposobu wybierania prezydenta, burmistrza, wójta – poprzez radnych, a nie w wyborach bezpośrednich. Taka możliwość zmiany ustawy sprawiła, że niektórzy z tak zwanych żelaznych kandydatów zastanawiają się teraz nad podjęciem tej ważnej dla nich decyzji. Póki co, niezależnie od losów tej wymienianej ustawy, na dzisiaj najpoważniejszym kandydatem na prezydenta Płocka jest aktualnie piastujący to stanowisko Mirosław Milewski (Prawo i Sprawiedliwość).
Nazwisko obecnego prezydenta wymieniane było już dużo wcześniej, ale – co ciekawe – nie zawsze jako kandydata PiS. Mówiło się nawet, że z powodu pewnych nieporozumień z posłem Ziemi płockiej, aktualnie ministrem Skarbu Państwa Wojciechem Jasińskim, Milewski do wyścigu o fotel prezydencki wystartuje z ramienia Platformy Obywatelskiej, która w swoim czasie usilnie poszukiwała kandydata z tak zwanym silnym nazwiskiem. Te pogłoski Mirosław Milewski rozwiał w wywiadzie udzielonym dla “Tygodnika Płockiego” kilka miesięcy temu. Zaznaczył wówczas, że jedyną partią, z której ramienia może wystartować, jest Prawo i Sprawiedliwość. Na dzisiaj Mirosław Milewski wydaje się być najpoważniejszym kandydatem na stanowisko prezydenta miasta Płocka.
Ciekawe, jzak rywalizacja na politycznej arenie krajowej przełoży się na uwarunkowania lokalne. Bo jak doskonale pamiętamy, zarówno w wyborach parlamentarnych, jak i prezydenckich notowania PiS i Platformy Obywatelskiej były bardzo podobne. Z batalii ostatecznie zwycięsko (i to podwójnie) wyszło Prawo i Sprawiedliwość. Czy to oznacza, że w Płocku największe szanse na prezydenturę będą mieli kandydaci namaszczeni przez te właśnie ugrupowania?
– Aktualnie czekamy na dokładny kalendarz wyborczy, bo to on nas determinuje – mówi Jarosław Kozanecki, członek zarządu płockiego koła Platformy Obywatelskiej. – Po pierwsze, prezes Rady Ministrów musi ogłosić termin wyborów, a po drugie my też mamy swój własny terminarz. 10 czerwca zbiera się Rada Krajowa Platformy. Być może na tym czerwcowym posiedzeniu rady będzie mowa o zasadach i kryteriach doboru kandydatów na stanowiska wójtów, burmistrzów i prezydentów. Wiem na pewno, że jeśli chodzi o prezydentów dużych miast, to potencjalny kandydat musi być zaakceptowany zarówno przez Zarząd Regionu, jak i przez Zarząd Krajowy Platformy Obywatelskiej. Myśląc o potencjalnym kandydacie na stanowisko prezydenta miasta Płocka, mogę powiedzieć jedynie tyle, że pojawiają się luźne propozycje i kandydatury. Są tacy, którzy się na to stanowisko nadają, ale mają na przykład dobre miejsca pracy, nie chcą więc z nich rezygnować po to, by zająć się batalią prezydencką. Trzeba także pamiętać o sytuacji majątkowej kandydata, który według ustawy w Płocku musi dysponować na kampanię kwotą około 65 tysięcy złotych. On te pieniądze musi znaleźć, bo partia mu ich nie da. Tak więc proszę mi wybaczyć, ale o konkretach personalnych rozmawiać nie mogę. Ważne jest, aby kandydat na prezydenta był płocczaninem.
Nam się jednak nieoficjalnie udało dowiedzieć z innych źródeł, że kandydatem tej partii na prezydenta ma być szef lokalnych struktur partyjnych Artur Jaroszewski. Ma spore szanse, choć mówi się, że pod warunkiem, iż znajdzie poparcie także poza strukturami swojej partii, na przykład w organizacjach pozarządowych czy grupach biznesu. W swoim czasie dywagowało się także o radnym Andrzeju Nowakowskim. Temu kandydatowi na przeszkodzie stanęły zapewne obowiązki rodzinne, nie dające się pogodzić z pracą społeczno – polityczną w tak ogromnym zakresie. Ponadto niektórzy członkowie Platformy uważają, że Nowakowski ma zbyt krótki staż w tej partii, do której przeszedł z Unii Polityki Realnej. Padało także nazwisko szefa Miejskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego Mirosława Kłobukowskiego, on sam zaprzecza tym doniesieniom.
Ciekawie wygląda sytuacja w Polskim Stronnictwie Ludowym, bardzo mocnym organizacyjnie, szczególnie w powiecie płockim. W ostatnim czasie w Stronnictwie pokazała się nowa, solidna jakość. Chodzi o nieznanego zbytnio nikomu wcześniej wiceprezydenta Płocka Dariusza Zawidzkiego, którego nawet przeciwnicy polityczni oceniają jako świetnego organizatora i stratega. Bardzo duże zasługi dla poprawy wizerunku Stronnictwa w samym Płocku położył także Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik, głównie dzięki inwestycjom województwa w Płocku i regionie (o przebudowie opactwa pobenedyktyńskiego, znanego w powszechnej opinii jako Zamek Książąt Mazowieckich, pisaliśmy chociażby w ostatnim numerze “TP”). W efekcie akcje PSL w mieście stoją nieco wyżej niż w ostatnich wyborach. Pytanie tylko, kto może być kandydatem Stronnictwa: Struzik czy Zawidzki? Ten pierwszy myśli zapewne także o kolejnej kadencji marszałka województwa, chociaż z drugiej strony jego nazwisko może być niezłą “lokomotywą”.
Bardzo dziwną sytuację zastajemy w Sojuszu Lewicy Demokratycznej, które na dzisiaj nie ma praktycznie “żelaznego” kandydata, zatem bardzo usilnie go szuka i – jak się słyszy – już nawet nie tylko wśród swoich członków. A wydawało się, że naturalnym i, co by nie mówić, bardzo mocnym kandydatem SLD będzie były senator RP, kanclerz Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica Zbigniew Kruszewski. Ten jednak zdementował pogłoski, jakoby miał zamiar wziąć udział w wyborach. Po okresie dużej aktywności politycznej postanowił bardziej zająć się jednostką oświatową, którą prowadzi. Poza tym Kruszewski wśród młodych członków partii ma spore grono oponentów. Wydaje się jednak, że poza nim nie ma w płockim SLD człowieka o odpowiednim potencjale organizacyjnym, który chciałby wziąć ciężar wyborów na swoje barki. Może zatem Kruszewski zmieni jeszcze zdanie? Funkcjonują wprawdzie w opinii publicznej mocne nazwiska byłych wiceprezydentów, ale w płockim SLD przyjęto zasadę, że kandydatami nie mogą być ci członkowie partii, którzy uczestniczą w jakimkolwiek procesie sądowym, niezależnie od tego czy są winni, czy nie.
Nieoficjalnie wiemy, że osoby z byłego świecznika SLD wystartują w wyborach na radnych Płocka, ale ze struktur pozaeseldowskich.Podobna sytuacja ma miejsce w płockiej Samoobronie. Tu nie ma jakiejkolwiek mowy o koalicji z PiS, jak to ma miejsce w wymiarze krajowym. Publiczną tajemnicą jest, że poseł Samoobrony Sylwester Wiśniewski i prezydent Milewski z PiS darzą się niechęcią. Wiśniewskiemu zdecydowanie bliżej jest zatem do SLD. Stąd mówi się o możliwości poparcia jakiegoś niezależnego kandydata zarówno przez SLD, jak też przez Samoobronę a nawet SDPL. Zresztą wiadomo już, że płockie SLD podpisuje umowę koalicyjną z SDPL w kontekście właśnie wyborów samorządowych. Ciekawe zatem, kim będzie ten niezależny kandydat, którego zdecydują się poprzeć ugrupowania nazywane (słusznie lub nie) lewicowymi. Podobno jest taki kandydat, który swoją zgodę na udział w wyborach uzależnia od tego, czy już w pierwszej turze wyborów będzie jedynym kandydatem nie tylko tych trzech wymienianych ugrupowań, ale także Platformy Obywatelskiej...
– Moim zdaniem na dzisiaj najmocniejszym kandydatem jet obecny prezydent Mirosław Milewski – komentuje sytuację polityczną w Płocku były prezydent miasta z ramienia SLD, obecnie bezpartyjny Stanisław Jakubowski, który swój doktorat oparł o analizę pracy w samorządzie płockim, zna więc płockie realia polityczne. – Na spore poparcie liczyć może Artur Jaroszewski, jednak nie aż takie jak Milewski. Ciekawą propozycją byłby Adam Struzik, gdyby nie był kandydatem li tylko Polskiego Stronnictwa Ludowego. Wreszcie ważne jest, ile partii i ugrupowań poprzez kandydata, którego szuka płocka lewica. Od tego zależą jego szanse w wyborach. Oczywiście będą także inni kandydaci, tacy chociażby jak były senator Krakowski czy zgłoszony wcześniej przez SDPL Krzysztof Wrutniak, ale to nie oni, moim zdaniem, grać będą w tych wyborach pierwsze skrzypce.
Przeprowadzona przez nas analiza nazwisk jest bardzo realna, ale tylko w tym przypadku, jeśli ordynacja przewidzi wybór bezpośredni. Gdyby uległa zmianie ustawa samorządowa – a wszystko na to wskazuje – wszelkie prognozy i potencjalne liczenie zwycięskich głosów wezmą w łeb. Kto wówczas zostanie prezydentem Płocka?
Tomasz Szatkowski
Fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości