Od kilku dni w płockiej Komunikacji Miejskiej trwa akcja protestacyjna. Załoga protestuje przeciwko planowanej przez zarząd Miasta prywatyzacji spółki, a szczególnie założeniu, że do sprzedaży przeznaczono do 100% udziałów. Według załogi Komunikacji Miejskiej nie powinno to być więcej niż 49%, tak jak ma to miejsce w przypadku Płockiej Energetyki Cieplnej. Na razie termin składania ofert przez potencjalnych inwestorów przesunięto do 27 sierpnia, ponieważ w wyznaczonym wcześniej terminie do 5 sierpnia, pomimo zapewnień zastępcy prezydenta Płocka Krzysztofa Kani o dużym zainteresowaniu, nie wpłynęła żadna oferta.Załoga domaga się, oprócz zachowania przez gminę 51% udziałów, także zachowania zwrotów za bilety ulgowe i bezpłatne. Wstępne zainteresowanie prywatyzowaniem Komunikacji Miejskiej wyraziły trzy firmy: Conex, wchodząca w skład francuskiej grupy kapitałowej Vivendi, PKS Grodzisk oraz Orbis Travel. Żadna z firm nie złożyła jednak oferty. Na razie po ulicach jeżdżą oflagowana autobusy z kartką "Akcja protestacyjna", flagi wiszą też na bramie zajezdni przy ulicy Przemysłowej. Decyzja o prywatyzacji Komunikacji Miejskiej i Płockiej Energetyki Cieplnej jest konsekwencja wydarzeń, które miały miejsce w Płocku przed kilkoma laty, kiedy restrukturyzowano zakłady komunalne obsługujące mieszkańców miasta. Było to przygotowanie do zmian dyktowanych przez nowoczesne trendy w gospodarce, wynikające z doświadczeń innych miast i państw. W roku ubiegłym w budżecie miasta zapisaliśmy, że z prywatyzacji spółek, poprzez zbywanie w nich udziałów, pozyskamy dziesięć milionów złotych, jednak nie udało się tego zrealizować ze względu, że cena jako oferowano za spółkę Rynex była zbyt niska i odstąpiliśmy od sprzedaży tej spółki. W tym roku zapoznaliśmy się z wycenami wszystkich spółek, osobiście kwestionowałem sposób wyceny większości z nich, poprosiliśmy o nowa wycenę. Podjęliśmy próbę znalezienia inwestorów dla Komunikacji Miejskiej i PEC – powiedział prezydent Płocka Wojciech Hetkowski. – Ogłoszenia ukazały się w gazetach ogólnopolskich, informacje wysłaliśmy także do ambasad krajów, które interesowały się wejściem na polski rynek. W wyniku prywatyzacji chcieliśmy pozyskać inwestora, który dokapitalizuje spółki pieniędzmi nie pochodzącymi z budżetu miasta, w przypadku Komunikacji Miejskiej chodzi między innymi o zakup nowego taboru. Oczywiście autobusy można kupić z budżetu miasta, tylko nasuwa się pytanie dlaczego wydawać pieniądze na coś co można kupić za pieniądze innego przedmiotu gospodarczego, a pieniądze z budżetu przeznaczyć na inwestycje, opiekę społeczna, oświatę, służbę zdrowia, sport, kulturę, a więc na dziedziny życia miasta, na które nie można pozyskać środków od inwestorów zewnętrznych. Jako przykład dobrze przeprowadzonej prywatyzacji prezydent Hetkowski podał Miejską Gospodarkę Komunalną, w której 80% udziałów ma firma Sita. Zdaniem prezydenta nie doszło do rewolucji w zatrudnieniu, po mieście jeżdżą nowe maszyny należące do tej firmy. Chcemy, żeby podobnie stało się w Komunikacji Miejskiej i Płockiej Energetyce Cieplnej – dodał Wojciech Hetkowski. – Spodziewamy się, że nowy inwestor będzie miał trochę inne spojrzenie na funkcjonowanie Komunikacji Miejskiej i dekapitalizuje przedsiębiorstwo w części naprawczej tak, żeby płockie autobusy nie koniecznie musiały remontowane na przykład w Solcu i żeby można było świadczyć usługi innym przedsiębiorstwom komunikacyjnym, co mogło by się przyczynić do zwiększenia zatrudnienia. Władze miasta odbyły dwa spotkania z załogą komunikacji i według prezydenta nic nie zapowiadało akcji protestacyjnej. Wyraźnie mówiliśmy o tym, że zapis "do 100%" nie znaczy wcale, że sprzedane zostaną wszystkie udziały. Mówiliśmy też, że oferty nie będą przez nas akceptowane ze względów ekonomicznych oraz jeśli potencjalny nabywca nie będzie w stanie zabezpieczyć interesów załogi, wówczas do transakcji nie dojdzie. Załoga komunikacji nie ma już żadnego pakietu socjalnego, funkcjonuje na zasadzie normalnych umów o pracę. Są też obawy pracowników, że nowy właściciel będzie szukał oszczędności. To opinie na wyrost, z którymi się nie zgadzam. Przecież gdybyśmy my sami doszli do wniosku, że w Komunikacji Miejskiej jest zbyt duże zatrudnienie, nie potrzebujemy do tego wytrycha w postaci kogoś, kto zrobi to za nas. Wydawało się, że wszystko jest wyjaśnione. Chcemy, żeby w Płocku funkcjonował jeden podmiot zajmujący się przewozami, nie chcemy tworzyć konkurencji, chociaż wiele osób uważa to za błąd – dodał Wojciech Hetkowski. Termin składania ofert przez potencjalnych inwestorów został przedłużony do 27 sierpnia, gdyż zainteresowanie nie było tak duże, jak się władze Płocka tego wstępnie spodziewały. To powinno uspokoić organizacje związkowe w Komunikacji Miejskiej, ponieważ nie chcemy prywatyzacji przeprowadzić szybko. Najważniejsze jest zachowanie interesów mieszkańców i firmy. W ogłoszeniu najważniejszą rzeczą była cena za jeden udział. Będziemy sprawdzać stabilność finansową oferenta, to, jaką działalność prowadzi. Nie bez znaczenia jest też dalsza koncepcja funkcjonowania firmy, w tym ochrona interesów pracowniczych. Nic nie może się stać bez wiedzy załogi. Inwestor będzie musiał też zabezpieczyć pakiet inwestycyjny spółki – powiedział zastępca prezydenta Płocka Krzysztof Kania. Tydzień temu memoranda informacyjne pobrały trzy firmy, które wymieniliśmy wcześniej, ale żadna z nich nie złożyła oferty, co oczywiście nie oznacza, że tego nie zrobią, korzystając z przedłużonego terminu składania. Średnia pensja brutto w Komunikacji Miejskiej wynosi obecnie około 2.400 złotych, tak więc jest to jedna z lepiej funkcjonujących firm w mieście. I chyba dlatego informacja o prywatyzacji wywołała takie zamieszanie. Nie bez znaczenia są też obawy, że nowy właściciel będzie chciał wpływać na ceny biletów, czy ograniczenie liczby osób korzystających z przejazdów ulgowych. Trzeba jednak pamiętać, że to do władz gminy należy zapewnienie transportu publicznego dla mieszkańców. W tym roku zostaną jeszcze kupione nowe autobusy za pożyczkę udzieloną przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Pożyczkę trzeba będzie spłacić z budżetu, chociaż jak zapewnia prezydent Hetkowski, będzie to rozliczane z potencjalnym inwestorem. Akcja protestacyjna rozpoczęła się 5 sierpnia i mieszkańcy Płocka mogą mieć tylko nadzieję, że nie zostanie zaostrzona, tak jak miało to miejsce ponad dziesięć lat temu. Przeciwko próbie prywatyzacji protestują opozycyjni radni z Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem Tomasza Kolczyńskiego i Mirosława Milewskiego niepokój budzi informacja, że rozmowy z Coneksem są prowadzone od kilku miesięcy i może to świadczyć, że zarząd Płocka chce sprzedać Komunikację Miejską obcemu kapitałowi. Uważają, że sprzedaż firmy to nie tylko brak bezpieczeństwa dla pracowników w zakresie zatrudnienia ale uzależnienie mieszkańców Płocka od prywatnego właściciela, jeśli chodzi podwyżki cen biletów, rozkłady jazdy. Radni żądają od władz miasta natychmiastowego wycofania się z pomysłu, szczególnie że został on przedstawiony w okresie wakacji bez akceptacji radnych. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze