Reklama

Kto ma dziecko, ten ma rację

16/10/2013 13:35
Ruch społeczny „Dzielny Tata” walczy o swoje prawa

Według danych GUS-u w Polsce jest ponad milion samotnych matek, które wychowuje 1,5 mln dzieci. Zdecydowana większość z tych dzieci nie widuje ojców i nie ma kontaktu z babciami, ich matkami. – Walczymy, by to zmienić, by wreszcie do naszego prawa została wprowadzona opieka naprzemienna po rozstaniu rodziców. Nie chcemy być tylko ojcami biologicznymi, ale także tymi prawdziwymi, mającymi wpływ na wychowanie naszych dzieci – mówi Michał Fabisiak, przedstawiciel ruchu ojców.
Po rozstaniu rodziców decyzją sądu, dziecko trafia do jednego z byłych małżonków. W zdecydowanej większości wypadków do matki. Często jest tak, że matka izoluje dziecko od ojca, nie pozwala na spotkania, nie dopuszcza byłego męża do podejmowania decyzji o przyszłości potomka.
Ruch „Dzielny tata” skupia niemal tysiąc ojców, których pozbawiono możliwości sprawowania opieki nad dziećmi. Ruch ojcowski wystosował pisma do wszystkich posłów i posłanek RP z prośbą o zmiany w prawie pracy. Z naszego terenu tematem zainteresowali się Elżbieta Gapińska i Piotr Zgorzelski. Przede wszystkim chodzi o rozpatrzenie propozycji zgłoszonych przez Porozumienie Rawskie 2011, by wprowadzona została opieka naprzemienna i pozostawiano władzę rodzicielską obojgu rodzicom. – Chyba żaden z parlamentarzystów nie odważy się przyznać, że dla właściwego rozwoju dziecka potrzebna jest tylko matka – mówi M. Fabisiak.
Zdaniem ojców zostali oni sprowadzeni do roli bankomatu, sami nazywają się „tatomatami”. – Ustanawia się wysokie alimenty na dziecko, a w spornych sytuacjach policja wyłamując drzwi odbiera dzieci ojcom, byle tylko zadowolona była matka. Sądy na podstawie fałszywych dowodów izolują dzieci, a ośrodki RODK, które wydawały opinie o tym, komu przysługuje opieka nad dzieckiem, działały nielegalnie, co stwierdziło Biuro Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Generalnej – podkreśla Teodozja Strawczyńska z Forum Matek przeciw Dyskryminacji Ojców.
Ojcowie próbują zwrócić uwagę na problem na różne sposoby. Protestują pod sądami, także Pałacem Prezydenckim, manifestują na ulicach miast, zwracają się do parlamentarzystów, prosząc o zmiany w prawie rodzinnym. Obecnie obowiązujące rozwiązania zostały zatwierdzone w latach 60. i na każdym kroku widać, że nie przystają do rzeczywistości. A przecież dziecko ma prawo do posiadania obu rodziców. Oczywiście są ojcowie, którzy zupełnie nie interesują się swoim potomstwem, niektórzy ograniczają się do płacenia alimentów, inni z byłą rodziną nie chcą mieć nic wspólnego. Ale są i tacy, którzy chcą czynnie uczestniczyć w życiu dziecka, co się im całkowicie uniemożliwia.
Przykładem ojca, który od lat walczy o prawo do wychowywania, a choćby do widywania się z dzieckiem jest Dariusz Rychliński z Sierpca. – Jesteśmy z żoną trzy lata po rozwodzie i przez ten czas przeżywam gehennę. Żona robi wszystko, by ograniczyć moje prawo do spotkań z synem. Pomagają jej w tym kancelaria adwokacka oraz sądy, które w przeważającej części spraw są po stronie matki. Tymczasem mojej żonie chodzi tylko o taki podział majątku, który by ją satysfakcjonował. Robi wszystko, by mnie złamać, ale ja się nie daję i zrobię wszystko, bym mógł wychowywać syna.
O perypetiach Dariusza Rychlińskiego, które są bardzo podobne do losów niemal tysiąca ojców walczących o prawo do uczestniczenia w życiu dziecka, napiszemy za tydzień. Pan Dariusz nie jest jedynym z naszego regionu tatą, który nie jest obojętny na los swojego syna. Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości