Reklama

Książnica. Płocka premiera miesiąca - Sprawiedliwi

31/05/2001 12:10
„Do Kazimierza Korkucia przyszli o zmierzchu, było ciepło – wspomina 1942 rok na Wileńszczyźnie Antoni Gawryłkiewicz. – Przyszło małżeństwo Sonensonów z dziećmi, czteroletnią Sonią i ośmioletnim Ickiem. Od razu zaczęliśmy kopać bunkier przy domu. Potem go powiększyliśmy, bo lokatorów przybywało.Nigdy nie zapomnę o tym, co zrobiłeś dla mnie i mojej rodziny – napisała w liście do Antoniego profesor Yaffa Eliach z domu Sonenson, dawniej Sonia (Scheinele, Yaffa) z Wileńszczyzny.” Tak zaczyna się reportaż „Głowy na wietrze”, którego autorką jest Anna Ferens, sekretarz redakcji płockiego oddziału „Gazety Wyborczej”, w plebiscycie czytelników „GW” uznany za najlepszy w maju 2000 r. Kim są jego bohaterowie? Antoni Gawryłkiewicz, dawniej mieszkaniec Ejszyszek od 1956 r. mieszka w Płocku. Za pomoc okazywaną w Ejszyszkach, w czasie wojny Żydom odebrał w jerozolimskim Instytucie Pamięci Yad Vashem medal Sprawiedliwy wśród narodów świata. Kazimierz Korkuć, również z Wileńszczyzny mieszka obecnie koło Kamiennej Góry. W czasie wojny ukrywał rodzinę Sonensonów. Sonia Sonenson, dziś prof. Yaffa Eliach uczy teraz studentów nowojorskiego British College, że głównym celem AK było zabijanie Żydów. - Zobaczyłam przypadkowo w telewizji dramatyczną opowieść pani Sonenson o śmierci jej matki w Ejszyszkach. Później dowiedziałam się, co mówi o zagładzie Żydów. Kiedy poznałam pana Gawryłkiewicza, powiedział mi jak mieszkańcy Ejszyszek pomagali rodzinie Sonensonów. Nie komentowałam faktów, połączyłam je tylko w jednym reportażu, niech mówią same za siebie – opowiadała podczas promocji w Książnicy Płockiej Anna Ferens, dodając jednocześnie, że nigdy nie udało jej się rozmawiać z prof. Yaffa Eliach. Spotkał się z nią w Nowym Jorku współpracownik „Gazety Wyborczej”. - My tam do siebie nic złego nie mieli – mówił obecny na promocji Antoni Gawryłkiewicz, bohater reportażu, podkreślając zgodne współżycie obu narodów. W czasie okupacji natomiast, kiedy ludność Ejszyszek pomagała Żydom: – Było ciężko, bo to nie był jeden dzień i jedna noc. Jego kolega Kazimierz Kurkuć działał w polskim podziemiu. Nie tylko przechowywał Żydów, ale pomagał im, gdy przychodzili nocą błagać o pożywienie. Tymczasem w pamięci 4-letniej dziewczynki, którą była wtedy Sonia Sonenson, pozostało wspomnienie tragicznej śmierci matki i brata, o którą obwinia polskie podziemie. To bardzo niebezpieczne uogólnienie. Krzywda osobista przesłoniła bohaterce obiektywne spojrzenie na fakty. Wypada przypomnieć, że nie powinna tego robić jako historyk. Anna Ferens przytacza w swoim reportażu opinie historyków zajmujących się działaniami Armii Krajowej na Wileńszczyźnie. Dr Jarosław Wołkonowski mówi: „Może warto, aby Yaffa Eliach zauważyła, co oficjalne dokumenty zawierają. Na przykład w tych znalezionych w kościele Bernardynów w Wilnie, w 1995 roku czytamy: Każdy Polak i Polka obowiązani są okazać pomoc ukrywającym się, kto odmówi im pomocy, będzie karany wg prawa wojennego – za zdradę Narodu Polskiego. To słowa z obwieszczenia podpisanego 28 lutego 1943 roku przez komendanta wileńskiego okręgu AK ppłk. Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka” i odnoszą się w równym stopniu zarówno do Polaków, jak i przechowywania ocalałej ludności żydowskiej. Drugi podobny dokument, też podpisany przez „Wilka”, z 12 kwietnia 1944 roku, podaje: Ludność cywilna bez różnicy narodowości, wyznania (Polak, Litwin, Białorusin, żyd, katolik, prawosławny) musi być traktowana jednakowo i sprawiedliwie.” Autorka przytacza również zeznanie Mosze Sonensona, ojca prof. Eliach. Według relacji innego świadka, Sonenson był wówczas starszym lejtnantem NKWD, w którego domu nocował owej tragicznej nocy kapitan Armii Czerwonej. To z tego powodu, dom został otoczony przez oddziały leśne, a przypadkowymi ofiarami strzelaniny stali się kobieta i dziecko. Prowadzący spotkanie Tadeusz Żółciński podkreślał, że reportaż Anny Ferens jest dokumentem czasu, w którym powstał: - Autorka stoi z boku. Zadaje tylko pytania, z których domyślamy się, co chce osiągnąć – mówił krytyk. Żółciński przypomniał zapominany często fakt, że polska była jedynym krajem w Europie, gdzie za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci, a mimo to uratowano wielu. Należy postawić pytanie, kto ponosi winę za to, że nie można było uratować całego narodu. Oskarżenia, które wysuwa Yaffa Eliach pod adresem Armii Krajowej są smutne i tragiczne. Lena Szatkowska Fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości