Niewielu mieszkańców małych miejscowości tak bardzo dba o to, by ocalić od zapomnienia wydarzenia historyczne, by nadać im szczególną rangę, by starsi przypominali młodszym, jak ich rodzice i dziadowie walczyli o wiejską tożsamość. Bez wątpienia jest tak w nadwiślańskiej Kępie Polskiej, która kolejny raz zapisała się na kartach historii gminy Bodzanów.
Z inicjatywy druha prezesa Krzysztofa Stawiarskiego oraz Zarządu Ochotniczej Straży Pożarnej w Kępie Polskiej i po konsultacjach z historykiem – Zdzisławem Leszczyńskim, kierownikiem Muzeum Wisły Środkowej i Ziemi Wyszogrodzkiej, powstała w 2022 roku książka pt. „Kępa Polska – Od Przystani Żeglugi Parowej do Powstania Straży Ogniowej”, dotycząca historycznego miejsca w Kępie Polskiej, które przez wiele lat ułatwiało życie mieszkańcom, rzemieślnikom oraz kupcom przybywającym na bodzanowskie jarmarki, gdzie goszczono wodniaków z odległych stron – z Torunia, Warszawy czy Gdańska.
W kwietniu 2023 roku mieszkańcy i zaproszeni goście byli świadkami historycznego wydarzenia – finalnej realizacji projektu „Ocalić od zapomnienia”. Odsłonięta została tablica upamiętniająca przystań rzeczną w Kępie Polskiej.
- Głównym celem projektu jest zachowanie miejsc historycznych i uhonorowanie pamięci poprzez odnowę dóbr kultury, sztuki i dziedzictwa narodowego. Przystań to nasze dziedzictwo. My – druhowie – nie możemy pozwolić, by zostało zniszczone. Projekt pokazał, jak ważna jest społeczna odpowiedzialność Ochotniczej Straży Pożarnej – zapewnił prezes OSP w Kępie Polskiej Krzysztof Stawiarski.
W tym miejscu warto wtrącić kilka historycznych faktów. W połowie XIX wieku Bracia Zamojscy, przy wykorzystaniu statków napędzanych silnikiem parowym – tzw. bocznokołowców, rozpoczęli budowę floty wiślanej.
- Dokładnie 170 lat temu, w 1853 roku statek „Płock” rozpoczął regularne rejsy pasażerskie między Warszawą a Płockiem, dając początek erze pasażerskiej żeglugi parowej. Dla obsługi podróżujących statkami towarzystwa żeglugowe budowały pływające dworce. W mniejszych miejscowościach przystanie urządzano na barkach, a niekiedy przy brzegu budowano zwykłe drewniane pomosty. Ludność mieszkająca nad Wisłą starała się, aby to przy ich brzegu zatrzymywały się parowce – opowiada prezes OSP.
W 1888 roku o prawo budowania przystani wodnych upominali się właściciele ziemscy, których majątki graniczyły z Wisłą. I tu przytoczymy fragment książki „Kępa Polska – Od Przystani Żeglugi Parowej do Powstania Straży Ogniowej”.
„W liczbie kilkudziesięciu nadesłali prośbę do Zarządu Towarzystwa Przemysłu i Handlu o wyjednanie i wydzielenie w komunikacji wodnej przepisu, iżby statki mogły zatrzymywać się w każdym miejscu przy brzegu rzeki, w celu ładowania produktów ziemskich”.
W miejscach, gdzie nie było przystani – choćby w Wykowie – statki po prostu zatrzymywały się przy brzegu, a pasażerów dowożono łodziami rybackimi. W Kępie Polskiej przystań była zwykłym pomostem drewnianym, obok którego znajdowały się drewniane budynki, w których przechowywano różne narzędzia i towary. Od 1922 roku należała do firmy żeglugowej Stanisława i Józefa Górnickich.
Więcej w Tygodniku Płockim
Jol.
fot. archiwum
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze