Każdy kierowca może wskazać wiele takich miejsc na polskich drogach. Na poboczu, w miejscu, gdzie kiedyś był śmiertelny wypadek stoją znicze, krzyże i pamiątkowe tablice. Goście z zagranicy pytają, co to takiego, bo u nich takie zwyczaje nie istnieją. – Czy nie ma przepisu o tym, że takie „nagrobki” nie powinny być ustawiane w miejscu zdarzenia? Przecież to sprowadzanie na drogę niebezpieczeństwa – żali się nasz czytelnik. Krzyże, znicze, czasem kwiaty – stoją w miejscach niebezpiecznych, gdzie kiedyś zdarzyły się śmiertelne wypadki drogowe. Na poboczach dróg krajowych i wojewódzkich nie można ustawiać nawet reklam, a najbliżsi zmarłych zostawiają pamiątki w miejscu tragedii. – To znaki upamiętniające miejsce zdarzenia, a przecież nikt tam nie jest pochowany. Jak już ktoś postawi krzyż, to nikt inny nie zdecyduje się go uprzątnąć. Dlatego na pasach drogowych jest coraz więcej takich pamiątek i nikt nie reaguje. Jestem przekonany, że palące się podczas suszy i upału szklane znicze, ustawione w trawie lub blisko poszycia leśnego mogły być przyczyną pożarów. Nie ma sposobu na upilnowanie bliskich. Dla każdego jest to delikatna sprawa i nie ma komu podejmować decyzji o ich likwidacji. Nie ma przepisów pozwalających na zajmowanie pasa drogowego – tłumaczy wzburzenie nasz czytelnik. W tej sprawie nikt nie chce się wypowiadać oficjalnie.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze