Kilkanaście dni temu pod Różanem policja odnalazła ciało Krzysztofa Olewnika. Zwłoki były ukryte w specjalnie wykopanym szambie. Prokuraturze miał o tym powiedzieć jeden z mężczyzn podejrzanych o udział w porwaniu. Błyskawicznie udało się zrobić badania kodu DNA, które rozwiały wszelkie wątpliwości. Według ekspertyz Krzysztof Olewnik został zamordowany w 2003 roku, dwa lata po porwaniu. Zanim zginął, bandyci odebrali przygotowany przez rodzinę okup w wysokości 300 tysięcy euro. Prokuratorzy i funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego z Olsztyna od kilku miesięcy zajmujący się sprawą, mają już pod kluczem dziesięciu podejrzanych. To członkowie zorganizowanej i bezwzględnej grupy przestępczej działającej na Mazowszu i Mazurach. Wiele jednak wskazuje, że to nie jedyni zatrzymani w tej sprawie. Kilka miesięcy pracy i podróże po całym kraju olsztyńskich śledczych przyniosły efekty. Pierwszych podejrzanych o udział w porwaniu zatrzymano blisko rok temu. Byli to mieszkańcy Warszawy i Sierpca. Ostatnie zatrzymania w tej sprawie były prowadzone już po odnalezieniu zwłok Krzysztofa Olewnika. Kto za tym stał? Dramat najbliższych Krzysztofa Olewnika rozpoczął się pięć lat temu. W chwili porwania mężczyzna miał 25 lat. Zniknął w nocy z 26 na 27 października 2001 roku. W mieszkaniu były ślady świadczące, że doszło do bijatyki. Tej samej nocy w domu Krzysztofa odbyła się impreza, w której uczestniczyło przynajmniej kilku funkcjonariuszy policji. Wszyscy pełnili wysokie funkcje. Z nieoficjalnych informacji wynika, że kilku innych na imprezę nie dotarło. Podobno Krzysztof Olewnik po zakończonym spotkaniu rozwoził przynajmniej część swoich gości. Czy już wtedy był obserwowany przez porywaczy, a jeśli tak, to dlaczego porwali go z domu a nie gdzieś na trasie w lesie lub pomiędzy polami? Spalony samochód porwanego znaleziono pod Łodzią. Według olsztyńskiej prokuratury, mężczyzna był przetrzymywany do 2003 r. w piwnicy domu w centralnej Polsce. Czy była to właśnie Łódź, czy tylko porywacze chcieli w ten sposób zmylić policję? Początkowo sprawą zajmowali się funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Potem sprawę przejmowały kolejne jednostki policji i prokuratury. Jednak efektów ich pracy nie było widać. Zakładano różne wersje zdarzeń. Według jednej to sam porwany wszystko zaaranżował. Tę wersję okrutnie zweryfikowała rzeczywistość. Teraz jednak wiadomo, że ze świata przestępczego do organów ścigania co pewien czas napływały sygnały, że porwany nie żyje. Latem 2003 roku porywacze odebrali okup. Prokuratorzy już wiedzą, że na krótko przed podjęciem pieniędzy, Krzysztof został przeniesiony do specjalnie przygotowanego szamba na leśnej działce pod Różanem. Tam został zamordowany. Prawie rok później w tajemniczych okolicznościach z jednej z warszawskich ulic skradziono policyjne daewoo Espero. W bagażniku nieoznakowanego radiowozu należącego do płockich funkcjonariuszy z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu były podręczne akta dotyczące sprawy Olewnika. Czy auto zostało skradzione przez złodziei samochodowych, czy sprawca chciał sprawdzić, co o sprawie wiedzą organa ścigania? W końcu pod koniec ubiegłego i na początku tego roku doszło do pierwszych zatrzymań. Ciągle jednak brakowało potwierdzenia. Do czasu aż sprawą zajęli się prokuratorzy i policjanci z Olsztyna.
Rodzina szukała W ciągu mijających lat rodzina Olewników, powszechnie znanych właścicieli popularnych w regionie płockim zakładów mięsnych, sama próbowała wyjaśnić tajemnicze zniknięcie syna i brata. Ukazało się wiele artykułów i programów telewizyjnych. W sprawę zaangażowano prywatnych detektywów. – W ubiegłym roku od rodziny Olewników dostałem zlecenie ustalenia kontaktów towarzyskich i biznesowych Krzysztofa Olewnika. Z moich ustaleń wynika, ze mógł być znany przestępcom, co nie znaczy, że utrzymywał z nimi kontakty. Wyniki mojej pracy przekazałem rodzinie mężczyzny i prokuraturze. Mam nadzieję, że teraz, kiedy policjanci i prokuratorzy doprowadzili do zatrzymania podejrzanych o dokonanie porwania, uda się wyjaśnić wszelkie tajemnice, a winni poniosą zasłużoną karę – powiedział prywatny detektyw Dariusz Michalski. Jak widać młody człowiek prowadzący własne interesy, pochodzący z rodziny znanych biznesmenów mógł ściągnąć na siebie uwagę bandytów, którzy chcieli wymusić okup.
To było trzecie porwanie W Płocku i okolicach od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku do dziś doszło do trzech tak spektakularnych porwań. Pierwsze uprowadzenie miało miejsce na przełomie roku 1990 i 1991 na tzw. słodkich ulicach, w biały dzień przestępcy wywlekli z domu mężczyznę, którego ciała do dziś nie odnaleziono. Później w roku 2000 porwano biznesmena prowadzącego duży sklep wielobranżowy w Płocku. To porwanie zakończyło się szczęśliwie. Porwany wrócił do rodziny, a policja, która błyskawicznie ustaliła wszystkie okoliczności, zatrzymała sprawców. Trzecie, które właśnie opisaliśmy, zakończyło się niestety tragicznie. Na tym jednak nie skończyła się historia porwań w rejonie Płocka. W roku 2004 niemal sprzed domu uprowadzono syna znanego muzyka. Chłopak został odnaleziony po kilkunastu godzinach. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze