Królewskie uczty od zawsze budziły wśród mas duże zainteresowanie. Bogate i wykwintne menu określało kondycję władzy. Im więcej i bardziej wyszukanych dań się w nim znalazło tym podwładni utwierdzali się w przekonaniu, iż władza jest silna i stabilna. Coś z tych czasów pozostało w nas do dziś. Widać to na wszelkiego typu przyjęciach, gdzie niezależnie od naszej kondycji finansowej jadła jest w nieprzyzwoitym nadmiarze. Jednak niektóre uczty królewskie przeszły do historii, nie ze względu na rodzaj serwowanego jadła, ale wydarzeń im towarzyszących. Otóż w VI w. p.n.e. władcą Babilonii (dzisiaj jest to teren Iraku) był Baltazar. Podczas swej ostatniej uczty pił wino wraz z innymi biesiadnikami z naczyń zrabowanych w jerozolimskiej świątyni. Wówczas to na ścianie ukazał się napis „Policzono – zważono – rozliczono”. Rychło się okazało, że dni króla Baltazara były już policzone, gdyż jeszcze tej samej nocy został zabity. Obżarstwo i pijaństwo pewnie uszłyby mu płazem, jednak brakiem szacunku do świętości musiał sprowokować Gniew Boski. Mając to na względzie, szanujmy świętości i raczmy się po królewsku, a nic złego nas nie spotka.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze