Kowalewo w gminie Drobin jest jednym z tych niezwykłych miejsc na Mazowszu, które mogą poszczycić się obecnością Fryderyka Chopina. Leży 4 km na zachód od Drobina. W dworku, u Ksawerego Zboińskiego kompozytor przebywał gościnnie, w lipcu 1827 roku.Stąd, jak twierdzą biografowie, przyjechał do Płocka, po listy od rodziców. Nowy dwór wznieśli Jabłońscy, niestety od czasu wojny systematycznie niszczeje. Stanowi własność gminy, której nie stać na remont obiektu. Z prozaicznego powodu braku pieniędzy, dochodzi do unicestwienia zabytku, który mógłby stać się miejscem kultu jednego z najsłynniejszych kompozytorów na świecie. W wydanej w 150. rocznicę śmierci kompozytora broszurze „Chopin na Mazowszu” jako miejsca pobytu Fryderyka Chopina na mazowieckiej ziemi wymienia się przede wszystkim: Żelazową Wolę – miejsce urodzenia, Brochów – kościół p.w. Św. Rocha, w którym został ochrzczony, dwór rodziny Skarbków w Warszawie, nie istniejący już Pałac Saski i Pałac Kazimierzowski – kolejne mieszkania rodziny, pałac Radziwiłłów (wówczas Namiestnikowski) – miejsce wielu koncertów, Liceum Warszawskie – miejsce nauki, kościół Wizytek – debiut w roli organisty, Szkołę Główną Muzyki, Pałac Krasińskich, Sanniki – wakacje 1824 r. w pałacu Pruszaków, Teatr Narodowy w Warszawie. Ślady obecności Chopina znajdują się ponadto w Szafarni – majątku Dziewanowskich, gdzie spędzał pierwsze wakacje w 1824 r. (zwiedzał m.in. zamek w Golubiu-Dobrzyniu, Ugoszcz, Toruń). W okolicy poznał wsie: Obrowo (gdzie był na dożynkach w 1825 r.), Obory, Bocheniec, Rodzone, Dulnik, Rętwiny i Płonne. Rok później przez Błonie, Sochaczew, Łowicz, Kutno, Koło, Turek, Kalisz gdzie był aż sześć razy), Ostrów Wielkopolski, Międzybórz, Oleśnicę, Wrocław, Niemczę, Kłodzko jechał do kurortu dolnośląskiego Bad Reinerz czyli obecnych Dusznik. Wracając, zwiedzili Świebodzin, Sulechów (w którym obecnie corocznie we wrześniu odbywają się koncerty chopinowskie) i Poznań. Dwukrotnie był w Turznie koło Torunia: w 1925 i 1927 r. u Działowskich herbu Prawdzic. Turzno doczekało się nawet monografii autorstwa historyka Marka Pawłowskiego. Wspomina się w niej, że Chopin w listach z Francji kazał „pozdrowić Działo” czyli Ksawerego Działowskiego, który był jego starszym kolegą. W 1927 r. Fryderyk spędził wakacje w Strzyżewie w Poznańskiem, u matki chrzestnej Anny ze Skarbków Wiesiołowskiej, odwiedzał pobliski Antonin u księcia namiestnika antoniego Radziwiłła. Stamtąd udał się na wycieczkę do odległego Gdańska, co było spełnieniem młodzieńczych marzeń Frycka. Jest staw i żaby ślicznie śpiewają Wymienione źródło podaje: „Zawitał wtedy również do Kowalewa pod Płockiem, majątku krewnych rodziny Dziewanowskich z Szafarni”. Później wymienione są m.in. Sanniki, Kraków, Wieliczka, Bielsk i Poturzyn w Lubelskiem. Z Polski wyjechał na zawsze 2 listopada 1830 r. Kolejne źródła zawierają trochę inny wykaz miejscowości. W kwestii chopinowskich peregrynacji miarodajną pozycją jest książka Mieczysława Tomaszewskiego „Chopin – człowiek, dzieło, rezonans”: „Dziś więc w Płocku, jutro w Rościszewie, pojutrze w Kikole, parę dni w Turznie, parę dni w Kozłowie i moment w Gdańsku, i na powrót”. Gdy spojrzy się na mapę, wynika jasno, że Fryderyk nie mógł dojechać do Rościszewa, nie jadąc przez Kowalewo. Oprócz tych miejscowości, wymienia się też należące do Zboińskich Kozłowo koło Świecia i Waplewo. Do Gdańska trafił Chopin z listami polecającymi od Samuela Lindego (słynnego autora słownika), który był sąsiadem Chopinów w Pałacu Saskim. Samuel napisał list do swojego brata Jana, pastora w parafii Świętego Ducha, Chopin zatrzymał się w domu pastora, przy ul. Tobiasza W innej publikacji, autorstwa małżeństwa Załuskich i Komornickich pt. „Szlakiem Chopina po Polsce” znajdujemy taki oto cytat: „Hrabia Dembowski towarzyszył Fryckowi w drodze do mazowieckiej posiadłości Zboińskich w Kowalewie, gdzie hrabia Ksawery mieszkał wraz z żoną i trojgiem małych dzieci, wśród których była dwuletnia Kamila lub `Kagila` jak sama siebie nazywała, utrwalona w liście Fryderyka do rodziców. Kamila uwielbiała skorego do psot Frycka. Pobyt w Kowalewie, choć krótki, był niezwykle przyjemny; Frycek skomponował tam nawet walczyk, który jednak zaginął”. Na poparcie swych słów autorzy cytują fragment listu do rodziców z Kowalewa, datowany na lipiec 1827 r.: „Jest teraz rano, godzina ósma ... Powietrze świeże, słonko ślicznie świeci, ptaszki świergocą, strumyka nie ma, bo by mruczał, ale za to jest staw i żaby ślicznie śpiewają! – Ależ najzabawniejszy jest kos, co pod oknami awantury wyśpiewywa”. Z Kowalewa przyjechał Chopin do Płocka Po listy od rodziców. Nazwa wsi pojawia się także m.in. w książce Mieczysława Tomaszewskiego „Chopin –diariusz”, Adama Czartkowskiego i Zofii Jeżewskiej „Fryderyk Chopin”, Jerzego Waldorffa „Wielka gra”, Jarosława Iwaszkiewicza „Chopin” i Witolda Dulęby „Chopin”. Co wiadomo na temat niszczejącego dworu w Kowalewie? Jak na podstawie książki „Po pałacach i dworach Mazowsza” pisze w czwartym numerze „Wsi Płockiej” z 1999 r. Jolanta Panuszewska-Madoń, dwór został, wzniesiony prze 1859 r. w centrum wsi, dla Antoniego Jabłońskiego. W pierwszej połowie XV wieku wieś była własnością Jastrzębców , potem Jana z Koziebród, w 1530 r. pozostawała w rękach Koziebrodzkich, później Kowalewskich i Smarzewskich, po 1650 r. Jeżewskich i Miłodrowskich, przed 1700 r. należała do Bartłomieja Jeżewskiego – stolnika płockiego, następnie Jana Jeżewskiego – łowczego płockiego oraz do jego brata Melchiora – kanonika płockiego. Siostra tych ostatnich – Teodora Mlocka, sprzedała w 1765 r. Kowalewo Józefowi Piegłowskiemu – chorążemu ciechanowskiemu. Następnie wieś należała do Franciszka Piegłowskiego, a później do jego córki Barbary Balbiny. Wreszcie przychodzi kolej na przyjaciół Fryderyka Chopina: od 1822 r. Kowalewo pozostaje w rękach przyrodniego brata Barbary Balbiny – Ksawerego Zboińskiego, po którym w 1824 r. dobra odziedziczyła jego córka Eugenia. W więc w 1927 r. majątek należał już do Eugenii, choć z publikacji „Szlakiem Chopina po Polsce” wynika, że w Kowalewie gościł Fryderyka jej ojciec Ksawery. W 1843 r. wieś od Zboińskich nabyła Krystyna z Finków (kolejno Karolowa Grevuc, Janowa Okońska, Pawłowa Grąbczewska). W latach 1854-1891 majątek należał do Antoniego Jabłońskiego (fundatora dworu), potem do Stanisława, wreszcie do Kazimierza Jabłońskich. Kazimierza jako ostatniego właściciela Kowalewa wymienia „Spis ziemian Rzeczpospolitej Polskiej w roku 1930”, obszar majątku wynosił wówczas 448 ha. Niestety, mieszkańcy okolic Kowalewa nie pamiętają tamtych czasów. Nowy dwór zbudowano w 1859 r., co stało się z jego poprzednikiem – nie wiadomo. Najpradopodobniej spłonął, choć jest to tylko hipoteza. Dwór ufundowany przez Antoniego Jabłońskiego uznać jednak można za spadkobiercę tradycji poprzednika. W końcu nie wszystkie dworki w Polsce mogą pochwalić się obecnością Chopina. „Dwór ma charakter późnoklasycystyczny, jest murowany z cegły i otynkowany, parterowy, częściowo podpiwniczony, z mieszkalnym poddaszem. Wzniesiony na planie prostokąta, niefortunnie rozbudowany z prawej strony, z pierwotnie drewnianym, trójosiowym gankiem pośrodku elewacji frontowej, nad którym znajdowała się facjata zwieńczona trójkątnym szczytem. Od tyłu zachowały się resztki otwartego tarasu i drewniana, trójosiowa facjata zwieńczona trójkątnym szczytem. Układ wewnątrz dwutrakotowy. Dach naczółkowy kryty dachówką” – pisze Panuszewska-Madoń. Gmina odda dwór za darmo Po wojnie dworek w Kowalewie podzielił los podobnych obiektów w Polsce: stał się własnością gminy. Efekt decyzji ówczesnych mógł być tylko jeden – unicestwienie zabytków. Oczywiście stało się to również udziałem Kowalewa. Od dawna budynek stoi niemal pusty. Zamieszkana jest tylko nowsza przybudówka, przy prawym boku. Kilka lat temu zawaliła się środkowa część tzw. traktu frontowego: - Jeżeli ktoś tylko zechce wyremontować dwór w Kowalewie, damy go za darmo – mówi Stanisław Wojtiuk, burmistrz Drobina. – Niezbędny jest remont generalny, ale potrzeba na to około 2 mln zł, na co gmina po prostu nie ma pieniędzy. Podobnie ma się rzecz z dworkami w Setropii, Karsach, Biskupicach i Dobrosielicach. Burmistrz Wojtiuk pamięta, że zaraz po wojnie w najbliższej okolicy było chyba 40 dworków. Teraz zostało pięć, ale i one praktycznie skazane są na nieistnienie. Tylko dwór w Kucharach ma się dobrze, ponieważ 15 lat temu został przekazany na wieczystą dzierżawę buddystom. Zabytek został uratowany, choć niektórzy twórcy kultury dziwią się tej sytuacji. - Remont leży w gestii samorządu. Jest to zadanie własne gminy – mówi Ewa Jaszczak, kierownik Delegatury Wojewódzkiej Służby Ochrony Zabytków. Jeżeli gmina chce sprzedać dworek, powinna to zgłosić konserwatorowi zabytków. Do nas zgłaszają się osoby, które chcą kupić taki obiekt. Myślę, że i ten znalazłby nabywcę zwłaszcza, że ma taką piękną Chopinowską legendę. Losem dworku w Kowalewie zainteresowała się Krystyna Biegańska z Gdańska, współautorka wystawy o Chopinie, która wędruje jego szlakiem od Warszawy do Gdańska. Odwiedza nie tylko miejsca, w których przebywał kompozytor, ale także te, gdzie trwa pamięć o nim. Wystawa była już w Szkole Baletowej w Gdańsku, Waplewie (gdzie właścicielką pałacu po Sierakowskich jest żona znanego komenatatora sportowego Bogdana Tomaszewskiego), Kisielicach. Jedna jej część jest w Turznie (skąd przeniesiona zostanie do Obrowa), druga w Kozłowie (ta część trafi do Chełmna). Teoretycznie powinna także trafić do Płocka. Czeka na nią Szkoła Podstawowa w Łęgu-Probostwie, położona w odległości 4 km od Kowalewa. - Wystawa otwarta została 4 grudnia ubiegłego roku, przez cztery miesiące można ją było oglądać w Szkole Baletowej w Gdańsku. Potem rozpoczęła się jej wędrówka – opowiada Krystyna Biegańska. – Jednym z jej elementów jest tablica, na której zaznaczone są wszystkie miejsca, w których przebywał, choćby przejazdem, Fryderyk Chopin. W niemal wszystkich miejscach, w których przebywał bądź zatrzymywał się kompozytor, znajdują się jego miejsca kultu. Nie ma go w dworze w Kowalewie, który się rozpada. Ubolewa nad tym faktem bezpośredni sąsiad Kowalewa: - Dworek się rozsypuje, co jest bardzo przykrą sytuacją, ponieważ stanowi narodowe dobro kultury – uważa Kazimierz Jarzębowski, dyrektor Zespołu Szkół w Łęgu, który czeka na przybycie wystawy, do kierowanej przez siebie placówki. Wydaje się, że dworek w Kowalewie powinien znaleźć inwestora, który uratuje nie tylko budynek, ale także związaną z miejscowością pamięć o kompozytorze wszechczasów. Dlatego, że motywy muzyki, której słuchał Fryderyk Chopin, znalazły się w jego mazurkach i polonezach. Dlatego, że swoją twórczość muzyczną łączył z folklorem, który go inspirował i zachwycał. Dlatego wreszcie, że jego muzyka obiegła cały świat. Elżbieta Grzybowska Fot. D. Ossowski Na zdjęciu: Dworek w Kowalewie
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze