Czterdziestotrzyosobowy Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości od początku kadencji skierował do laski marszałkowskiej ponad 30 ustaw o zmianie ustawy i wniosków. Najczęściej kojarzony jest z postulatem orzekania wysokich kar za przestępstwa: - To prawda, ale nie do końca - przekonywał 7 sierpnia br. poseł Wojciech Jasiński. Na pytanie o szanse własnego ugrupowania w wyborach samorządowych, odpowiedział: - Płock jest trudny, ale chcemy powalczyć. A samopoczucie przed wyborami powoli, ale jednak rośnie.W Sejmie z inicjatywy PiS-u znalazł się projekt nowego Kodeksu Karnego. podpisało się pod nim 140 tys. osób, w tym 3 tys. z Płocka. Tym, którzy odmówili, nie podobała się wersja bez kary śmierci: - W Polsce potrzebna jest doraźna, ale i długofalowa reforma polityki karnej. Trzeba uderzyć w rabunki, gwałty i recydywę, zapobiec możliwościom korzystania rodzin przestępców z owoców przestępstwa. Nie jesteśmy żądni krwi, ale społeczeństwo musi się bronić na wszystkie możliwe sposoby - przekonywał były wiceminister sprawiedliwości. - Państwo powinno skazywać ludzi na więzienie bez względu na to, czy je na to mniej czy bardziej stać. Wszechobecnej korupcji mogłaby zapobiec ustawa o ograniczeniu możliwości prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby, które pełnią funkcje publiczne. Krótko mówiąc chodzi tu o większą przezroczystość członków rad nadzorczych. Niejasna sytuacja towarzyszy również polskim negocjatorom unijnym. Często wydaje się, iż pomyliły im się funkcje. Zamiast reprezentować interesy Polaków w Brukseli, wydają się zabezpieczać interesy unijne w Polsce: - Chodzi nam o to, aby podczas negocjacji nie był podnoszony aspekt: "Jak nam ustąpisz, to dostaniesz posadę" - tłumaczył Jasiński. Dla ugrupowania równie ważne są też sprawy gospodarcze. Dzięki ustawodawczej interwencji PiS-u Polacy nadal mogą zaopatrywać się w tzw. szmateksach. Ugrupowanie zajęło się również w Sejmie ustawą o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków. Chodzi o pomoc tym przedsiębiorstwom, które onegdaj były państwowe, a obecnie znajdują się w złej sytuacji finansowej, jednak nie są bez szans na poprawę kondycji finansowej. Poza tym: - Rząd powinien mięć wpływ na pracę Narodowego Banku Polskiego - deklarował Jasiński. - Bank powinien realizować dwa równorzędne cele: walczyć z inflacją, czyli zapewnić równowagę cen oraz wspierać gospodarcze inicjatywy rządu. Dopóki nie jesteśmy w Unii, powinniśmy wykorzystywać wszelkie możliwości, które pomogłyby wzrostowi gospodarczemu, na przykład rozwój eksportu. Banki oferują kredyty, które są zbyt wysoko oprocentowane, chociaż mają nadpłynność i to nieprawda, że lokują te środki w deficycie budżetowym - utrzymywał poseł, który negatywnie ocenił pracę Rady Polityki Pieniężnej, tworu koalicji SLD - PSL po wyborach 1993 r., de facto skonstruowanego do walki z ówczesną szefową NBP. - Trzeba zrobić wszystko, aby był wzrost gospodarczy. Z dzisiejszą gospodarką nie mamy szans na wejście do Unii. Ewentualny wzrost gospodarczy będzie sprzyjał rządowi, ale przecież chodzi o to, aby kraj się rozwijał. Przedmiotem zainteresowania ugrupowania był również obrót ziemią rolną: - Biedniejsi rolnicy sprzedają teraz ziemię za marne grosze, ale za 5 lat będą mieli o to pretensje do rządu. Wiele niepokoju budzi również propozycja podatku katarstralnego, który ma zmusić ludzi do dbania o własną nieruchomość. Wiele starszych osób nie jest w stanie jej zagospodarować, a zostaną zmuszenie do sprzedania własności i pójście do bloków. Oni to zrobią, ale trzeba pamiętać, że oni już raz zostali skrzywdzeni, ponieważ na początki lat 90. posiadali oszczędności na książeczce - upominał się za emerytami Wojciech Jasiński.. Wiele inicjatyw PiS-u zostało w Sejmie zablokowanych. Na przykład propozycja zmiany w ustawie o ochronie roszczeń pracowniczych. PiS wnioskowało, aby Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych mógł zaciągać kredyty w razie braku pieniędzy: - SLD odrzucił nasz projekt, a potem przyjął własny - przypomniał Jasiński. Jego partia wnioskowała również o to, aby premier mógł odwoływać przewodniczącego Urzędu Nadzoru nad Ubezpieczeniami. Powód: obecny przewodniczący Jan Monkiewicz, do niedawna szef PZU, oskarżony o działanie na niekorzyść ubezpieczycieli. Poseł poparł antyprywatyzacyjne protesty w komunikacji miejskiej: - Prywatny inwestor wchodzi dla maksymalizacji zysków. Nie oszukujmy się, że prywatyzacja coś da. Na całym świecie komunikacja miejska należy do władzy publicznej. Występujące w jej zarządzaniu trudności wynikają ze słabości władz - komentował bieżąca sytuację w płockim ZKM-ie. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze