Początek nowego roku nie daje nadziei, że cokolwiek zmieni się na lepsze w dostępie do lekarzy specjalistów. Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się w przychodniach, gdzie tłumy pacjentów starają się umówić termin na wizytę. Złudzeń nie pozostawiają liczby pacjentów i przybliżone terminy wizyty zamieszczone w informatorze Narodowego Funduszu Zdrowia. Do najbardziej obleganych specjalistów czeka się miesiącami (np. na bezpłatną wizytę do neurochirurga dłużej niż rok). Podobnie sytuacja wygląda z endokrynologiem, nefrologiem, urologiem. Nieco „krócej”, czyli w ciągu roku można liczyć na wizytę w poradni kardiologicznej czy hematologicznej. Po trzech–czterech miesiącach oczekiwania jest szansa na wizytę w poradni rehabilitacyjnej, ortopedycznej, diabetologicznej, alergologicznej czy okulistycznej. Dyrektorzy szpitali i szefowie poradni specjalistycznych już teraz podkreślają, że będzie to kolejny bardzo trudny rok dla pacjentów, lekarzy i służby zdrowia. – W dużej mierze problem jest spowodowany brakiem odpowiednich pieniędzy na tę tak potrzebną część świadczeń medycznych. Poza tym wchodzi pakiet onkologiczny, co oznacza, że pacjent przychodzący z zieloną kartą ma pierwszeństwo. Z obserwacji pierwszych kilkunastu dni nowego roku widzimy, że należy spodziewać się, że kolejki jeszcze się wydłużą – mówi Stanisław Kwiatkowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego na Winiarach w Płocku.
Teresa Radwańska-Justyńska t.radwanska@tp.com.pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze