Reklama

Kocim pazurkiem - Ręce do góry!

21/11/2000 15:14
Sądząc z lektury prasy w Polsce wyłącznie bandyci mają broń. Nie potrzebują na to żadnych zezwoleń, a broń dla nich dostępna jest na bazarach oraz można ją zdobyć drogą kupna u niektórych żołnierzy, policjantów itd.Człowiek poczciwy, który raz czy dwa znalazł się w okolicznościach takich, że jest zastraszony – pewnego dnia wpada na pomysł: „w razie czego mógłbym się bronić!” i dwa: „ze spluwą w dłoni będę miał lepsze samopoczucie”. Wówczas człowiek poczciwy zaczyna chodzić za odpowiednim zezwoleniem. Bez zezwolenia sklepy z bronią (coraz mniej liczne, bo klientela maleje) niczego nie sprzedadzą: ustawa, która weszła w życie wiosną, zdecydowanie ograniczyła liczbę potencjalnych zabójców (gdyż człowiek uzbrojony, choćby był najpoczciwszy, praktycznie może zabić każdego). Co więcej – wprowadzono w niej zapis o konieczności przeprowadzenia badań psychologicznych wobec kandydata, których to badań warunki miał określić zarządzeniem Minister Zdrowia. Minister pracował nad tą sprawą od wiosny i we wrześniu objawił wreszcie swoją wolę, nie precyzując jednak, jak ma być to badanie przeprowadzone. W efekcie badanie, które wedle zgodnej opinii psychologów winno trwać ok. 2 – 2,5 godz. i obejmować nie tylko rozmowę, ale i „gry psychologiczne”, testy itp., trwa ok. 15 – 20 min. I w tym czasie – twierdzą fachowcy – bardzo trudno jest stwierdzić, czy kandydat na rewolwerowca jest osobą zrównoważoną psychicznie, umie prawidłowo ocenić sytuację i poprawnie zareagować; idzie tu m.in. o powstrzymanie się od strzelaniny, gdy ktoś w barze podda w wątpliwość cnotliwość jego matki, a także i o to, by nie dochodziło np. do wymachiwania spluwą przed nosami osób, które nie wiedzą, kim jest posiadacz owej spluwy. „Pan nie wie, kto ja jestem!” połączone ze świecącym w dłoni jakimś śmiercionośnym narzędziem, zazwyczaj sprawia gwałtowny przypływ wiedzy u przekonywanego. A propos spluwa: w środowisku bandyckim najbardziej ceniony jest pistolet, skonstruowany w komunistycznej Czechosłowacji, t.zw. „cezetka”, broń powszechnie dostępna i stosunkowo niedroga. Zaraz po „cezetce” w rankingu plasuje się radziecki pistolet TT, ciężkawy ale niezawodny. Nasz „p-64”, standardowe wyposażenie wojska i policji, uważane jest za szajs; gdy gangsterom potrzebne jest coś większego, poszukują popularnego „kałasza”. Osoby z poza środowiska gangsterskiego, a zatem głównie pracownicy agencji ochrony, biznesmeni, prokuratorzy, adwokaci i sędziowie oraz ci, którzy mają albo odpowiednią pozycję albo znajomości (w czasach komuny byli to przeważnie funkcjonariusze partyjni, obecnie samorządowcy i parlamentarzyści) kupują to, na co ich stać. Szwajcarski model pistoletu sportowego kosztuje ponad 6.000 zł, amerykański model „Smith and Wesson” – 4.500 zł, ale gdy już się ma zezwolenie, można zaryzykować (kradzione, ale tanie!) bazar bądź w sklepie z bronią wyszukać sobie coś tańszego od pozłacanego „Baby-Brown” lub armaty Parabellum, ale i lepszego od „p-64”. Nie jest moim zamiarem udział w dyskusji o wadach i zaletach dostępnej na polskim rynku broni osobistej, natomiast chciałbym powrócić do tematu, który rozpoczął te rozważania: możliwości otrzymywania zezwoleń. Prawo do przeprowadzenia badań kandydata na zezwolenie powinni mieć ci spośród psychologów, którzy się w tej kwestii wyspecjalizują i przejdą odpowiednie szkolenia i egzaminy. W polskiej, tradycyjnej praktyce, prawo to otrzymują ci, którzy się o nie starają, ponieważ specjalizację można otrzymać, przechodząc jednodniowe szkolenie. Mamy więc, jak mamy: typową hybrydę, gdzie z jednej strony tendencja do (wzorowanej na aktualnym, polskim „wielkim bracie”) amerykańskiej powszechnej dostępności do broni – walczy o lepsze z europejskim rozsądkiem i postkomunistyczną tradycją państwa policyjnego. Taki „ni pies – ni wydra”, która być może nie skończy się powszechną strzelaniną na każdym rogu ulicy i w każdym parku (co charakteryzuje niektóre obszary USA), ale będziemy mieli za to rozpanoszone wedle kryteriów „króliczych” powszechne uzbrojenie społeczeństwa i oddanie mu własnego bezpieczeństwa we własne ręce. Kryteria „królicze”, wyjaśniam, to kryteria, w których głównym warunkiem jest przynależność do klanu „krewnych i znajomych królika”. Być może co któryś będzie to wariat z bronią w ręku, ale o to martwcie się Wy. Andrzej Bajkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości