Mój Naczelny, jak wszyscy naczelni, którzy jednocześnie są prezesami spółek – właścicieli tych pism, stanowczo przeciwstawią się wszelkim przejawom kryptoreklamy w tekstach. Mam jednak nadzieję, że tym razem nie tylko niczego nie skreśli, ale nawet uzyskam jego błogosławieństwo.Chcę bowiem ciepło napisać o pewnej książce; więcej: chcę namówić którąś z płockich księgarni, aby nie tylko zamówiła ów tytuł u wydawcy, ale ponadto np. zorganizowała spotkanie promocyjne z jej autorem! Wszystko to razem będzie zachętą do interesującego wydarzenia kulturalnego, gdyż Autor jest znakomitym człowiekiem, a jego książka nietuzinkowym fenomenem na naszym rynku. Liczę zatem na kulturotwórczą rolę „Tygodnika Płockiego”, o czym mówiło się głośno na ostatnich, 46. Targach Książki w Warszawie. Pochwały pod adresem „TP” usłyszałem m.in. z ust byłego prezesa SDP, Stefana Bratkowskiego, co – jako jednemu z autorów Tygodnika – sprawiło mi autentyczną przyjemność. Książka nosi tytuł „Mój PRL”, wydała ją Krajowa Agencja Wydawnicza, zaś autorem jest Aleksander Jerzy Wieczorkowski, pisarz i człowiek o tak ogromnym, renesansowym wykształceniu, że np. na wieść o tym, że jest „przyjacielem pod telefonem” jakiegoś uczestnika „Milionerów”, kat na graczy w TVN Urbański powinien popełnić samobójstwo, zaś gdyby sam Wieczorkowski zgłosił się do programu – zastrzelić powinien się szef TVN Walter (jeśli mu żal miliona, w co zresztą wątpię...). Wykształcenie nie jest oczywiście równoznaczne z mądrością, znamy przynajmniej kilku durniów z profesorskiemi tytułami, ale u Wieczorkowskiego wiedza jakoś przełożyła się na rozum; dodajmy do tego sędziwy wiek i doświadczenia wieloletniego (i co zabawniejsze: wielokrotnego!) szefa radiowych redakcji kulturalnych a nie będzie trudno zrozumieć, że spod takiego pióra nie mógł wyjść chłam... Powszechnie znana postać literackiej „warszawki”, kawalarz i zgrywus, ale zarazem człowiek w sprawach zasadniczych bardzo serio, wywodzący się z rodu „od zawsze antykomunistycznej” inteligencji, z wykształcenia inżynier – dokonał otóż rzeczy w prawie niemożliwej : napisał książkę, wspominającą czasy od 1945 r. do (prawie) dziś, w której: a) nie wspomina lat komuny z sentymentem; b) nie kreuje się na postać „opozycjonisty walczącego” (i cierpiącego w związku z tym „komunistyczne prześladowania”, jak wielu „prześladowanych” w ich memoriach byłych sekretarzy POP); c) jest całą swoją postawą „przeciw ówcześnie istniejącemu” ale nie, ponieważ z wyżyn swojej mądrości ocenia je lub – patrząc z perspektywy czasu – „wie”, jak to się skończy, lecz po prostu bystry ogląd pozwala mu dostrzec absurdy rzeczywistości i głupotę lub hucpę prominentów; wreszcie d) nie klęcząc przed niczym i nikim, widzi dalekowzroczność Kościoła, charyzmę i historyczne znaczenie Jana Pawła II; jest przeciwny głupawemu antysemityzmowi itd. – ponieważ po prostu jest polskim, prawdziwym inteligentem, ale tej arystokratycznej przynależności nie podkreśla. Mówi pięknym, czystym językiem polskim, tym samym nie wywyższając się ponad „maluczkich”. Bezpośrednio zainteresowanych wydarzeniami, środowiskiem i ludźmi tam występującymi – a jest to Warszawa i tylko Warszawa oraz elita intelektualna stolicy – nie widzę w Płocku więcej jak kilkadziesiąt osób, ale polecam tę książkę wszystkim osobom myślącym: otrzymaliśmy nareszcie obraz (ściślej: fragmenty obrazu!) naszej niedawnej przeszłości: wyzuty z upolitycznień, uaktualnień „pod dojutrkowe potrzeby” takiego czy innego ugrupowania. Obraz, który niczego nie ma załatwić i w zamierzeniu niczego nie ocenia (choć oczywiście jest to i – dość druzgocąca, ale przede wszystkim sprawiedliwa! – ocena tamtych lat), który dla ludzi z mojego pokolenia – jestem tylko trochę młodszy od A.J.W. – jest obrazem naszej młodości. „Mój PRL” to PRL nie tylko Jego, ale i mój. A zatem i Wasz: wszystkich ludzi zdenerwowanych współczesnością ale i pełnych nadziei. Którzy własnej przeszłości nie chcą i nie potrafią wyrzucić na śmietnik. Do zobaczenia na tłumnym spotkaniu z A.J.W. w Płocku. Kupcie przedtem kolejną książkę autora, który napisał, jak powiedział ktoś, „powieść łotrzykowską z okresu PRL-u”. Dowcipne to, autoironiczne, „czyta się” – i wartościowa lektura. Pozazdrościć. Andrzej Bajkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze