Reklama

Kocim pazurkiem - Jego i mój PRL

31/05/2001 12:04
Mój Naczelny, jak wszyscy naczelni, którzy jednocześnie są prezesami spółek – właścicieli tych pism, stanowczo przeciwstawią się wszelkim przejawom kryptoreklamy w tekstach. Mam jednak nadzieję, że tym razem nie tylko niczego nie skreśli, ale nawet uzyskam jego błogosławieństwo.Chcę bowiem ciepło napisać o pewnej książce; więcej: chcę namówić którąś z płockich księgarni, aby nie tylko zamówiła ów tytuł u wydawcy, ale ponadto np. zorganizowała spotkanie promocyjne z jej autorem! Wszystko to razem będzie zachętą do interesującego wydarzenia kulturalnego, gdyż Autor jest znakomitym człowiekiem, a jego książka nietuzinkowym fenomenem na naszym rynku. Liczę zatem na kulturotwórczą rolę „Tygodnika Płockiego”, o czym mówiło się głośno na ostatnich, 46. Targach Książki w Warszawie. Pochwały pod adresem „TP” usłyszałem m.in. z ust byłego prezesa SDP, Stefana Bratkowskiego, co – jako jednemu z autorów Tygodnika – sprawiło mi autentyczną przyjemność. Książka nosi tytuł „Mój PRL”, wydała ją Krajowa Agencja Wydawnicza, zaś autorem jest Aleksander Jerzy Wieczorkowski, pisarz i człowiek o tak ogromnym, renesansowym wykształceniu, że np. na wieść o tym, że jest „przyjacielem pod telefonem” jakiegoś uczestnika „Milionerów”, kat na graczy w TVN Urbański powinien popełnić samobójstwo, zaś gdyby sam Wieczorkowski zgłosił się do programu – zastrzelić powinien się szef TVN Walter (jeśli mu żal miliona, w co zresztą wątpię...). Wykształcenie nie jest oczywiście równoznaczne z mądrością, znamy przynajmniej kilku durniów z profesorskiemi tytułami, ale u Wieczorkowskiego wiedza jakoś przełożyła się na rozum; dodajmy do tego sędziwy wiek i doświadczenia wieloletniego (i co zabawniejsze: wielokrotnego!) szefa radiowych redakcji kulturalnych a nie będzie trudno zrozumieć, że spod takiego pióra nie mógł wyjść chłam... Powszechnie znana postać literackiej „warszawki”, kawalarz i zgrywus, ale zarazem człowiek w sprawach zasadniczych bardzo serio, wywodzący się z rodu „od zawsze antykomunistycznej” inteligencji, z wykształcenia inżynier – dokonał otóż rzeczy w prawie niemożliwej : napisał książkę, wspominającą czasy od 1945 r. do (prawie) dziś, w której: a) nie wspomina lat komuny z sentymentem; b) nie kreuje się na postać „opozycjonisty walczącego” (i cierpiącego w związku z tym „komunistyczne prześladowania”, jak wielu „prześladowanych” w ich memoriach byłych sekretarzy POP); c) jest całą swoją postawą „przeciw ówcześnie istniejącemu” ale nie, ponieważ z wyżyn swojej mądrości ocenia je lub – patrząc z perspektywy czasu – „wie”, jak to się skończy, lecz po prostu bystry ogląd pozwala mu dostrzec absurdy rzeczywistości i głupotę lub hucpę prominentów; wreszcie d) nie klęcząc przed niczym i nikim, widzi dalekowzroczność Kościoła, charyzmę i historyczne znaczenie Jana Pawła II; jest przeciwny głupawemu antysemityzmowi itd. – ponieważ po prostu jest polskim, prawdziwym inteligentem, ale tej arystokratycznej przynależności nie podkreśla. Mówi pięknym, czystym językiem polskim, tym samym nie wywyższając się ponad „maluczkich”. Bezpośrednio zainteresowanych wydarzeniami, środowiskiem i ludźmi tam występującymi – a jest to Warszawa i tylko Warszawa oraz elita intelektualna stolicy – nie widzę w Płocku więcej jak kilkadziesiąt osób, ale polecam tę książkę wszystkim osobom myślącym: otrzymaliśmy nareszcie obraz (ściślej: fragmenty obrazu!) naszej niedawnej przeszłości: wyzuty z upolitycznień, uaktualnień „pod dojutrkowe potrzeby” takiego czy innego ugrupowania. Obraz, który niczego nie ma załatwić i w zamierzeniu niczego nie ocenia (choć oczywiście jest to i – dość druzgocąca, ale przede wszystkim sprawiedliwa! – ocena tamtych lat), który dla ludzi z mojego pokolenia – jestem tylko trochę młodszy od A.J.W. – jest obrazem naszej młodości. „Mój PRL” to PRL nie tylko Jego, ale i mój. A zatem i Wasz: wszystkich ludzi zdenerwowanych współczesnością ale i pełnych nadziei. Którzy własnej przeszłości nie chcą i nie potrafią wyrzucić na śmietnik. Do zobaczenia na tłumnym spotkaniu z A.J.W. w Płocku. Kupcie przedtem kolejną książkę autora, który napisał, jak powiedział ktoś, „powieść łotrzykowską z okresu PRL-u”. Dowcipne to, autoironiczne, „czyta się” – i wartościowa lektura. Pozazdrościć. Andrzej Bajkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości