Nie wiadomo, kiedy zakończy się konflikt wokół “Przedwiośnia”. Osoby zainteresowane funkcjonowaniem kina mówią, że w tej chwili sprawa jest w zawieszeniu i przekonują o swoich racjach. Przedstawiciele obu stron - ks. Marek Makowski, który reprezentuje Administrację Obiektami Kościelnymi Diecezji Płockiej oraz dzierżawca kina Marek Cebulski mówią, że zależy im na tym, żeby w Płocku było dobre kino. Płocczanie życzyliby sobie, aby sytuacja tej instytucji wreszcie była stabilna, póki nie powstanie multikino.
Ks. Marek Makowski przyznaje, że sprawa stanęła w martwym punkcie. Wielokrotnie powtarza, że Kurii zależy na tym, żeby płocczanie mieli dobre kino na odpowiednim poziomie, a to, co proponują państwo Cebulscy, raczej nie spełnia wymaganych kryteriów jakości: - W planie perspektywicznym zagospodarowania naszego miasta jest przewidziana budowa nowego multikina na Podolszycach, ale jego powstanie szybko nie nastąpi. Dlatego znaleźliśmy firmę Kinoplex z Warszawy, z którą podpisaliśmy już wstępną umowę na dzierżawę budynku kina. Propozycje firmy z Warszawy zagospodarowania kina, m.in. poprzez stworzenie nowych, nowoczesnych sal projekcyjnych, gwarantują podniesienie jakości prezentowanych filmów oraz uatrakcyjnią repertuar kina, co przyczyni się do większego zainteresowania kulturą filmową wśród płocczan. Proponowaliśmy nawet Państwu Cebulskim, że nowy inwestor mógłby ich zatrudnić w kinie oraz wykupić od nich zainstalowany system nagłośnieniowy, ale wszystkie propozycje odrzucają.
Dzierżawca Marek Cebulski potwierdza, że aktualnie sprawa jest bardzo skomplikowana - wynajmujący każe sobie płacić czynsz w przeliczeniu na dolary - 10 dolarów za metr kw. (których w kinie jest ponad 2 tys.): - Częściowo uregulowaliśmy już zaległości, ale wciąż jest dużo niedomówień. Nie musimy prowadzić kina do końca życia, uważamy jednak, że jest bardzo dużo niedomówień, dlatego nie można dojść do porozumienia. Uważamy, że należą nam się pieniądze z tytułu nakładów, jakie ponieśliśmy w związku z modernizacją kina, jak zresztą ujęte jest to w umowie: że wynajmujący zwróci poniesione nakłady pomniejszone o amortyzację.
Odmiennego zdania jest ks. Marek Makowski: - Państwo Cebulscy wciąż zalegają z płatnościami za listopad i grudzień. Od grudnia powinni płacić czynsz według stawek pozaumownych - umowa przestała obowiązywać 15 grudnia, kiedy dostali wypowiedzenie dzierżawy. Wnieśli przeciwko Kurii sprawę do sądu o zabezpieczenie roszczeń pieniężnych, ale wymiar sprawiedliwości odrzucił ich argumenty. Poza tym, jak już wspomniałem, Państwo Cebulscy otrzymali propozycję wykupienia nagłośnienia przez nowego dzierżawcę, ale z niej nie skorzystali. Przedstawiciel Administracji Obiektami Kościelnymi Diecezji Płockiej dodaje również, że żadne pieniądze za poniesione nakłady dzierżawcom kina się nie należą. Otóż budynek kina “Przedwiośnie” (podobnie jak nie istniejącej już “Diany”) został zabrany Kościołowi w latach 50. przez władze komunistyczne. W 1993 r. własność odzyskano, a działająca w nim kinematografia łódzka w ramach rekompensaty pozostawiła w kinie urządzenia niezbędne do funkcjonowania tej instytucji - dowodem na to jest istniejący z tamtego roku spis biegłego rewidenta. Diecezja wydzierżawiła państwu Cebulskim budynek kina razem ze sprzętem. Owszem, dzierżawcy wymieniali ekrany, tapicerkę na krzesłach, ale to wchodzi w zakres działalności gospodarczej: - Negocjacje z państwem Cebulskimi trwały półtora roku. W sytuacji, jaka zaistniała po 15 grudnia, po raz kolejny zaproponowaliśmy spotkanie, tym razem w Warszawie 15 lutego w kancelarii radców prawnych. 26 stycznia ich adwokat odpowiedział, że tego dnia będzie w trakcie urlopu, a więc spotkanie jest niemożliwe, nie proponując żadnego innego terminu - mówi ks. M. Makowski.
M. Cebulski nie rozumie, dlaczego spotkanie musiało się odbyć aż w Warszawie, nie w Płocku?: - Nie chcemy zostać oskarżeni o sianie nieprawdy i próbę zagmatwania całej sytuacji. Chcemy usiąść do wspólnego stołu rokowań, ale niech to nie będzie narzucone jednostronnie. 15 lutego nie mogliśmy pojechać do Warszawy, ale każdy inny termin był możliwy. Wynajmujący zna nasze argumenty, ale nie ma chęci pojednania. Przecież nie możemy zamknąć kina z dnia na dzień, mamy zobowiązania wobec ZUS-u, Urzędu Skarbowego, pracowników, a tego nie da się załatwić nawet w ciągu jednego miesiąca.
Zdaniem ks. M. Makowskiego państwo Cebulscy nie są w stanie prowadzić kina, ponieważ nie posiadają na tę działalność wystarczających środków, o czym świadczą zaległości finansowe w stosunku do wielu instytucji. Z kolei M. Cebulski przekonuje, że każda umowa jest do rozwiązania, ale ponieważ podpisywały ją dwie strony, obie muszą dojść do porozumienia. Nie chciałby, aby obie strony rozmawiały ze sobą za pośrednictwem prasy. Wydaje się jednak, że na razie nie jest to możliwe.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze