Reklama

Kilkaset miejsc pracy

15/05/2014 03:24
Dla rozwoju każdego miasta, dla powstawania nowych firm i tworzenia nowych miejsc pracy najważniejsze są układ komunikacyjny i połączenie z innymi ośrodkami. Jeśli łatwo można dojechać do miejsca przyszłej inwestycji, bo są obwodnice, drogi szybkiego ruchu i autostrady, jeśli istnieje linia kolejowa, a dodatkowo lotnisko, wtedy inwestorzy zaczynają interesować się takim terenem i poważnie myśleć o zakupie ziemi. Ale zdarza się i tak, że to inwestor jest zainteresowany terenem i puka do drzwi gospodarza miasta z propozycją, że chce utworzyć nowe miejsca pracy. Tak było w wypadku sąsiadującego z terenem lotniska CNH New Holland i właściciela gruntów, miasta Płocka. Rzadko się zdarza, by dwie zainteresowane strony w jednym czasie podjęły działania sprzyjające przyszłej współpracy. A jednak właśnie tak było, gdyż koncepcja przebudowy lotniska idealnie zbiegła się w czasie z zainteresowaniem CNH rozbudową firmy. To dobrze wróży przyszłej inwestycji.
Historia płockiego lotniska zaczyna się w 1928 roku ubiegłego wieku, kiedy to było ono zapasowym obiektem Wojskowej Szkoły Lotniczej w Dęblinie. W czasie II wojny światowej służyło jako lądowisko wojskom niemieckim i radzieckim. W 1957 roku powołano do życia Aeroklub Ziemi Mazowieckiej, właśnie z siedzibą na lotnisku Kostrogaj przy ul. Bielskiej. Najlepszy okres w dziejach lotniska to lata 60., kiedy w Płocku powstawały Mazowieckie Zakłady Rafineryjne i Petrochemiczne, Fabryka Maszyn Żniwnych i Przedsiębiorstwo Rurociągów Naftowych.
W najbliższych planach Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej jest rozbudowa lotniska oraz powstanie utwardzonego pasa startowego i nowoczesnej infrastruktury. Potem mogłyby tu lądować małe samoloty sportowe, powietrzne taksówki oraz samoloty dyspozycyjne i biznesowe.
Za płotem lotniska istniała od 1947 roku Fabryka Maszyn Żniwnych, produkująca kombajny Bizon. Dziś jest to CNH Polska Sp. z o.o., w której również montowane są kombajny zbożowe, prasy rolujące i owijarki oraz zespoły żniwne. 22 listopada 2013 roku w płockiej fabryce został wyprodukowany 50-tysięczny kombajn.
W ostatnich latach CNH zaczął się rozbudowywać i chce to robić nadal, zatrudniając nowych pracowników, ale już nie mieści się na swoim terenie. Z naszych informacji wynika, że istnieje szansa, by do Płocka przenieść linię produkcyjną traktorów. By to było możliwe, konieczna jest budowa nowych hal, a co za tym idzie, zakup sporego terenu inwestycyjnego.
Płocka spółka CNH wystosowała więc do władz Płocka pytanie, czy jest możliwe powiększenie zajmowanego do tej pory terenu, najlepiej w sąsiedztwie firmy. Okazało się, że taka szansa jest i to spora, gdyż zainteresowanie CNH rozbudową firmy zbiega się w czasie z koncepcją przebudowy lotniska. – Koncepcja przebudowy lotniska jest prawie gotowa, przygotowana jest dokumentacja, brakuje tylko kilku podpisów, by można było rozpoczynać konkretne rozmowy, ogłaszać przetarg i finalizować umowę – mówi Hubert Woźniak z oddziału informacji miejskiego ratusza. – Jeśli zostanie ona zaakceptowana przez wszystkie strony, miasto dysponowałoby 20-hektarowym, częściowo uzbrojonym terenem pod inwestycje.
Na czym polega koncepcja przebudowy lotniska? Gdy obiekt powstawał, wytyczone zostały dwa przecinające się w kształcie litery X pasy trawiaste. Taki układ i nawierzchnia powodują, że samoloty muszą podchodzić do lądowania bardzo łagodnie. Nad lądowiskiem rozciąga się duża, zarezerwowana strefa powietrzna, w której nic nie może istnieć. W Płocku nie mogą powstawać budynki wyższe niż w określonej prawem wysokości.
Nowa koncepcja lotniska zakłada przede wszystkim wytyczenie nowego pasa betonowego o długości przynajmniej 900 m i obok, drugiego trawiastego pasa, który nadal służyłby do celów sportowych. Betonowy pas położony w kierunku prostopadłym do ul. Bielskiej umożliwi naloty z jednej strony, od Boryszewa. To spowoduje, że strefa powietrzna nie będzie się rozkładała promieniście, tylko w jednym kierunku, pod dużym kątem, a dzięki zmniejszeniu korytarza powietrznego utworzy się wysoki tunel, uwalniający sporą przestrzeń nad miastem.
Zmiana ułożenia pasa zlikwiduje również kolizję z budowaną obwodnicą, która zgodnie z planem ma przebiegać przez północny odcinek lotniska. Na południu terenu uwolnionych zostanie wspomniane wcześniej około 20 ha, częściowo uzbrojonych, z pełną infrastrukturą w sąsiedztwie, które mogą zostać sprzedane pod inwestycje.
Jest tylko jeden mały problem, który prawdopodobnie w najbliższych dniach zostanie rozwiązany. Właścicielem terenu jest miasto Płock, teren jest w użyczeniu Aeroklubu Polskiego, a zarządzającym jest Aeroklub Ziemi Mazowieckiej. Aeroklub Polski już podpisał list intencyjny, co oznacza, że zapala się zielone światło dla przygotowania terenu inwestycyjnego. Do zaakceptowania pozostaje jeszcze kilka ważnych szczegółów, ale istnieje nadzieja granicząca z pewnością, że wszystko uda się załatwić. Tu nie będzie przegranych ani stratnych, wszyscy wygrywają.
Z drugiej strony, centrala firmy New Holland doceniając znakomitą współpracę ze swoją polską spółką, dostrzega w Płocku klimat dla rozbudowy firmy. Teren wydzielony z lotniska z punktu widzenia CNH jest doskonały. Graniczy z fabryką, w pobliżu jest linia kolejowa, z której firma korzysta, a wkrótce zostanie tu doprowadzona budowana właśnie obwodnica miasta.
Trudno się zatem dziwić, że centrala firmy jest wyraźnie zainteresowana kupnem terenu wydzielonego z obecnie istniejącego lotniska, co potwierdził Paweł Tomaszewski, dyrektor ds. zasobów ludzkich New Holland Polska.
– Przedstawiliśmy miastu swoją propozycję. Chcemy w tym miejscu rozbudować produkcję maszyn rolniczych. Gdy kupimy teren, wtedy przekażemy szczegóły inwestycji. Na razie jesteśmy po pierwszych rozmowach i wszystko idzie w dobrym kierunku. Jeśli chcemy inwestować, to musimy przede wszystkim powiększyć teren, na którym działamy. Rozpatrujemy różne koncepcje, ale czekamy na konkrety. Centrala obiecała pieniądze na wykup, ale czekamy na podanie ceny terenu. Mogę zapewnić, że na tym terenie na pewno nie powstaną tylko magazyny, ale linia produkcyjna. Po wykupie terenu szybko powstanie biznesplan.
Dyrektor Tomaszewski na tym etapie nie chciał rozmawiać o liczbie nowych miejsc pracy. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że będzie ich przynajmniej 300, dodatkowo zatrudnienie mogą znaleźć ludzie zajmujący się pracami niezwiązanymi z produkcją, choćby ochroną, transportem, sprzątaniem itd. Dziś płocka fabryka zatrudnia około 1500 osób.
Kiedy więc wszystkie podpisy znajdą się na właściwych miejscach i rozpocznie się realizacja inwestycji, wszystkie zainteresowane strony powinny być zadowolone. Po wybudowaniu przez miasto betonowego pasa do lądowania status lotniska zostanie podwyższony. Lotnisko nadal będzie mogło spełniać te same zadania, ale dodatkowo uniezależni się od warunków pogodowych. Płock otrzyma dodatkowy, nowy impuls do rozwoju, możliwość budowania wyższych budynków w mieście i 20 ha terenów inwestycyjnych, częściowo uzbrojonych, zaś sąsiadująca z lotniskiem spółka New Holland Polska zyska możliwość rozbudowy. Zadowoleni będą także mieszkańcy Płocka, dla których utworzonych zostanie kilkaset nowych miejsc pracy.
Nowa koncepcja zagospodarowania lotniska przewiduje wyodrębnienie 20 ha terenów inwestycyjnych. Istnieje także możliwość, że ostatecznie nie dojdzie do porozumienia z CNH, które w innym miejscu Europy znajdzie lepszy klimat do realizacji swojej inwestycji i na terenie użytkowanym przez Aeroklub Mazowiecki nie powstaną hale produkcyjne. Bez względu jednak na to, kto stanie się właścicielem terenów „po lotnisku”, to i tak zostaną one w mieście, i można się spodziewać, że prędzej czy później znajdzie się inwestor, który zechce je kupić. Oby tylko również zamierzał stworzyć kilkaset miejsc pracy.
Jola Marciniak
jola.marciniak@tp.com.pl
fot. D. Ossowski
Czy w Płocku można zaleźć pracę?

Marcin Lig
Ja pracuję, jestem nauczycielem, ale wiem, że znalezienie pracy jest prawie, zwłaszcza w moim zawodzie, niemożliwe. Nie polecam młodym ludziom studiowania pedagogiki, nawet jeśli jest to ich pasja. Znalezienie wolnego etatu graniczy z cudem, a może być jeszcze gorzej, bo zwalnia się nauczycieli. Może w większych miastach jest łatwiej, ale w Płocku trudno liczyć na cud. Ja mam to szczęście, że pracuję w swoim zawodzie, mogę się realizować, ale nie wyobrażam sobie, że miałbym teraz szukać pracy. Najprawdopodobniej zmieniłbym zawód.

Katarzyna Krajenta
Studia z technologii chemicznej na Politechnice skończyłam w 2011 roku, odbyłam staż absolwencki w CNH i od tamtej pory szukam pracy. Owszem, byłam zatrudniona na krótko w sklepie obuwniczym, ale pracowałam tam tylko do porodu, bo taką miałam umowę. Teraz udało mi się zdobyć półroczny, płatny staż ze środków unijnych, ale to nie znaczy, że przestałam szukać. Tylko raz zostałam zaproszona na rozmowę do firmy działającej zgodnie z moim wykształceniem, ale na rozmowie się skończyło. Cały czas szukam pracy, także teraz, bo przecież cały czas jestem bezrobotna. I choć mam bogate CV, bo pracowałam także w czasie studiów, to czarno widzę moje szanse na płockim rynku.

Wojciech Gawroński
Mam 60 lat, przed dwoma laty straciłem pracę, bo upadła piekarnia, w której pracowałem. Od tamtego czasu chodzę i szukam, stale pytam w różnych miejscach, ale w moim wieku chyba niemożliwością jest znalezienie zatrudnienia. Na emeryturę jest za wcześnie, na zmianę kwalifikacji, choć jestem otwarty na propozycje, trochę za późno. Cały czas mam nadzieję, że dostanę jakąś ofertę, ale szanse mam raczej niewielkie. Mimo to, nie ustaję w wysiłkach, może wreszcie znajdę jakąś pracę.    Jol.

 
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości