Jeśli w bliskiej przyszłości nie dojdzie do renegocjacji tzw. kwoty mlecznej przydzielonej Polsce przez UE, nasi rolnicy każdego roku płacić będą sowite kary za nadprodukcję mleka. Niektórzy producenci mleka są tak zdesperowani, że grożą wylewaniem mleka. Ich trudną sytuację utrudnia fakt, że mogą kupować i zbywać tzw. kwoty mleczne jedynie w obrębie tego samego województwa. Tylko do 12 stycznia br. aż 7 mln zł na poczet kar za przekroczenie limitów produkcji zapłaciło w kraju 24 tys. dostawców (wszsytkich producentów jest 295 tys.). Dysponująca kwotami Agencja Rynku Rolnego rozdzieliła już posiadaną rezerwę sprzedaży, ale mógł z niej skorzystać jedynie co piąty producent – wystarczyło dla 5 tys. dostawców, tych, którzy wyprodukowali 5 tys. kg pnad przyznaną im kwotę. W sejmie leży projekt nowelizacji ustawy o rynku mleka, pozwalający na handlowanie kwotami mlecznymi między województwami. To że leży, nie znaczy jednak, że posłowie szybko się nim zajmą.
Pewne jest natomiast to, że w roku kwotowym 2005/2006 producenci mleka przekroczyli krajową kwotę mleczną. Kary za nadprodukcję są uciążliwe. Na ich poczet mleczarnie i tak pobierały od dostawców po 20 gr od każdego kupionego litra mleka. Przekroczone w całym kraju limity sprawiają, że znaczna większość producentów za mleko sprzedane od stycznia do marca (nowy rok kwotowy rozpoczyna się 1 kwietnia 2006 r.) nie dostanie nic lub prawie nic. Straty będą więc ogromne, zwłaszcza że analitycy przewidują, iż kara wyniesie 30,91 euro za 100 kg mleka (ostatecznie będzie to wiadome w połowie 2006 r.). W tej sytuacji kara za jeden litr będzie o ponad 20 gr wyższa niż obecna cena skupu mleka.
Dotknęły one również naszych regionalnych producentów. Niektórzy mówią wprost, że są załamani. W Unii produkcja mleka zapowiadała się na opłacalną, wielu rolników postanowiło ją rozszerzyć i zainwestowało w ten dział produkcji. Teraz okazuje się, że stracą. No, chyba że dokupili limit na wolnym rynku, ale na to nie było stać zbyt wielu producentów.
Adam Jagielski, prezes Spódzielni Mleczarskiej w Sannikach postanowił problem produkcji mleka rozwiązać u podstaw: – Nie przyjmuję mleka od rolników, którzy przekraczają kwotę, to grupa kilkudziesięcu dostawców na ponad 600 wszystkich, od których kupujemy mleko. Rolnicy starają się dokupować i dzierżawić kwoty. W przypadku naszej mleczarni problemem jest to, że działamy w dwóch województwach: mazowieckim i łódzkim, ale rolnicy z tych województw nie mogą między sobą handlować kwotami. Obawiam się, że jeśli wejdzie w życie przepis umożliwiający sprzedaż kwot między województwami, to na mlecznej mapie Polski powstaną białe plamy: bogatsi producenci kupią kwoty od biedniejszych. Wtedy może się zdarzyć, że w naszym regionie krowy się nie ujrzy – prorokuje prezes Jagielski.
Podstawy tej opinii są mocne: na Mazowszu za kg mleka trzeba zapłacić 80 gr, w łódzkim 1,20 zł, a na Podlasiu aż 2 zł.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze