Płoccy i podpłoccy przedsiębiorcy powiedzieli dość obostrzeniom związanym z pandemią. I postanowili, że bez względu na konsekwencje (w tym przypadku wysokie kary finansowe) otwierają się dla klientów.
Wielu z nich mówi głośno, że wolą dostać karę, niż bezczynnie czekać i patrzeć, jak najzwyczajniej w świecie idą na dno i stają przed wizją bankructwa. Jeden z naszych rozmówców mówi wprost, że w chwili otwarcia zarobił tyle, że zarobił na mandat. Poza tym już w momencie uruchomienia swoich biznesów przedsiębiorcy z branży gastronomicznej byli gotowi na obronę i w zdecydowanej większości mieli zapewnioną pomoc prawną.
To oczywiście nie uchroniło ich przed karami. Romuald Ostrowski, powiatowy inspektor sanitarny i dyrektor PSSE w Płocku, mówi, że do tej pory mandaty za złamanie przepisów i zakazów wynikających z rozporządzenia prezesa rady ministrów nałożył na 5 przedsiębiorców.
O trudnej sytuacji płockich restauratorów we wtorkowym wydaniu Tygodnika Płockiego
(rad)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze