Płoccy strażacy zachęcają kierowców do zaopatrzenia się w karty ratownicze. Mają być one elementem wyposażenia fabrycznie nowych samochodów. Można je także otrzymać w salonach samochodowych.
W Polsce karty ratownicze to nowość, ale doskonale sprawdzają się między innymi w Niemczech, Portugalii, czy innych państwach europejskich. – To dla ratowników „mapa”, która pomaga określić, gdzie w rozbitym samochodzie mogą być elementy utrudniające dostęp do poszkodowanych lub stwarzające niebezpieczeństwo. Przeprowadzone w Niemczech eksperymenty pokazały, że z wykorzystaniem karty ratowniczej czas wydostania pasażerów z rozbitego pojazdu może być krótszy nawet o połowę. To może zdecydować o ludzkim życiu – mówi rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Płocku kpt. Edward Mysera.
Kartę ratowniczą odpowiednią dla danej marki i modelu samochodu można samemu wydrukować na kolorowej drukarce lub pobrać u autoryzowanych partnerów akcji. Na karcie należy zaznaczyć między innymi lokalizację akumulatorów, zbiorników paliwa, wszelkich wzmocnień, poduszek powietrznych, napinaczy pasów bezpieczeństwa, zaworów, miejsc rozłączenia wysokiego napięcia. Karta powinna być włożona za osłonę przeciwsłoneczną po stronie kierowcy. Żeby ratownicy wiedzieli, że mogą znaleźć w aucie taką pomoc, w lewym dolnym rogu przedniej szyby należy przykleić naklejkę, którą otrzymamy wraz z kartą.
Akcja „Karty ratownicze w pojazdach” to efekt porozumienia, które w styczniu zawarli komendant główny PSP oraz prezesi Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego i Związku Dealerów Samochodów. – Podstawowe cele akcji to ułatwienie działań zespołów ratowniczych, poprawa bezpieczeństwa ofiar wypadków drogowych podczas pracy zespołów ratowniczych i wyposażenie jak największej liczby pojazdów w Polsce w karty ratownicze i nalepki – dodaje Edward Mysera.
Więcej informacji o kartach ratowniczych można znaleźć na stronie internetowej www.kartyratownicze.pl. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze