Reklama

Jesteśmy pracownikami, nie niewolnikami. Czarny dym nad Zakładem Energetycznym.

20/10/2020 19:48

Syreny alarmowe wyły dziś kilkakrotnie na terenie Zakładu Energetycznego w Płocku. Na placu za siedzibą firmy, mieszczącej się przy ul. Wyszogrodzkiej 106 o godz. 15.00 zebrało się kilkaset osób. Na tle tłumu bił po oczach wielki transparent z napisem „Jesteśmy pracownikami, nie niewolnikami”. Co chwila odpalano race, nawet na pobliskich ulicach słychać było wybuchy, a w powietrze wzbijał się raz czarny raz czerwony dym. Z głośników słychać było piosenki Perfectu. Tak rozpoczęła się pikieta pracowników firmy. To ich odpowiedź na wypowiedzenie przez pracodawcę Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy.

Do tłumu wyszli liderzy zakładowej „Solidarności”, informując o rozmowach prowadzonych z zarządem. Negocjacje trwały od godziny 9.00 rano.

- Zarząd mówi, że mamy nic nie stracić. Będziemy robić wszystko, żeby nikt nic nie stracił. Mam nadzieję, że będzie to lepsze rozwiązanie, niż do tej pory było. Nie może być tak, żeby jedna osoba decydowała o płacy zasadniczej, czy o premii, żeby jedna osoba decydowała o losie wszystkich. Tak nie może byćrozpoczął przemowę Józef Jankowski, przewodniczący związku „Solidarności” w Energa Płock.

Reklama

Poinformował, że od rana trwały rozmowy z zarządem. Były to trudne i burzliwe dyskusje. Podziękował wszystkim za tak liczne przybycie. - Dzięki temu, że wy tutaj przyszliście, to my mamy inne przełożenie w negocjacjach. Wszyscy razem negocjujemy. Wasz pobyt tutaj jest też elementem negocjacji. Daliśmy wytyczne zarządowi, jak mamy funkcjonować, jak mamy pracować, żeby był spokój, żeby był normalny ład zarówno organizacyjny, jak i prawny. Nie dopuścimy do tego, żeby zniweczyć ten dorobek, który był do tej pory. Może być ZUZP, ale może być lepszy a nie może być gorszy. I od tego zaczniemy.

Przewodniczący podkreślał, że na spotkaniu z zarządem poznał zamiast zasad jedynie pewien zarys korporacyjnego ZUZP-u. - Może on obowiązywać na taśmie produkcyjnej, a nie w zakładzie energetycznym, takim jaki nasz. Nijak to się ma do organizacji pracy u nas. Jest to propozycja bez zasad i dlatego nie możemy zacząć negocjować, bo nawet nie ma o czym. Propozycja pracodawcy jest dla nas nie do przyjęcia i jej nigdy nie przyjmiemy. Czy mamy propozycje? Mamy i pewnie ją położymy. Nasza propozycja jest lepsza od tego co mamy

Reklama

Jarosław Szymejko przyjechał na płocką pikietę z Olsztyna. - Przyjechaliśmy żeby was po pierwsze wspierać a po drugie, żeby uświadomić wam, że sprawa tego, co zadziało się w Płocku, nie jest tylko sprawą Płocka. Traktujemy ją, jak sprawę całego operatora wszystkich oddziałów. Bo dzisiaj Płock, jutro Olsztyn, Kalisz, Koszalin itd. To co dzisiaj jest alternatywą układową wobec układu, który do tej pory funkcjonuje jest nie do przyjęcia. Chcę żebyście wiedzieli, że jedyną możliwą drogą na dzień dzisiejszy jest decyzja dyrektora generalnego o wycofaniu decyzji o wypowiedzeniu układu zbiorowego pracy i negocjacje na poziomie całego operatora nie tylko Płocka - podkreślał.

Reprezentant z Mławy zapewniał, że jeśli będzie taka potrzeba będzie przyjeżdżał na kolejne spotkania, by wspierać kolegów z płockiego zakładu energetycznego. - Nasza obecność świadczy o tym, że chcemy żeby w tej firmie można było spokojnie pracować, bez nerwowych sytuacji i żeby myśleć o pracy, a nie o tym, czy mamy jechać pomagać, czy ktoś nam coś zabierze itd. Nie tak dawno, bo z soboty na niedzielę były masowe awarie. Tak się zastanawiałem, czy wtedy ktoś z zarządu pomyślał, ile jeszcze tych dodatków należy uciąć, czy może lepiej podziękować pracownikom. 60 składów pogotowia energetycznego dbało o to żeby dostarczać energię - wymieniał

Reklama

Na wtorkowej pikiecie przed Zakładem Energetycznym zjawili się też reprezentacje Kalisza, Torunia, Słupska, Elbląga, Ostrołęki. Obok pracowników w równym rzędzie stały reprezentacje organizacji zarówno związkowych, jak i branżowych. Wszyscy zapowiadali, że chcą wspierać płocczan podczas jutrzejszych planowanych działań

- Myślę, że zarząd dzisiaj zobaczył, że to nie jest kilka osób, tylko że jesteśmy tu wszyscy. Nie chcę mówić, że mamy ciągle tak negocjować, bo to nie jest dobry sposób na negocjacje. Ale to jest początek i widać waszą determinację. Dbamy o firmę, bo to jest nasz żywiciel. W tej firmie pracują całe rodziny, całe pokolenia. Wiele mogą stracić i wiele straci region podkreślał Józef Jankowski.

Reklama

Pikieta zakończyła się prośbą organizatorów o spokojne rozejście się uczestników do domów. Przedstawiciele związku „Solidarności” wrócili z kolei do rozmów w biurowcu. A więcej na temat sytuacji w Zakładzie Energetycznym w Płocku przeczytacie w papierowym wydaniu „Tygodnika Płockiego”.

BeeS

fot. i film Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-10-20 20:27:35

    Brawo!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-10-20 21:02:42

    Chyba zapomniano o sile i roli związków branżowych działających w Enerdze w Płocku, bo bez nich nie byłoby takich działań. Brawo przewodnicząca !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • gość 2020-10-20 23:02:13

    Dawno tak się nie uśmiałem czytając o tej legendarnej sile związków branżowych w Enerdze, które zawsze pierwsze były do układania się z pracodawcą. Pewnie obecny układ też został wynegocjowany przez branżowców ;). Tak czy inaczej życzę powodzenia w walce.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości