„Próbujemy nalewki, Z dzikiej róży, z porzeczki Żeby sprawdzić – czy zimą To wypić się da?... To się w głowie nie mieści Że tak szumi szeleści Tak bliziutko, o krok, prawie tuż Głębokimi rzekami, pachnącymi szuwarami Idzie jesień I prosto w nasz próg…” Leszek Długosz „Dzień w kolorze śliwkowym”
Koniec lata to dobry czas, by przygotować nalewkę. Jeszcze jest sporo ziół, jeszcze całkiem duży wybór owoców. Pierwsze nalewki wytwarzane były przede wszystkim w oparciu o zioła i miały zastosowanie lecznicze. To dla dodania im przyjemniejszego smaku zaczęto je słodzić miodem. Przyjemność w piciu nalewek pierwsi zaczęli znajdować Włosi. Pili je dla smaku, nie li tylko dla zdrowia. Wyrabiali je ze spirytusu winnego z domieszką aromatycznych olejków, a najczęściej był to olejek różany, stąd nazywano je Rosoglio (spolszczona nazwa to rosolisy, używana dość powszechnie jeszcze przed II wojną światową). W przeszłości w Polsce największą popularnością cieszyły się nalewki wytwarzane domowymi sposobami. Receptury na ich wykonanie były przekazywane z pokolenia na pokolenie i to niekiedy na łożu śmierci. Sporządzano je najczęściej na bazie produktów dostępnych w gospodarstwie. Obecnie dojrzewają śliwki, stąd doskonały moment na przygotowanie śliwkowego specjału rodem z kuchni kresowej. Zresztą nalewki kresowe mają nawet swoją odrębną imprezę mianowicie Ogólnopolski Turniej Nalewek Kresowych (udział w turnieju biorą wszelkie nalewki, wystarczy jedynie w porę się zgłosić). Imprezę tę organizuje Kresowa Akademia Smaku z siedzibą w Lublinie, i wędruje ona od miasta do miasta. W tym roku będzie nim Lublin. Warto ją namierzyć, gdy ma się coś szczególnego, własnej receptury w karafce, bo główna nagroda jest pokaźna. Śliwowica z Podlasia
Skład: < 1,5 kg dojrzałych śliwek typu węgierka; < 1 l spirytusu; < 1 szklanka cukru. Wykonanie: Dojrzałe śliwki bez pestek wkładamy do dużego słoika, następnie dodajemy garść pestek i całość zalewamy spirytusem. Słoik z zawartością odstawiamy na miesiąc w ciemne miejsce. Po upływie tego czasu zlewamy płyn znad owoców. Owoce zasypujemy cukrem i odstawiamy do pomieszczenia o temperaturze pokojowej na kolejny miesiąc. Po tym czasie łączymy syrop znad owoców i wcześniejszą nalewkę. Gotowa śliwowica nabierze smaku, gdy damy jej jeszcze 2 miesiące na przegryzienie się.
Nalewki dla smaku i zdrowia sporządzano głównie na polskich dworach, choć z upływem czasu zaczęto je również przygotowywać w wiejskich chatach, gdzie używano ich głównie jako lekarstwa. Wśród polskich nalewek można wyróżnić i te o specyficznym smaku i nazwie typowej dla określonego regionu. Na Kociewiu przygotowywało się nalewkę ziołową z soku mniszka lekarskiego, którą używano jako środka na anemię i dolegliwości wątroby. Natomiast na wschodzie Polski popularna była nalewka z owoców dzikiej róży zwana żenichą. Robiono ją w domach gdzie była panna na wydaniu. Wystawiano ją wówczas w oknie informując, że chętni do małżeństwa mogą zacząć starać się o rękę dziewczyny. Obecnie na Liście Produktów Tradycyjnych znajduje się kilkanaście nalewek z różnych regionów. I tak np. województwo lubelskie zarejestrowało „Naleweczkę gruszkową z Kraśnika”, województwo zachodniopomorskie „Nalewkę ze śliwek z Dębiny”, itd., a lista ciągle się wydłuża. Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze