Reklama

Jechać na gapę?

03/07/2013 11:54
Od kiedy w autobusach Komunikacji Miejskiej wprowadzone zostały nowe formy płacenia za przejazd i zamontowano biletomaty, znacznie zmniejszyła się liczba osób jeżdżących bez biletu. Ale są to urządzenia, które mogą się popsuć. Co wtedy ma zrobić pasażer?
W ostatnim czasie można na różne sposoby płacić za przejazd: kartą kredytową, kartą miejską czy karnetem zakupionym u kierowcy. Jednak strzałem w dziesiątkę był montaż w autobusach biletomatów. Wygodnych, bo nie trzeba mieć odliczonej gotówki, i pewnych, bo te urządzenia są już w każdym pojeździe. Pasażer wsiada, wrzuca monety, a za chwilę otrzymuje skasowaną zgodę na przejazd.
Nasza czytelniczka, choć z biletomatu korzystała przynajmniej dwa razy dziennie i uważała to za doskonałe rozwiązanie, miała przykrą przygodę. – Wsiadłam do pojazdu, wrzuciłam 2,80 zł i czekałam na bilet, który zwykle po paru sekundach wypadał w odpowiednim miejscu – opowiada. – Tym razem jednak nic nie wypadło. Zaczęła mrugać jakaś lampka, ale nie było żadnego sygnału ani napisu wyjaśniającego, dlaczego bilet nie wypada. Zaczęłam się zastanawiać, co zrobić w takiej sytuacji. Więcej monet nie miałam. Rozejrzałam się po autobusie. Była w nim kamera, więc w razie czego mogłabym udowodnić, że wszystko zrobiłam jak należy, ale czy to wystarczy?
Nie było sensu, by inni pasażerowie także płacili i nie dostawali biletu, więc nasza czytelniczka uprzedzała ich, że biletomat jest nieczynny. Niektórzy chcieli sprawdzić to na własnym przykładzie, urządzenie kilka razy zostało lekko uderzone, ale zadziałać nie chciało. Coraz więcej osób ustawiało się wokół biletomatu bez ważnego biletu. Jednak do autobusu nie wsiadł kontroler. Może szkoda, bo ciekawe, jakie rozwiązanie by zastosował. Pasażerowie wysiadali z autobusu, kolejni wsiadali i próbowali „naprawić” urządzenie, czekając na bilet. W rezultacie część osób jechała na gapę, choć wcale nie miała takiego zamiaru.
A co zrobić, jeśli okaże się, że biletomat jest zepsuty? – Przede wszystkim należy zgłosić awarię u kierowcy i kontynuować podróż – mówi Anna Kicińska, specjalista ds. komunikacji zewnętrznej KM Płock. I potwierdza, że w ostatnim czasie bardzo mocno spadła liczba osób, które jeżdżą na gapę. – Na pewno powodem jest większa dostępność biletów, ale także opłata dodatkowa, którą pasażer jadący na gapę musi uiścić.
Rzeczywiście trzeba przyznać, że nie opłaca się jeździć autobusami Komunikacji Miejskiej bez biletu. Za przejazd bez odpowiedniego dokumentu przejazdu, jak napisano w regulaminie, trzeba zapłacić 100-krotność ceny biletu jednoprzejazdowego, normalnego, obowiązującego wyłącznie w strefie A. Kara wynosi zatem 280 zł lub 140 zł, gdy pasażer jest uprawniony do przejazdu z biletem ulgowym.
Przy przystankach autobusowych niewiele jest kiosków, gdzie można kupić bilety, a nie wszystkie sklepy spożywcze znajdujące się w okolicach przystanku prowadzą ich sprzedaż. Trudno jednak tłumaczyć się kontrolerowi z braku biletu niemożliwością jego zakupu. Jest tak wiele form zapłaty za przejazd autobusem, że każdy może wybrać najdogodniejszą dla siebie. Lepiej więc płacić i jechać, a w przypadku, gdy popsuje się biletomat, na który liczyliśmy, od razu zgłosić awarię kierowcy.
Jol.
fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości