Reklama

Janka z Góry

17/08/2011 08:41
To była prawosławna Wielka Sobota. Z dziadkiem obsiewaliśmy pole. Dziadek siał, ja pracowałam końmi. Kiedy zabrakło ziarna, wróciłam się po nie do domu. Ciężko było nieść płachtę z ziarnem. Jednak w drodze powrotnej spotkałam mieszkającą nieopodal Ukrainkę, ona pomogła mi zanieść ziarno na pole. Kończyliśmy sianie, gdy nagle usłyszeliśmy szum. To woda chlusnęła z nieba, z wodą spadały na ziemię kule lodu wielkości orzechów włoskich. Wówczas schowaliśmy się pod wóz. Wzburzona woda wyglądała jak mleko, droga na której byliśmy z końmi i wozem nagle przemieniła się w rwącą rzekę. Jeszcze zdołaliśmy się wydostać z dziadkiem na wóz, gdy uderzyła w nas spieniona fala. W jednej chwili wóz się rozpadł, widziałam jak dziadek się modli – głośno, przejmująco, po chwili znikł mi z oczu. Odzyskałam świadomość w pobliskim gospodarstwie. Ludzie, których znałam nie mogli mnie rozpoznać, zrobiła to dopiero Ukrainka, która pomogła mi nieść ziarno. Ona to przypomniała sobie, że przecież przed nawałnicą Janka z Góry z dziadkiem obsiewała pole. Nazywano mnie Janka z Góry, bo gospodarstwo moje było na górze. Tego oberwania chmury mój dziadek nie przeżył.

Historia ta wydarzyła się w 1940 roku koło Narajowa (Narajów, wówczas miasteczko, obecnie wieś w obwodzie tarnopolskim, Ukraina). I jest jedną z wielu, którą wspomina pani Janina z Murucina koło Bydgoszczy. Pani Janka urodziła się w 20-tym roku, w roku „cudu nad Wisłą”. Ten rok chyba i ją obdarzył łaską wychodzenia z największych opresji cudem. Tak jak Polska wówczas otarła się o bolszewizm, cudem go uniknąwszy (to co, że po 45-tym roku nas dopadł, w tym przypadku im później tym lepiej), tak też pani Janka ocierała się o śmierć, cudem tylko jej unikając. Przeżyła wszak, nie tylko nawałnicę, wojnę, mordy na ludności polskiej realizowane z okrutną bezmyślnością przez Ukraińców, trudy repatriacji. A mimo to pozostała cudowną, wesołą starszą panią. To z jej zeszytu kuchennego pochodzi przepis na babkę z jabłkami.
Babka z jabłkami
Skład:

20 dag margaryny (zamiennie masło);
4 jajka;
1,5 szklanki mąki;
1,5 szklanki cukru;
4 łyżki wody (ewentualnie mleka);
1 łyżeczka proszku do pieczenia;
szczypta soli;
3 jabłka;
1/2 łyżeczki cynamonu (to już moja ingerencja w przepis).

Wykonanie:
Ucieramy miękką margarynę z cukrem, solą na puszystą masę. Następnie dodajemy do niej po jednym jajku. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i cynamonem. Tak przygotowaną powoli wsypujemy do masy powstałej z jajek i margaryny. Do ciasta, w trakcie wsypywania mąki, dolewamy wodę. Tak przygotowane przekładamy do natłuszczonej formy babkowej z kominem. Obieramy jabłka, dzielimy na ćwiartki i układamy na powierzchni ciasta, tylko lekko je zagłębiając. Pieczemy ok. 50 minut w piekarniku nagrzanym do 190 st. C. Przed podaniem możemy ciasto oprószyć cukrem pudrem.

15 sierpnia, po tym jak cudem uratowaliśmy świeżo odzyskaną niepodległość, stał się Świętem Wojska Polskiego. Wówczas widok polskiego żołnierza napawał nas Polaków dumą. I zrozumiała była ta duma, gdy jeszcze świeży był strach przed okupantem. Pani Janka na niedzielną mszę zwaną Egzortą (pewnie dlatego, iż poprzedzało ją krótkie kazanie zwane egzortą) szła wraz z innymi dziećmi ze szkoły, bo to była msza szkolna. Po niej Mszę Świętą miało wojsko. Do dziś ma przed oczyma jak polscy żołnierze wkraczali z orkiestrą na czele do świątyni. Pamięta też piękne konie Ułanów. Tak to już jest, że znikają pewne obrazy z naszego krajobrazu. Nie ma już takiego wojska, nie ma Ułanów. I choć niewiele rzeczy można pani Jance zazdrościć – to widoku Ułanów – i owszem.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości