Jakiego prezydenta chcą rodacy? Gdyby się odwołać do historii… Jakie kryteria zastosować? Powiedzmy, że wykształcenie. Mieliśmy na tym stanowisku absolwenta Szkoły Oficerskiej 1 Korpusu Sił Zbrojnych w Riazaniu (co prawda nie był wybrany w wyborach bezpośrednich, ale przez Zgromadzenie Narodowe, czyli jednak wybrańców narodu), absolwenta Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Lipnie, OMC (o mało co) magistra o specjalności handel zagraniczny, profesora nadzwyczajnego (uczelnianego, nie „belwederskiego”), prawdziwego magistra ortografii (przepraszam, oczywiście historii), i wreszcie doktora prawa. I bądź tu człowieku mądry…
Inne kryterium – znajomość języków. No, tu też bywało różnie. Mieliśmy głowę państwa, która nie władała żadnym językiem, polskiego nie wyłączając, a swoje złote myśli wygłaszała w jakimś narzeczu, które tęgie głowy starały się przetłumaczyć na mowę ojczystą! Z pewnością, z racji roku urodzenia, wszyscy wpisywali do CV znajomość rosyjskiego. A poza tym? W jednym przypadku sprawa jest zagadkowa. Z danych archiwum sejmowego o posłach II kadencji - 1993-1997 - znajomość języków: francuski, rosyjski, angielski. Dane tegoż archiwum o posłach III kadencji – 1997 – 2001 -Znajomość języków: francuski, rosyjski. Ki diabeł? „Oduczył się” angielskiego przez te cztery lata? Szanowni Czytelnicy domyślają się o kogo chodzi…Dwóch, w tym obecny, władało angielskim w stopniu umożliwiającym rozmowy „w cztery oczy” z przywódcami innych państw. W pozostałych przypadkach ów zwrot w cudzysłowie musiał oznaczać taką oto sytuację: wysokie rozmawiające strony z opaskami pirackimi na oku plus tłumacz. Tylko wtedy liczba oczu się zgadza!
A gdzie nasi „umiłowani przywódcy”, jak zwykł był pisać jeden z moich ulubionych felietonistów, szukali natchnienia do sprawowania funkcji? Różnie, jak się zapewne domyślamy. Jedni ze względu na zaszłości historyczne za naszą wschodnią granicą. Inni wręcz przeciwnie, preferowali zachodniego sąsiada oraz międzynarodową organizację, której organy ulokowane są nieco dalej w tym kierunku. A jeszcze inni, jak mówią złośliwe języki, preferowali swojskość pod postacią tak zwanych „służb” czy też centrali partii - matki.
I bądź tu człowieku mądry i odkryj, czym się kieruje „elektorat” przy wyborze głowy państwa? Nie mam pojęcia ! Chociaż… Po namyśle mogę podać tylko jedno kryterium. Wybrańcy narodu, poza obecnie urzędującym, nie imponowali posturą! De Gaulle’a próżno pośród nich szukać! Tak, nie lubimy gdy ktoś wyrasta ponad przeciętność! Głównie w sensie przenośnym, ale i jak najbardziej dosłownym chyba też…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze