Wigilia to dzień, który z założenia powinien być radosny, ciepły i rodzinny… a często bywa zupełnie odwrotnie. Napięcie, zmęczenie przygotowaniami i dawne konflikty potrafią sprawić, że świąteczna kolacja zamienia się w pole bitwy. Dlatego przygotowaliśmy poradnik, który pomoże wam uratować święta jeszcze przed pierwszą gwiazdką. Jak reagować na najczęstsze sytuacje psujące atmosferę przy wigilijnym stole? Jak w prosty, życzliwy sposób ich uniknąć? To rozwiązania, które warto znać, zanim usiądziemy do wigilijnej wieczerzy i powiemy o jedno słowo za dużo.
Nic tak nie psuje Wigilii tak, jak odgrzewanie dawnych żali. Czasem wystarczy jedno zdanie, nawet wypowiedziane w żartach – i już rozpoczyna się istny festiwal słownych utarczek.
Jak temu zapobiec? Ustalmy przed świętami jasną zasadę: w Wigilię nie rozmawiamy o konfliktach – jeśli nie możemy całkowicie o nich zapomnieć, po prostu odłóżmy je na potem. Jeśli pojawia się napięcie, najlepiej delikatnie zmienić temat lub poprosić o pomoc przy stole. Warto też przypomnieć rodzinie, że Wigilia to czas pojednania, a nie rozliczeń.
„Kiedy ślub?”, „Kiedy dzieci?”, „Kiedy znajdziesz pracę?”, „A czy nie kręci się koło ciebie jakiś kawaler?” – te i inne mało dyskretne pytania padają w wielu rodzinach co roku i niemal zawsze psują humor.
Można wprowadzić zasadę: zero pytań oceniających i zero presji. Jeśli jednak ktoś wyskoczy z takim pytaniem, warto mieć przygotowaną życzliwą, acz wyraźnie zaznaczającą nasze granice odpowiedź. Może to być uprzejma odmowa odpowiedzi, z wyraźnym zaakcentowaniem, że takie sprawy zachowuje się dla siebie. Można też próbować przekierować rozmowę na inny temat. A jeśli jesteśmy wystarczająco odważni, udzielmy odpowiedzi humorystycznej, która zbije z tropu ciekawskie ciocie. Ważne, by ton był spokojny, a ciało nie zdradzało napięcia. Krótka, jasna odpowiedź działa najlepiej, bo dłuższe tłumaczenia mogą prowokować dodatkowe pytania.
Gospodyni, która od rana (albo od kilku dni) w napięciu gotuje i sprząta albo gospodarz nerwowo szykujący dekoracje w ostatniej chwili – to często realny powód świątecznych spięć. Jak tego uniknąć? Podzielić obowiązki – np. każdy może przynieść jedną potrawę. Odpuścić perfekcję – Wigilia nie musi wyglądać jak w reklamie. Ustalić, że najważniejsze jest spotkanie, nie 12 dań.
Święta to nie jest dobry moment na udowadnianie swoich racji. Wystarczy jedno zdanie o wyborach, decyzjach rządu czy pomysłach UE i atmosfera robi się ciężka. A przecież nie wszyscy w jednej rodzinie muszą podzielać te same poglądy. Te najlepiej zostawić za progiem.
Jak zapobiec katastrofie? Na początku ustalić, że to wieczór bez polityki. Jeśli ktoś zacznie, najlepiej spokojnie powiedzieć: „Zróbmy dzisiaj przerwę od tego tematu, proszę”. Nie reagować na polityczne zaczepki, a od razu oferować coś „w zamian”, zmieniając temat na bardziej neutralny, przyjemny – zawsze można też zaintonować kolędę czy zaproponować kolejny kawałek ciasta.
Presja, licytowanie się, chwalenie dziećmi albo narzekanie na czyjeś decyzje – to niszczy świąteczny klimat bardziej niż rozlany barszcz.
Jak zachować dobrą atmosferę? Skupić się na wdzięczności i chwili tu i teraz. Zamiast porównywania, postawmy na wspomnienia, śmieszne anegdoty, rodzinne historie, których każdy zna przecież wiele. A zamiast oceniać, lepiej powiedzieć komuś komplement lub docenić drobiazg.
Wigilia, jak słyszymy w piosence Czerwonych Gitar, to jedyny taki dzień w roku, gdy jesteśmy wszyscy razem. Warto więc zadbać, by świątecznej atmosfery nie zepsuły nasze codzienne konflikty czy niepotrzebne komentarze. Wystarczy kilka prostych decyzji, a nasze święta będą nie tylko piękne na zdjęciach, ale przede wszystkim dobre, ciepłe i bez nerwów. I takich wszystkim życzymy.
Fot. www.freepik.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze