Reklama

Jak pani Grażyna przesyłkę odbierała

19/05/2015 11:01
Ta pomyłka nie miała prawa się zdarzyć, a jednak się zdarzyła. Jej ofiarą padła nasza czytelniczka, mieszkanka Płocka, osoba obłożnie chora. Przez niefrasobliwość doręczyciela przesyłki przeżyła sporo trudnych chwil.
Pani Grażyna jest chora i cały czas leży w łóżku. Jej jedyny kontakt ze światem zewnętrznym to syn, który każdego wieczoru stara się ją odwiedzać, przynosi zakupy, sprząta mieszkanie i robi wszystko, by pomóc matce. Historia, którą chcemy opowiedzieć zdarzyła się w piątek. – Ja nie wstaję z łóżka, więc kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, głośno zapytałam, kto to. Okazało się, że to dostarczyciel przesyłek. Co prawda na żaden list nie czekałam, ale przecież nie mogłam powiedzieć, że nie przyjmę. Mam taką umowę z sąsiadką, że jeśli przyjdzie jakaś przesyłka, ona ją odbiera, a potem syn przynosi list wieczorem do domu – opowiada nasza czytelniczka.
Tak było i tym razem. Pani Grażyna zawołała do drzwi, żeby doręczyciel zostawił list w mieszkaniu obok. Sąsiadka podpisała, odebrała przesyłkę nie oglądając jej i oddała ją wieczorem synowi. – Kiedy zobaczyłam, co przyszło, byłam nie tylko zdziwiona, lecz także zaniepokojona. Był piątek wieczór, a przesyłka była zaadresowana do osoby o zupełnie innym imieniu, kompletnie innym nazwisku i na zupełnie inną ulicę, choć przyznam, że w sąsiedztwie. Zastanawialiśmy się, co zrobić, bo list był z sądu – tłumaczy.
Nie chcieli odnosić przesyłki pod wypisany na kopercie adres z obawy, jak adresatka zareaguje. Poczekali oboje do poniedziałku i wtedy syn odniósł list do sądu. – Sąd sprawdzał moje ewentualne powiązania z kobietą, do której list był zaadresowany. Nie chcieli wierzyć, że doręczyciel popełnił taką pomyłkę i pytali, czy nie jestem powiązana z tą panią. Rzeczywiście wyglądało to bardzo podejrzanie, ale ja tu nic nie zawiniłam – zapewnia pani Grażyna.
Nasza czytelniczka od razu próbowała się porozumieć z InPostem, bo to doręczyciel tej firmy przyniósł list do domu. Niestety na niewiele się to zdało. Kobieta znalazła numery telefonów do firmy, ale połączenie z reklamacją było niemożliwe. Albo numer był zajęty, albo nikt nie odbierał. Na meila też nikt nie odpowiedział. Wtedy postanowiła zadzwonić do redakcji, tłumacząc, że boi się powtórzenia tej sytuacji. – Mieszkam sama. Jak ktoś zadzwoni do drzwi, to pozostaje mi tylko rozmowa na odległość, a wie pani, jak się w ten sposób rozmawia i wyjaśnia problemy. Na dodatek boję się, że sąsiadka może odmówić i nie zechce odbierać moich przesyłek, jeśli się okaże, że są tam jakieś problemy. Co mam zrobić? – pyta zaniepokojona.
Nam było znacznie łatwiej dodzwonić się do InPostu. Opowiedzieliśmy całą historię, która raczej nikogo tam nie zdziwiła. Poprosiliśmy o takie załatwienie sprawy, żeby więcej pani Grażyna nie musiała się denerwować.
Otrzymaliśmy następującą odpowiedź: „Informujemy, że przedstawiciel Biura Obsługi Klienta InPost przeprowadził rozmowę z Panią Grażyną (...). Zainteresowana została szczegółowo poinformowana o tym, jakimi wytycznymi kieruje się operator pocztowy i jakie przepisy prawne obowiązują w przypadku sytuacji, w której odbiorcy dostarczane są do przesyłki należące do innej osoby. Pragniemy podkreślić, że staramy się zapewnić komfort naszym odbiorcom i w sytuacjach takich, jakie spotykają między innymi Panią Grażynę, sugerować odpowiednie rozwiązania. W tym celu można np. skontaktować się z właściwym miejscowo Oddziałem InPost lub Działem Reklamacji InPost i przekazać informację o błędnie doręczonej korespondencji. Pracownik InPost po uzyskaniu takiej informacji zgłosi się do osoby, która jest w posiadaniu takiej korespondencji i odbierze ją w celu przekazania właściwemu adresatowi”.
Firma zapewniła nas także: „Nasi pracownicy przechodzą odpowiednie szkolenia z zakresu sposobu doręczania korespondencji oraz dokładają wszelkich starań, aby dotrzymać określonych procedur regulowanych zarówno przez wewnętrzny regulamin InPost, jak i Prawo pocztowe. W przypadku jakichkolwiek pytań dotyczących naszych usług, zachęcamy do kontaktu z Biurem Obsługi Klienta InPost pod numerem telefonu 0 801 400 100 lub przesłania zgłoszenia na adres reklamacje@inpost.pl. Jesteśmy otwarci na to, aby w sposób elastyczny odpowiadać na zapotrzebowanie lokalnych społeczności. Czekamy więc na wszelkie tego typu sygnały”.
Nam ciśnie się na usta pytanie: jak to możliwe, że przesyłka trafia do zupełnie innej osoby? Pani Grażyna nie podpisywała odbioru przesyłki, mogła ją wyrzucić do kosza, w końcu to nie ona była adresatką. Chciała dobrze, a została potraktowana jak winna. Kosztowało ją to sporo nerwów i nikt nawet nie powiedział – przepraszam. Jol.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości