Kasztelan: Pakieła, Haliński, Hofman (7 Cichocki, 70 Kwiatkowski), Michalski, Obczyński, Kraska, Świtkiewicz, Majchrzak, Bielecki, Markowski.Od początku spotkania zaatakowali piłkarze Ostrovii i to oni w pierwszych minutach stworzyli dwie sytuacje do zdobycia bramki. Najpierw strzał głową napastnika gospodarzy obronił Pakieła, a chwilę później wyszedł obronną ręka z groźnej sytuacji. W 26 min. Bielecki uderzył z dystansu, ale piłka minęła bramkę. W II połowie gra się wyrównała, a zawodnicy obu drużyn stworzyli dwie dobre sytuacje do zdobycia goli. W 88 min. Michalski przeniósł piłkę nad poprzeczką. - Jesteśmy zadowoleni z remisu uzyskanego na wyjeździe – powiedział po spotkaniu Tadeusz Borkowski, kierownik drużyny Kasztelana, - a najlepszymi zawodnikami w sierpeckim zespole okazali się być: Pakieła w bramce oraz Kraska i Majchrzak. Błękitni – Wkra 1:1 (1:1) Bramka: 18 min. Krzywkowski Błękitni: Petera, Domżałowicz, Krzywkowski, Trzybiński, Więckiewicz, Borkowski, Figurski, Kłys, Kieres (87 Opasiński), Robak, Świtkiewicz. - Jesteśmy trochę rozgoryczeni – podsumował pojedynek Jerzy Wiśniewski prezes Błękitnych Gąbin, - bo liczyliśmy na zwycięstwo, szkoda punktów. My stale walczymy o utrzymanie się w lidze i choć ostatnie decyzje PZPN sprawiły, że pozostają dwie grupy w warszawskim okręgu w IV lidze, to i tak będziemy grać do końca. Pierwszego gola zdobyli goście w 10 min. spotkania. Krzywkowski poszedł do przodu, nie zdążył wrócić, co wykorzystali przeciwnicy. Bramka dla gospodarzy padła po stałym fragmencie gry. Błękitni przez resztę meczu atakowali, ale nie zdołali pokonać bramkarza gości. Stoczniowiec – Narew Ostrołęka 2:3 (2:0) Bramki: 11 min. Raczkowski, 45 min. Kamiński Stoczniowiec: Cichowicz, Górnicki, kania, Grabowski, Kiełbasa, pawelec (46 Dąbrowski), Raczkowski, Mendelka (80 Nalepka), Przygudzki, Widzyński (46 Słowikowski), Kaminski (60 Dąbkowski). - Zamiast o mistrzostwo grupy – podsumowywał spotkanie trener drużyny Leszek Kędzierski, - walczymy o miejsce w środkowej części tabeli. Jest to młody zespół i w tym momencie wyszedł brak doświadczenia, co uniemożliwiło pokonanie przeciwnika. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi gospodarzy. W 11 min. po akcji Kamińskiego piłkę wpakował do siatki Raczkowski, a ustalił wynik I połowy Kaminski, który wykonywał rzut wolny zza linii pola karnego. W 70 min. przy stanie 2:1 dla Stoczniowca Raczkowski nie strzelił rzutu karnego, a dwie kolejne bramki goście zdobyli po prostych błędach piłkarzy Stoczniowca. Gospodarze mogli rozstrzygnąć jeszcze ten pojedynek na swoją korzyść, ale dwa razy w sytuacji sam na sam Kiełbasa przegrał pojedynek z bramkarzem gości. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze