Reklama

Intelektualne aspiracje Dobrej Zmiany

26/03/2023 08:00

Na półtora miesiąca przed maturą – 15 marca br. – Centralna Komisja Egzaminacyjna zmodyfikowała zasady oceniania wypracowania z języka polskiego. A więc jest aż tak źle? Tak fatalnie wypadły egzaminy próbne, że trzeba już zabiegać o podrasowanie majowych wyników w ten nieoczekiwany sposób? Na 15 minut przed końcem meczu zmieniamy zasady, żeby poprawić swoje notowania, przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę albo przynajmniej uniknąć ostatecznego blamażu? Oj, nie wygląda to dobrze, Panie Ministrze, Panie Premierze, Panie Prezydencie. Ale i co z tego, że  nie wygląda dobrze, kiedy nasi Wielcy Mężykowie Stanu nie przejmują się takimi błahymi sprawami jak edukacja, jej stan, jej jakość, ilość uczniów w klasach, temperatura pomieszczeń. Oni powołani są do innych wielkich spraw. Nauka dzieci i młodzieży to akurat ostatnia dziedzina, którą można by zarządzać mądrze i efektywnie, niezależnie od tzw. opcji politycznej. Tak było w naszym karłowatym kraju zawsze i gdyby nie charyzmatyczne „siłaczki” dawno szlag by trafił ten cały karykaturalny system, w który także na nieszczęście wciśnięto religię i odtąd naszych światłych hierarchów, jak i świeckich habilitowanych filutów, nie obchodzi, jak tam tego uczą (na szczęście nie ma tu matury).
Tak więc tuż przed egzaminem mamy jeszcze jedną zmianę reguł. Oczywiście nikt nie płacze, bo są to zmiany na „korzyść uczniów”, więc nie wypada nawet marudzić. A że przy tym ucierpi jakość kształcenia w ojczystym języku, w przyswajaniu ojczystej kultury, to przecież drobiazg. Komu w dobie globalizacji, europeizacji, i diabeł wie czego tam jeszcze, potrzebny jest język ojczysty i ojczysta kultura. Świat się internacjonalizuje i prze z tryumfem do przodu, więc nawet pewne treści postępu łatwiej i wygodniej jest wyrazić w sposób nowoczesny w językach obcych niż w zapóźnionym w rozwoju, konserwatywnym języku Kochanowskiego, Mickiewicza czy Staffa. Nie ma więc co rozdzierać szat, tylko zmiany przyjąć z wielkim „zadowolnieniem”. Gdzie te czasy wrażej komuny, kiedy za trzy błędy ortograficzne nie zdawało się egzaminu (trzy przecinki przeliczało się na jednego ortografa). I nikt nie płakał, tylko wkuwał, bo wstyd było nie umieć. Dzisiaj ortografia stanowi 5,71% całkowitej oceny na egzaminie maturalnym (podobnie interpunkcja). Tak się ceni liberalna demokracja.
W sferze tzw. „treści” (kompetencje literackie i kulturowe) także wprowadzono pewne miłe zmiany. Współczesny aspirant na inteligenta może zdać egzamin, szczycąc się w ramach posiadania tych nadzwyczajnych „kompetencji” znajomością nawet tylko jednego utworu literackiego (tak, nie pomyliłem się, JEDNEGO UTWORU LITERACKIEGO, maksymalnie DWU), wykorzystanego nawet tylko „częściowo funkcjonalnie”, cokolwiek by to miało znaczyć (może lepiej nie wiedzieć, co). Tak ambitna jest Dobra Zmiana. Tyle trzeba było dyskredytowania nieudolności poprzedników, by samemu „wznieść się” poniżej ich poziomu? Szkoda nawet dla społeczeństwa wykształconego na takich fundamentach bronić Jana Pawła, bo nikt Jego wielkości nie doceni. To, co tu oferują, wystarczy akurat do oglądania gadzinówek spod znaku TVP oraz „wolnych i niezależnych mediów”, a także do zachwycania się zgodną z duchem czasów „ewangelią” głoszoną przez panią prof. Senyszyn wspólnie z panem Biedroniem.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości