Reklama

Ile zapłacimy za święta?

04/04/2012 10:43
Nawet w wariancie oszczędnościowym wydamy dużo. Patrząc na ceny na targowiskach, w osiedlowych sklepikach, hipermarketach i dyskontach – więcej niż przed rokiem. Średnio o 10%. Na dwa dni świąt dla czteroosobowej rodziny musimy wydać co najmniej 700 zł. Nic dziwnego, skoro od ubiegłego roku ceny jajek poszły w górę średnio o 50%, najbardziej popularnych mięs typu schab, karkówka – o 15%, a wędlin – o 20%. Nieznacznie podrożał nabiał, bo tylko o 4–5%. Bez zmian pozostały ceny owoców i niektórych warzyw. Na bezstresowe szaleństwo mogą pozwolić sobie nieliczni. Wielu płocczanom na świąteczny ratunek przychodzą pracodawcy, którzy przygotowują bony lub premie. W tym roku otrzymają je np. pracownicy płockiego ratusza (kwota nie jest ujawniona) oraz PKN Orlen. Tu zarząd przygotował świąteczne premie w wysokości 1200 zł brutto.
Nadchodzące święta zarówno klienci, jak i handlowcy witają z obawami. – Proszę nawet nie pytać. Wczoraj po powrocie do domu myślałam, że zgubiłam pieniądze. Kiedy na spokojnie usiadłam i przeliczyłam, niestety wszystko się zgadzało. Jest drogo. Myślę, że przy takich samych zakupach jak rok temu, wydam 200 zł więcej. I zaznaczam, że nie ma tu mowy o jakimś zakupowym szaleństwie – mówiła jedna z klientek, z którą rozmawiamy na targowisku przy ulicy Rembielińskiego.
Narzekają i handlowcy. Nawet przy stoisku z najbardziej charakterystycznymi dla Wielkanocy akcesoriami: koszyczkami, serwetkami, barankami i kurczaczkami – pusto.
– Jest bardzo słabo. Wiklina w tym roku poszła w górę o 50%. Ludzie ograniczają zakupy do najtańszych rzeczy. Koszyki sprzedają się słabiutko. Jeśli już, to te najtańsze za 10 zł. Przy cenie droższych 20–30 zł słyszę „o Boże, jak drogo”. I na ten koszyk za 30 zł naprawdę niewiele ludzi może sobie pozwolić – mówi pani Jadwiga, która na stoisku przy Rembielińskiego handluje od kilkunastu lat. – Te święta są dla handlowców bardzo kiepskie. W porównaniu do ubiegłego roku zysków jest 50% mniej.
Niewiele lepiej jest na stoisku spożywczym z owocami i warzywami u pani Elżbiety, która w handlu ma kilkudziesięcioletnie doświadczenie.
– Jest absolutny zastój. Mimo dużej oferty i naprawdę dobrego towaru nie czuję w ogóle przedświątecznego ruchu, jaki powinien o tej porze być.
Jeśli już klienci szukają towaru, to taniego, np. jabłek, takich do 2 zł. W mig schodzą te odłożone uszkodzone i przecenione do 1 zł. – Tu jest osiedlowy rynek. A to jest osiedle ludzi starszych, emerytów, rencistów. Ja też tu mieszkam. I wiem, że ci ludzie są w tej chwili już bez pieniędzy. Owszem mamy klientów, którzy nie pytają o cenę, bo wiedzą, że u mnie mają dobry towar. Biorę towar, jaki sama chciałabym kupić. Ale jeśli nie ma dobrej pogody ludzie wybierają sklepy, bo mają dach nad głową, mogą poprzebierać towar, może trafić na ofertę dnia i kupić coś taniej – mówi o przedświątecznym handlowaniu pani Elżbieta.
Klientów mało, chociaż ceny nie są wygórowane. W wypadku wielu warzyw i owoców pozostały bez zmian. Nie zdrożały cytrusy, niewiele droższe są jabłka. W ubiegłym roku cena o tej porze była w granicach 2–2,50 zł za kilogram. W tym roku jest o 50 gr więcej.
Trochę droższa (o kilkadziesiąt groszy) jest biała kapusta w główce, za którą trzeba zapłacić 3 zł za kilogram. Ale tak jak przed rokiem i dwoma laty cena za młode ziemniaki trzyma się na poziomie 4 zł. Tańszy niż przed rokiem jest krajowy pomidor. Wiosną ub. roku trzeba było zapłacić za kilogram 24 zł, w tym można kupić już za 14–16 zł od doskonałego producenta, jakim jest Dziubek. Można także zdecydować się na tańszego hiszpańskiego pomidora w cenie 8 zł za kilogram. O 3 zł tańszy niż przed rokiem jest np. polski ogórek, którego kilogram kosztuje teraz 9 zł.
Za ile świąteczny koszyk?
Według szacunków i oczekiwań całej branży handlowej nadchodzące dni będą chwilą prawdy. Doświadczenia poprzednich lat pokazują, że właśnie środa, czwartek i piątek są czasem najbardziej intensywnych zakupów. – Z doświadczenia wiem, że te dni będą czasem większego ruchu. Jak dużego? Trudno powiedzieć, bo atmosfera jest zupełnie mało przedświąteczna. Mam jakieś złe przeczucia. Nie jestem nastawiona na to, że będzie to udany czas. Jeśli w czwartek nie zaczną się dobre zakupy, to nie ma na co liczyć. W porównaniu do ubiegłego roku u mnie obroty na straganie są o połowę mniejsze. Jak handluję tyle lat, nie miałam tak słabych obrotów – mówi pani Mariola, która prowadzi stoisko na targowisku przy Rembielińskiego.
Wspólnie liczymy, ile trzeba wydać na świąteczny koszyk zakupów dla czteroosobowej rodziny. Wybieramy najładniejsze i najdroższe sezonowe owoce i warzywa. Wrzucamy 3 główki młodej kapusty (15 zł), dokładamy 1 koperek (2 zł), włoszczyznę do flaków (4 zł), obowiązkowo czerwone buraki 1,5 kg (2,20zł), pół kilograma chrzanu (7 zł), kilogram cebuli (0,80 zł), dwie główki kapusty na gołąbki (8 zł), dokładamy białą kapustę (3 zł), jeden por (2,50 zł), kapustę pekińską (2 zł), kalafiora (7 zł), sałatę lodową (6 zł), świątecznego baranka z cukru (3 zł), 2 kilogramy kapusty kwaszonej na bigos (5,60 zł), dwa pęczki rzodkiewek (6 zł), pomidor polski 1 kg (14–16 zł), kilogram ogórków (9 zł), dwie papryki. Do zestawu dorzucamy owoce: dwie cytryny (1,20 zł), cztery pomarańcze (7 zł), kilogram mandarynek (7 zł), kilogram czerwonych winogron (12 zł), bananów (7 zł), koszyczek kiwi, suszone owoce do ciast, żurawinę do mięs (za wszystkie dodatki ok. 15 zł), jabłka (2 zł). Doliczamy korzeń pietruszki, marchewkę i kwaszonego ogórka, dwa kilogramy młodego ziemniaka (8 zł), dwa pęczki szczypiorku (5 zł), główkę czosnku, dwa kilogramy starych ziemniaków (1,60 zł), kilogram pieczarek, suszony grzybek do bigosu. Wydajemy dwieście złotych dla czteroosobowej rodziny.
Pozostają jajka. Te o połowę droższe niż na ubiegłoroczną Wielkanoc. Ceny na targowisku od 6 zł za najmniejsze do 12 zł za jajka dwużółtkowe (mendel). Można także kupić nieco taniej u zaprzyjaźnionego rolnika (10 zł) lub jeszcze taniej w hipermarkecie, bo od 5 do 6 zł. Tu ofertę mamy obszerną – do wyboru do koloru: jajka z witaminami, w różnych rozmiarach, pakowane po 6, 10, 15, 30 sztuk. Cena, liczba, jakość i producent pozostają do wyboru klienta.
Żurek, biała kiełbasa i schab
W ofercie tygodnia przygotowanej przez hipermarket Auchan kilogram białej kiełbasy kupimy za 11,99 zł (cena regularna 14,49 zł za kilogram). Możemy zdecydować się na nowość – opakowanie białej kiełbasy 600 g za 7,49 zł. Decydując się na zakup w sklepie firmowym Peklimaru, za kilogram białej kiełbasy zapłacimy 16,99 zł, a jeśli trafimy na promocję, cena kilograma spadnie o około 2–3 zł. Ale i tak jest drożej niż przed rokiem. – Średnio, w porównaniu do ubiegłego roku, obserwujemy 10-procentowy wzrost cen wędlin i 15-procentowy wzrost cen mięs – mówi Paweł Wójcicki, kierownik biura promocji i reklamy w Peklimarze.
Podwyżki wymuszone są sytuacją na rynku, ale także przedświątecznym czasem, w którym najbardziej popularny asortyment jest okolicznościowo droższy z racji większego zainteresowania klientów. Przed świętami drożeje mięso. W płockich sklepach średnio o około 15%. Więcej zapłacimy za schab, karkówkę – najchętniej kupowane na świąteczne stoły. Tu również możemy wybierać pomiędzy sklepami firmowymi lokalnych producentów, osiedlowymi oraz ofertą dyskontów, hipermarketów. Najdrożej wypadają sklepy osiedlowe, najtaniej hipermarkety, gdzie cena na kilogramie mięsa jest do kilku złotych niższa. Średnio za kilogram schabu bez kości musimy zapłacić w granicach od 15 do nawet 22 zł. Co do szynek, to także możliwości wyboru ogromne. W sklepach firmowych podpłockich producentów firm Peklimar i Olewnik oferowane są szynki o domowym smaku w cenie za kilogram 38–40 zł. Wyglądem i zapachem kuszą tu także pieczone schaby, boczki, szynki – jak z domowej wędzarni, w cenie oscylującej pomiędzy 35–40 zł. Ale w asortymencie nie brakuje także firmowych wędlin, obecnych na płockim rynku i znanych przez klientów w cenach o połowę niższych. Dobrych wędlin nie brakuje także w wielkanocnej ofercie Auchan. Tu w promocyjnej ofercie tygodnia możemy kupić dobrą szynkę pieczoną Krakus za 20,99 zł (cena regularna (23,99 zł). Tę samą szynkę w sklepiku osiedlowym kupimy, ale już za 25 zł za kilogram. – Na klientów z pewnością czekać będzie wiele ciekawych, atrakcyjnych ofert. Naszą naczelną zasadą i podstawowym zadaniem jest to, abyśmy byli najtańsi na rynku. Dotyczy to cen identycznych produktów od tych samych producentów obecnych na płockim rynku – mówi Maria Jabłońska, asystent dyrektora Auchan Płock. Na klientów czekają świąteczne promocje plus oferta tygodnia z obniżonymi o kilka, kilkanaście złotych cenami mięs, wędlin, ryb, owoców i oczywiście świątecznych zajączków. Pełna oferta dostępna jest na stronie internetowej hipermarketu.
Nasz wybiórczy przewodnik klienci i tak zweryfikują sami w zależności od zasobności kieszeni, upodobań, przyzwyczajeń. My podpowiadamy tylko, że dla zabieganych, ceniących smak domowej kuchni pozostaje oferta płockich restauracji, które przyjmują zamówienia na świąteczne dania i obiady.
– Żurek, paszteciki, pasztety domowe, jajka faszerowane, ale także dania mięsne. To najczęściej zamawiane przez naszych klientów dania. Chociaż zamówienia są w mniejszych ilościach niż przykład na Boże Narodzenie. Ale taka forma staje się coraz bardziej popularna i coraz chętniej nasi klienci z niej korzystają – mówi Iwona Jaroszewska, menadżer restauracji Karczma pod Strzechą i Browar Tumski.
Na jakiego rzędu wydatek musimy się przygotować? Zupa plus danie mięsne dla jednej osoby to 30–40 zł. W wypadku dań mięsnych, takich jak zrazy, karkówka, schab na porcję dla jednej osoby trzeba przeznaczyć 20 zł. Ale pozostaje gwarancja dobrego smaku bez świątecznej bieganiny po sklepach oraz stania w kuchni.
Teresa Radwańska-Justyńska
t.radwanska@tp.com.pl
fot. Dariusz Ossowski
Czego nie może zabraknąć w święta?

Anna Chyła
Muszą to być radosne święta, spędzone razem z rodziną. Co do potraw, to będziemy zajadać się tymi przygotowanymi przez mamę. No i z pewnością na stole nie zabraknie jajek przygotowanych na różne sposoby i wielkanocnego żurku. A świąteczną niedzielę zaczniemy od rodzinnego śniadania, życzeń i dzielenia się jajkiem.

Mirosława Bartosik
Nie wyobrażam sobie świąt bez białej kiełbasy, żurku i jajek. Będą jajka faszerowane, które moja rodzina bardzo lubi, ja zresztą też. Biała kiełbasa zapiekana w piwie, razem z cebulką i porem. Święta muszą być klasyczne, z tradycyjnym śniadaniem, obiadem i wspólnym spacerem na koniec.

Kazimiera Pawłowska
Dla nas święta to czas spotkania całej rodziny, wspólnych rozmów, posiłków. Domową tradycją jest to, że na stole królują babki własnego wypieku. U mnie zawsze są tradycyjne, drożdżowe, czasami gotowane. Ale piekę także mazurki. Rodzina specjalnie na te ciasta czeka. Jeśli chodzi o kulinarną stronę świąt, to zawsze przygotowuję dla moich najbliższych pasztety, pieczoną karkówkę, schab ze śliwką i domowej roboty chrzan z buraczkami. Drugiego dnia świąt jemy zawsze żurek.

Anna Karaśkiewicz z synkiem Igorkiem
W tym roku święta będą wyjazdowe. Traktujemy ten czas jako okazję do wypoczynku w najbliższym, rodzinnym gronie. Oczywiście jeśli byłyby spędzane w domu, tak jak wcześniej, to w tradycyjny sposób, z daniami przygotowywanymi w domowej kuchni. I mazurkami, które bardzo lubimy.

Krzysztof Ganc
Z pewnością nie powinno zabraknąć dobrej, radosnej, rodzinnej atmosfery. W rodzinnym gronie z dziećmi, wnukami. Jeśli chodzi o bogactwo stołu, to już sprawa, która dla mnie nie ma większego znaczenia. Ale z pewnością kulinarna tradycja świąt będzie zachowana.    rad
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości