– Idzie mały tapirek! Ale piszczy. Pewnie zaraz mama da mu jedzenie – komentowały dzieci widok nowego mieszkańca płockiego zoo, tapira malajskiego. Pręgowany młodziak urodził się niespełna miesiąc temu. Od razu stał się sławny, ponieważ jest jedynym takim maluchem w całej Polsce.
W płockim zoo mają ostatnio dużo powodów do radości za sprawą narodzin daniela i dwóch puchatych pand małych. Do tego mini przedszkola dla maluchów 17 czerwca, w dniu swoich narodzin, doszedł mały tapir malajski. Na razie bezimienny, ale z pewnością wkrótce się to zmieni.
Tapir to niezwykle rzadki gatunek, którego możemy podziwiać w Polsce jedynie w łódzkim i w płockim ogrodzie zoologicznym. Szacuje się, że na wolności żyje mniej niż 2,5 tys. dorosłych osobników, w tym 46 w Europie. W ostatnim czasie zarejestrowano zaledwie trzy rozmnożenia w warunkach ogrodowych, natomiast skali świata w ciągu ostatniego roku doszło do siedmiu takich narodzin. Płocki osesek przyszedł na świat jako czwarty w Europie i ósmy na świecie! Przez ten pierwszy miesiąc od narodzin w zoo upewnili się, że malec rozwija się prawidłowo. Oswajano go także z obecnością ludzi.
– Są to pierwsze narodziny tapira w Polsce i realny wkład w ochronę gatunku – mówił w środę Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka, chwilę przed wypuszczeniem maluszka wraz z mamą na wybieg.
– Te zwierzęta rozmnażają się rzadziej niż słonie, inne bardzo rzadkie zwierzęta – cieszył się z narodzin Krzysztof Kelman, prezes płockiego zoo.
Z powodu narodzin do ogrodu zawitali goście, w tym z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. GDOŚ jako organ odpowiada za ochronę przyrody, wyraża również zgodę na funkcjonowanie ogrodów zoologicznych. Anna Rinikier-Dolańska, zastępczyni Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, prosiła, aby kojarzyć ogrody zoologiczne przede wszystkim z ochroną przyrody.
– Płocki ogród w czerwcu wpisał się złotymi zgłoskami w ochronę przyrody nie tylko w Polsce. Także w tę europejską i światową – gratulowała z powodu narodzin malca. – W tej chwili możemy kojarzyć ochronę przyrody bardziej z tworzeniem parku narodowego, rezerwatów przyrody. A tu, obok nas, narodziło się bardzo rzadkie zwierzę, kiedy jakże ważny jest każdy osobnik w środowisku przyrodniczym. A niestety musimy hodować je w ogrodzie zoologicznym, ponieważ człowiek za późno zorientował się o konieczności ochrony przyrody. W ten sposób staramy się wspierać ratowanie gatunku – dodała.
Rodzice maluszka mieszkają w płockim zoo od czterech lat. Samica Krissy ma pięć lat, została mamą po raz pierwszy. Ciąża trwała 13 miesięcy i 10 dni. Z kolei ojciec malca ma trzy lata. U tapirów ciężar opieki nad potomstwem bierze na siebie mama.
„Ojcami i matkami sukcesu narodzin” zostali opiekunowie pary, która dochowała się potomstwa: Olga, Rafał, Wojtek i Janusz. Olga Adamkowska opiekuje się tapirami od dwóch lat, Rafał Krajewski – już od przyjazdu Krissy z Holandii. Oboje dodatkowo zajmują się opieką nad słoniami, żyrafami i reniferami.
– Krissy przyzwyczajała się do nowego miejsca i do nas tak przez około pół roku. Poznawała całe otoczenie. My podchodziliśmy do niej bardzo powoli. Teraz tak samo próbujemy z młodym, nie wymuszając, ale zachęcając. Już nam się pewne rzeczy udają – stwierdził z zadowoleniem Rafał.
Reklama
W dodatku maluchowi, podobnie jak jego mamie, dopisuje apetyt. Olga dodała:
– To są jednak spore zwierzęta, potrafią dużo zjeść. Malec miał troszkę ponad tydzień, a już zaczął skubać kapustę pekińską, podjadać sałatę. Co jego mama zaczyna podjadać, to też już by chciał. Chociaż dopiero mu te ząbki zaczynają wychodzić – śmiała się na samo wspomnienie.
Opiekunowie przyznali, że przy tak rzadko występujących narodzinach trochę nie dowierzali, czy faktycznie uda się doprowadzić do szczęśliwego finału. – Najpierw był szok, potem wielka radość – opowiada Olga. Poród odbył się bez komplikacji. Później najważniejsze była odpowiedź na pytanie, czy mama potrafi wykarmić synka. Po około dwóch godzinach okazało się, że wszystko jest w porządku.
– Tapiry to zwykle mocno agresywne zwierzęta. A nasze tapiry, dzięki ogromnej pracy pielęgniarzy, są wyjątkowe, o bardzo łagodnym usposobieniu. Można do nich wejść i je dotknąć, lepiej monitorować ich zdrowie – podkreślał Radomir Lewandowski, kierownik działu hodowlanego w płockim zoo, prezes Stowarzyszenia Tapir.
Dlatego nie było problemu, aby na drugi dzień po porodzie zważyć malca. Ważył 10,5 kg, a już po tygodniu 19 kg, po trzech tygodniach 24 kg. Teraz to już prawie 30-kilogramowy mieszkaniec płockiego zoo. – Maluch jest niezwykle miły, sympatyczny. Podchodzi do nas, aby go podrapać za uchem. Wykorzystujemy ten fakt nie po to, aby je oswajać, tylko monitorować zdrowie przedstawiciela tego niezwykle rzadkiego gatunku – kontynuował Radomir Lewandowski.
Młode zwykle pozostają z matką półtora roku. Przez najbliższe pół roku samiec będzie z nią bardzo związany. Przez ten czas zobaczymy na nim młodzieńcze ubarwienie w postaci pręg. Te pręgi, stanowiące formę kamuflażu, rozmyją się po upływie pół roku.
Malec na razie pozostanie w płockim zoo, ale z czasem czeka go podroż do innego ogrodu. Każdy gatunek zagrożony wyginięciem ma grupę koordynatorów – osób decydujących, w których ogrodach zoologicznych znajdą się poszczególne zwierzęta mając na względzie dobro całego gatunku. Dlatego umieszczenie wyjątkowo rzadkiego, cennego zwierzęcia w danym ogrodzie to powód do dumy, oznaka dużego zaufania. – W przypadku tapira malajskiego u nas było to spowodowane m.in. tym, że mamy ogromne doświadczenie w hodowli gatunku pokrewnego, powszechniej spotykanego w ogrodach zoologicznych. Już od lat 80. rozmnażaliśmy tapiry anta. I te młode były wysyłane do ogrodów w całej Europie – zaznaczył kierownik działu hodowlanego. Nasza samica może doczekać się następnej ciąży nie szybciej niż za dwa lata.
Maluszek i jego mama muszą na tyle ufać opiekunom, aby były możliwe treningi medyczne. Na czym polegają? Radomir Lewandowski tłumaczy, że ma to związek z tym, aby zwierzę pozwoliło dotknąć się w różne części ciała, obejrzeć nogi czy uszy. – Dzięki temu przy wystąpieniu jakichkolwiek problemów nie musimy zwierzęcia usypiać. Część naszych podopiecznych dostaje nagrody za szczypanie w uszy. To może brzmieć zabawnie, ale dzięki temu, kiedy zwierzęciu trzeba dać zastrzyk, on tego nie odróżni od szczypnięcia. A po wszystkim dostaje nagrodę. Zamawiamy dla nich specjalistyczne smakołyki, np. ciasteczka zrobione z marchwi.
Tapiry bardzo lubią pływać, dlatego mają n wybiegu basen. To zwierzęta żyjące wieczorami, w dzień głównie śpią. Należą do roślinożerców. Na wolności przebywają w Azji Południowo-Wschodniej. Preferują gęste lasy deszczowe i dżungle. Głównym czynnikiem wypływającym na spadek ich liczebności jest utrata naturalnych siedlisk spowodowana rozwojem rolnictwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze