Reklama

Halloween w Małachowiance

21/11/2000 15:29
Halloween w Stanach Zjednoczonych jest specyficznym świętem strachu. Przypada ono 31 października i tego właśnie dnia młodzi ludzie (ogólnie rzecz ujmując) czerpią ogromną radość ze straszenia innych. W tym celu używają przerażających przebrań, zapraszają się do stylizowanych na nawiedzone dwory mieszkań, rozkładają dynie i podpalają świeczki.Całość powoduje, że nawet ulice miast nabierają charakteru pełnego grozy. Tyle o Stanach. Czy takie obrazy zobaczymy również w Płocku? Na razie naszej gazecie udało się ustalić, że dzień 31 października 2000 roku został w sposób oryginalny uczczony w Małachowiance. Uczniowie klasy IId przed szkolną publicznością wystawili spektakl pt. „Halloween 69”. Przedstawienie ogólnie opowiadało o grupce młodych narkomanów epoki „dzieci-kwiatów”- tematu poniekąd nie wiedzieć czemu bardzo popularnego wśród młodych, artystycznie uzdolnionych płocczan. Wracam jednak do spraw przedstawienia. Owi narkomani, jak w święto strachów przystało, wpadli na genialny pomysł wywoływania duchów. I właśnie w tym momencie na scenie powstała niesamowita parodystyczna fuzja „Dziadów” znanego skądinąd, a przede wszystkim z lektury szkolnej Adama Mickiewicza i nieco mniej znanej dickensowskiej „Opowieści wigilijnej”. Wszystko to zgrabnie przeplecione niebanalnymi dialogami i naszpikowane do „samych kości” czarnym humorem. Trzeba tu było przyjść i zobaczyć tą akcję, a w niej i Zosię i duchy z przeszłości, przyszłości i teraźniejszości. Trzeba było posłuchać muzyki stosownej do ery hippisów: „Somebody to love”, czy „White rabbit” Jefferson Airplane, czy też „On the road again” Canned Heat. Do tego któż by przypuszczał, że przeboje grupy The Doors „Riders of the strom” i „Light my fire” mogą opowiadać o upiorach, strachach, wampirach , duchach i zjawach. A może to inwencja twórcza artystów? No cóż, można zaryzykować stwierdzenie, że przedstawienie w Małachowiance, niczym życie, niosło ze sobą dużo niespodzianek i choć spektakl odbył się 31 października, to w sumie nie był straszny. Jak sami o sobie powiedzieli zadowoleni artyści, przedstawienie wypadło bardzo przekonująco. Z pewnością duża w tym zasługa rzadko spotykanych umiejętności aktorskich, dzięki którym nie tylko treść, ale i kreowane postacie dotarły do rozlokowanych po szkolnym muzeum odbiorców. Wszystkim wykonawcom należą się ogromne brawa również za wzorową pracę zespołową, dzięki której w ciągu zaledwie tygodnia, udało się napisać scenariusz, wyreżyserować spektakl i nauczyć się ról. Warto zaznaczyć, że wszyscy odtwórcy i wykonawcy pochodzą z klasy o profilu matematyczno-informatycznym, co jeszcze bardziej dodaje pikanterii całemu przedsięwzięciu. Odniesiony sukces być może zachęci ich do kolejnych ciekawych inicjatyw. A może zmobilizuje klasy humanistyczne do działania. A może zaostrzy apetyt na wielką sławę i pokazanie się na szerszych wodach, może nawet w teatrze... Czego im szczerze życzy BeeS fot. arch
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości