Reklama

Habemus…

04/02/2023 08:00

Mam nadzieję, że nie uraziłem nikogo tym patetycznym wstępem. Poniosło mnie, ale  jako zagorzały kibic nie potrafię na chłodno potraktować tak istotnego dla futbolu nad Wisłą wydarzenia, jak powołanie nowego trenera reprezentacji narodowej (znów wielkie słowo). A przecież nawet sam papież ongiś potwierdził, że futbol to najważniejsza ze wszystkich rzeczy nieważnych.
Ale przejdźmy do meritum. Po raz trzeci za mojej pamięci stery reprezentacji przejmuje trener zagraniczny. Po raz drugi jest to ktoś z uznanym dorobkiem w tym fachu. Rodak obecnego selekcjonera był wybitnym piłkarzem, ale w trenerce sukcesy nadal przed nim… Czego możemy oczekiwać po nowym sterniku reprezentacji? Poważnego podejścia do tematu! To nie ulega wątpliwości. To jest człowiek poważny. Nie ucieknie za pieniędzmi. A co może osiągnąć z „materiałem ludzkim” jaki ma do dyspozycji? I tu zaczynają się schody. Jego rodak połamał sobie zęby między innymi na tym, że próbował namówić naszych kadrowiczów do gry w piłkę. Niestety, rodzimy system szkolenia nastawiony jest na „produkcję” fachowców od przeszkadzania, nie od kreowania. I są tego widoczne efekty. Wystarczy prześledzić próby naszych gwiazd ligowych zrobienia kariery na „zachodzie”. Bramkarze sobie radzą, obrońcy jako tako, a im dalej w kierunku bramki rywala tym… Krótki epizod na początku, potem ława, tułaczka od klubu do klubu… Oczywiście coraz niżej w europejskiej hierarchii. Nazwiska?  Piątek, Milik, Krychowiak… Innych nie będę wymieniał, wystarczy wpisać odpowiednią frazę w Google. Selekcjoner nikogo grać nie nauczy!
Tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Trener po boisku nie biega. Pewną nadzieję możemy pokładać w tym, że ten akurat wielką wagę przywiązuje do defensywy. „Futbol to prosta gra. Najważniejsze to strzelać gole i ich nie tracić. Musimy być solidni w defensywie. Jeśli nie postawimy dobrych fundamentów, to budynek się zawali”. Taką „filozofię” zaprezentował nowy selekcjoner podczas konferencji prasowej na Stadionie Narodowym. Czy coś to Państwu Kibicom przypomina? No jasne! Kazimierz Górski! "Piłka to gra prosta. Nie potrzeba do niej filozofii", "Chodzi o to, żeby strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika". Oby tych podobieństw było więcej. Nie będę ukrywał, że mam na myśli wyniki.
Jeśli już odwołujemy się do przeszłości, to trudno odpędzić natrętną myśl, że do historii rodzimego futbolu przeszli trenerzy, którzy pierwsze wielkie sukcesy odnieśli  jako sternicy naszej reprezentacji. Jakimi osiągnięciami mogli się pochwalić Kazimierz Górski i Antoni Piechniczek w momencie obejmowania kadry? Piechniczek - Puchar Ligi Polskiej (1977) z Odrą Opole, Górski - wicemistrzostwo Polski z Legią. I… Nie wiem, tak mi się pomyślało.

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości