We wrześniu 1820 roku pułkownik Robert Gibbon Johnson z Salem stanął na schodach miejskiego ratusza, aby publicznie dowieść, że uprawiane przez niego pomidory są jadalne. W tym celu na oczach gapiów spożył koszyk pomidorów – i przeżył. W owym czasie pomidory były powszechnie uprawiane w Stanach Zjednoczonych tylko jako rośliny ozdobne o pięknych, acz trujących owocach. Nie minęło dwadzieścia lat, jak owe nastawienie uległo radykalnej zmianie. I to nie za sprawą publicznej konsumpcji pułkownika z Salem, a doktora Johna Cooka Bennetta. Lekarz ten uważał, że pomidory zawierają pewną substancję, która ma szerokie spektrum działania, gdyż może pomóc w powrocie do zdrowia osobom cierpiącym m.in. na: grypę, żółtaczkę, cholerę, choroby wątroby, niestrawność. To spowodowało, że część aptekarzy do swojej oferty leków wprowadziło sos pomidorowy. Pewnie był to jedyny lek w historii farmacji, którego stosowanie nie wiązało się ze skutkami ubocznymi. Co ciekawe nie tylko pomidory poprzez aptekę trafiły do powszechnego spożycia. Podobnie było z cukrem, ale w przeciwieństwie do niego, pomidory utrzymały status zdrowej żywności.
Tarta z pomidorami
Skład:
1 gotowe ciasto francuskie;
4 dojrzałe pomidory;
200 g mozzarelli;
2 łyżki oliwy;
1 łyżka octu balsamicznego;
1/2 łyżeczki suszonego oregano;
2 łyżki porwanych, świeżych listków bazylii;
sól, pieprz.Wykonanie:
Pomidory sparzamy wrzątkiem i obieramy ze skórki. Formę do tarty (średnica ok. 26 cm) smarujemy oliwą i wykładamy ciastem francuskim. Pomidory kroimy w plastry, podobnie postępujemy z mozzarellą. Plastry pomidorów i sera układamy na przemian na cieście tak, aby zachodziły na siebie. Następnie oprószamy tartę solą i pieprzem oraz skrapiamy octem balsamicznym oraz pozostałą oliwą. Posypujemy tartę ziołami i umieszczamy w rozgrzanym do 225 st. C piekarniku na ok. 20 minut. Tartę serwujemy bezpośrednio po wyjęciu z piekarnika.Reklama
Amerykanie na tyle pokochali pomidory, że jako pierwsze postanowili je udoskonalić za pośrednictwem inżynierii genetycznej. Tym pierwszym zmodyfikowanym pomidorem był pomidor o nazwie FavrSavr (1994 r.). Jego modyfikacja polegała na zmianie genu odpowiedzialnego za produkcję enzymu rozkładającego ścianę komórkową, czyli powodującego mięknięcie pomidora w trakcie dojrzewania. Po modyfikacji proces ten znacznie spowolnił się, co dawało dwie istotne korzyści. Po pierwsze taki pomidor mógł dłużej leżeć na półce sklepowej, po drugie można go było zbierać niemal dojrzałego. W tradycyjnym procesie produkcji pomidory zbiera się niedojrzałe, następnie podczas transportu lub składowania traktuje się je etylenem. Gaz ten działa jak hormon powodujący dojrzewanie. Dodatkowo FlavrSavr w efekcie modyfikacji genetycznej posiadał większą zawartość miąższu. Jego sprzedaż miała być sukcesem rynkowym. Niestety, nie wzięto pod uwagę transportu, co przy dojrzałych pomidorach, które na rynek Stanów Zjednoczonych jadą głównie z Meksyku, było poważnym błędem. Pierwsze transporty modyfikowanego pomidora do celu dotarły w postaci pomidorowej pulpy. Nie zraziło to amerykańskich firm do genetycznych eksperymentów z roślinami jadalnymi. Obecnie na świecie najwięcej genetycznie modyfikowanych roślin uprawianych i spożywanych jest w USA, w tym fioletowy pomidor.
dr Izabela Chudzyńska
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze