Reklama

Gotuj z Tygodnikiem Płockim. Dziadek do orzechów

13/12/2022 13:00

Czasami wystarczy przejść przez szafę, aby trafić do innego, lepszego świata. Tam lasy błyszczą złotymi i srebrnymi gwiazdkami, piękne pałace zbudowane są z marcepana, a w rzekach płynie miód i lemoniada. Taka historia może przytrafić się tylko w Wigilię (czyli tuż, tuż), o czym przekonała się Klara, bohaterka opowiadania Ernsta T. A. Hoffmanna „Dziadek do orzechów i Król Myszy”. Jednak jeśli zbyt silne poczucie realizmu uniemożliwia nam wędrówkę do baśniowego świata, to może zróbmy użytek z tytułowego dziadka do orzechów. Łuskanie orzechów z pewnością rozładuje wszelkie stresy, a świąteczne pierniczki, choć nie uczynią świata słodszym, to z pewnością te dni, które spędzimy na chrupaniu korzennych figurek. 

„Klara została królową krainy pełnej błyszczących lasów gwiazdkowych, przezroczystych pałaców marcepanowych, słowem najpiękniejszych 
i najcudowniejszych rzeczy, które się widzi, jeśli się patrzeć umie”
„Dziadek do orzechów i Król Myszy” E.T.A. Hoffmann

Świąteczne pierniczki
Skład:

  • 750 g mąki;
  • 100 g zmielonych włoskich orzechów;
  • 150 g masła;
  • 250 g miodu;
  • 250 g brązowego cukru;
  • 1 łyżeczka cynamonu;
  • 2 łyżeczki przyprawy do piernika;
  • 1 łyżka kakao;
  • 1 jajko;
  • 1 łyżka sody oczyszczonej.

Wykonanie:
W rondelku podgrzewamy razem miód, cukier i masło, do chwili, aż cukier się rozpuści. Mieszaninę odstawiamy do ostygnięcia (nie za długo, bo zastygnie). Zmielone orzechy mieszamy z mąką, cynamonem, przyprawą, kakao w dużej misce. Następnie dodajemy przestudzoną masę miodową, jajko i rozpuszczoną w 2 łyżkach wody sodę. Dokładnie mieszamy ciasto i odstawiamy na cztery godziny w pokojowej temperaturze, aby dojrzało. Po tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C. Rozwałkowujemy ciasto na grubość ok. 5 mm i wykrawamy z ciasta za pomocą piernikowych foremek, np. serduszka, grzybki i renifery. Pierniczki przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy ok. 15 minut.

Reklama

Autor najbardziej rozpoznawalnej baśni świątecznej „Dziadek do orzechów i Król Myszy” urodził się w Królewcu, w niemieckiej rodzinie prawniczej. Ernst mimo licznych artystycznych talentów (dobrze rysował, malował, grał na fortepianie), podobnie jak ojciec skończył studia prawnicze i stał się sumiennym urzędnikiem państwowym, acz często zamieszanym w skandale natury obyczajowej. Po jednym z nich został przeniesiony do Poznania. Tam wkrótce, na balu karnawałowym puścił w obieg karykatury ośmieszające pruskich dygnitarzy wojskowych. W efekcie mógł kontynuować pracę urzędniczą, ale już tylko w Płocku, gdzie wraz z żoną Polką Marią Teklą Rorer-Trzcińską zamieszkał w jedynym w miasteczku hotelu - Berlińskim. Ukochana żona Ernsta nie miała łatwego życia, bo nie tylko musiała znosić liczne przeprowadzki, ekscentryczne wybryki męża, lecz też jego romanse, alkoholizm, depresję i kłopoty finansowe. Niemniej to dzięki niej (jak wspominał), mógł rozwijać się artystycznie. Komponując utwory muzyczne, dyrygując, pisząc recenzje muzyczne i opowiadania. W 1816 roku w Berlinie wydał opowiadanie „Dziadek do orzechów i Król Myszy”. Sława przyszła wkrótce. Do dzisiaj uznawany jest za wybitnego przedstawiciela niemieckiego romantyzmu. Choć liczne talenty Hoffmanna mogłyby się nie rozwinąć w pełni, jakby artysta nie czuł się kochany, bo przecież miłość sprawia, że „się patrzeć umie”.

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia

Reklama

Fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości