Koniec karnawału kojarzy się z zabawą i obfitym jedzeniem. W tym czasie instytucje trudniące się organizacją zabaw tanecznych starają się mieć wyjątkowo bogatą ofertę, a cukiernie i piekarnie przygotowują się do ostatniego czwartku karnawału (tłustego czwartku), aby konsumentom dostarczyć tyle pączków, ile zechcą kupić. Jednak te współczesne zapusty są zaledwie cieniem tych sprzed ponad 100 lat. Wówczas skala imprezowania była znacznie większa, gdyż bywało, iż na kuligu bawiła się cała wieś. Jedzono więcej, bardziej tłusto i popijano intensywnie alkoholem. Należało się wyszaleć przed Wielkim Postem i najeść przed nastaniem przednówka, kiedy zwłaszcza na wsiach brakowało jedzenia. Obecnie czas Wielkiego Postu nielicznym kojarzy się z wyrzeczeniami, a przednówek z niedoborem jedzenia. To, co pozostało z ubiegłych wieków, to objadanie się w tłusty czwartek smażonymi smakołykami, jak np. faworkami (zwanymi też chrustem, albo grochowinkami).
Faworki
Skład:
Wykonanie:
Do miski przesiewamy mąkę. Następnie dodajemy cukier puder, żółtka, śmietanę, rum i szczyptę soli. Zagniatamy ciasto. Na posypanej mąką stolnicy wybijamy ciasto wałkiem, do momentu, aż pojawią się pęcherzyki powietrza. Przekładamy ciasto na talerz, owijamy folią spożywczą i odstawiamy do lodówki na 2 godziny. Po tym czasie cienko rozwałkowujemy ciasto i kroimy radełkiem na paski. W środku każdego robimy nacięcie, przez które przekładamy jeden koniec, tak aby powstał węzeł. Faworki smażymy na tłuszczu rozgrzanym do 180 st. C po ok. 2 minuty z każdej strony. Usmażone osaczamy na papierowym ręczniku i jeszcze ciepłe posypujemy cukrem pudrem.
Dawniej w karnawale jedzono obficiej i tłuściej, jednak nieliczni martwili się, iż z tego powodu ich ciała stracą na urodzie. Po pierwsze ideał piękna był bardziej krągły, po drugie czas obżarstwa poprzedzał czas rzeczywistego postu, tak iż szybko nadarzała się okazja, aby zgubić dodatkowe kilogramy. Dzisiaj musimy się pocieszyć nieco inaczej, otóż jedząc tłusto też możemy stracić na wadze. Niemniej, aby to się udało, musimy z diety wykluczyć cukry, bo preferowanym paliwem naszego organizmu jest glukoza. Gdy jej zabraknie (np. gdy stosujemy dietę białkowo-tłuszczową), uruchamiane są zapasy cukrów zmagazynowane w wątrobie (glikogen). Jednak aby dokonać spalenia 1 g glikogenu, organizm musi zużyć 2 g wody, która następnie wydalana jest z moczem. I to jest przyczyną pierwszego spadku wagi, po przejściu na dietę bogatą w tłuszcze. Poszukujący energii organizm, gdy nie ma cukru, rozpoczyna spalanie tłuszczy. W efekcie utleniania tłuszczy powstają związki ketonowe, które są toksyczne dla organizmu. Dlatego zaraz po powstaniu, muszą ulec spaleniu komórkowemu, ewentualnie wydaleniu z moczem. I tu widzimy kolejny powód spadku wagi przy diecie tłuszczowo-białkowej, mianowicie spalanie tkanki tłuszczowej i wypłukiwanie ciał ketonowych z moczem, czyli ponowny ubytek wody. Mając tę wiedzę, moglibyśmy optymistycznie wkroczyć w tłusty czwartek, jakby nie fakt, iż pączki i faworki to bogate w tłuszcz (z tym byśmy sobie poradzili) i niestety cukier smakołyki. W tej sytuacji jedynym remedium na wzrost wagi, po tłustym czwartku, pozostaje radykalna Środa Popielcowa. Przy okazji warto wiedzieć, iż dłuższe przerwy w jedzeniu służą nie tylko urodzie, ale i zdrowiu.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
Fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze