Reklama

Gotuj z Tygodnikiem Płockim. Gofry szpinakowo-serowe ze słonecznikiem

08/06/2021 16:20

Lato to czas wakacyjnego wypoczynku, który przywodzi na myśl lotniska, gdyż od nich często rozpoczyna się nasza podróż. Znamy je jako miejsca oferujące bary, restauracje i sklepy wolnocłowe. Jednak nie zawsze proponują nam tylko tyle i nie zawsze są to miejsca, w których się nudzimy. Przykładowo na lotnisku Changi w Singapurze możemy spędzić czas w ogrodzie z niesamowitą ilością motyli lub zgubić się w żywopłotowym labiryncie. Dla odmiany na monachijskim lotnisku nie tylko napijemy się piwa, ale też prześledzimy proces jego powstawania w lotniskowym browarze. Jeśli rozglądniemy się wokół nas, to takich „nieoczywistych” spostrzeżeń będziemy mieć znacznie więcej. Zwykle gofry kojarzą się nam z latem, morzem i wakacyjnym deserem. Pozwalamy na nie sobie, ponieważ czas wypoczynku to nie jest czas na liczenie kalorii i myślenie o zdrowym odżywianiu. Jednak gofry nie muszą być naszym żywieniowym kompromisem, nie muszą być też deserem. O czym możemy się przekonać testując poniższy przepis.

Gofry szpinakowo-serowe ze słonecznikiem
Skład:

  • 2 duże jajka;
  • 1 szklanka mleka;
  • 1/2 szklanki roztopionego masła;
  • 1 szklanka serka mascarpone;
  • 1 szklanka mąki pszennej;
  • 1/2 szklanki mąki kukurydzianej;
  • 1 łyżka proszku do pieczenia;
  • 1 1/2 szklanki świeżego, posiekanego szpinaku;
  • 1/4 szklanki startego parmezanu;
  • 1/2 szklanki słonecznika;
  • sól;
  • tłuszcz do posmarowania gofrownicy.

Wykonanie:
W misce mieszamy razem jajka, mleko i serek mascarpone, aż uzyskamy jednolitą masę. W osobnej misce mieszamy razem mąki, proszek do pieczenia i sól. Suche składniki dodajemy do masy jajecznej i mieszamy, aż się połączą. Następnie dodajemy szpinak i parmezan. Rozgrzewamy gofrownicę, smarujemy tłuszczem, rozsypujemy na niej łyżkę słonecznika, wlewamy ciasto i pieczemy gofry przez 5-6 minut, aż się zrumienią. W ten sam sposób pieczemy kolejne gofry. Gofry serwujemy zaraz po upieczeniu. Doskonałym dodatkiem do nich jest sałatka pomidorowa i sadzone jajko.

Reklama

Oczywistym wydaje się fakt, iż piracką profesją parali się mężczyźni. Owszem, mieli przewagę liczebną, jednak nie oznacza to, iż piratki się nie zdarzały. Jedną z nich była Ann Bonny, która była nieślubnym dzieckiem irlandzkiego adwokata i pokojówki. W celu uniknięcia skandalu, ów adwokat zabrał Ann i jej matkę do Karoliny Północnej, gdzie na handlu dorobił się sporego majątku. Niestety córce nie pasowało nudne, dostatnie życie. Wbrew woli ojca poślubiła marynarza, za co została wygnana z domu. Jednak związek ten nie trwał długo, bo uwagę Ann zwrócił pirat Jack Rockham. To z nim prowadziła bujne, rozbójnicze życie, które zakończył wyrok śmierci wykonany na Jacku. Ann walcząc u boku swojego partnera przywdziewała strój męski. Podobno przed śmiercią swoich ofiar, które zabijała białą bronią, miała w zwyczaju pokazywać piersi, aby zabijani wiedzieli, iż giną z ręki kobiety. Zatem łagodność kobiet nie jest taka oczywista. Jak „nieoczywista” okazała się sama piratka Ann? Z czasem najprawdopodobniej polubiła życie rodzinne, skoro z kolejnym mężem miała ośmioro dzieci i zmarła jako sędziwa, ponad 80-letnia staruszka. 

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości