Zbliża się Dzień Dziecka. Część dzieci otrzyma w tym dniu wymarzony prezent, inne wraz z rodzicami pójdą na lody bądź w jakiś odmienny, przyjemny sposób uczczą ten dzień. Nie potrafimy sobie wyobrazić, iż dzieci można traktować inaczej niż z miłością i cierpliwością, bo to takie małe, bezbronne istoty. Jednak czułe traktowanie dzieci to niezbyt odległe w czasie osiągnięcie ludzkości. W starożytności, jeśli dziecko było słabe i chorowite, rodzice mieli prawo je uśmiercić. Dopiero w IV wieku naszej ery cesarz Walentynian zniósł prawo uśmiercania dzieci. Obecnie datę tę przyjmuje się jako historyczny początek stanowienia praw dziecka. Wcale lepiej nie było dzieciom w średniowieczu. Nieco lepsze traktowanie dzieci zalecane było przez autorytety oświecenia. Przykładowo, Jan Jakub Rousseau w swoim traktacie pedagogicznym „Emil” postulował, aby umożliwić dzieciom swobodny rozwój umysłowy. Głównym jego żądaniem był powrót do natury, co sprowadzało się do karmienia dziecka piersią, odejścia od krępujących ruchy dziecka powijaków oraz czułości, która miała zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa. Szkoda tylko, że choć wiedział, jak powinno wyglądać dzieciństwo, swoją piątkę dzieci oddał do przytułku. Los dzieci zaczął poprawiać się od końca XIX wieku, kiedy o ich prawa upomnieli się prawnicy, lekarze i pisarze. Jednym z takich wywalczonych praw było prawo do zabawy. Jednak, żeby zabawa była przednia, dobrze, aby kończyła się słodkim deserem.
Tort z ciepłych lodów
Skład:
biszkopt
krem
dekoracja
Wykonanie:
Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C. Tortownicę o średnicy 26 cm wykładamy papierem do pieczenia. Jajka ubijamy z cukrem i trzema łyżkami gorącej wody na puszystą masę. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i łączymy z masą jajeczną. Ciasto wlewamy do formy i pieczemy ok. 15 minut. Oddzielamy piankę z ciepłych lodów od wafelków. Miksujemy pianki z serem i sokiem z cytryny (1-2 łyżki). Ubijamy śmietanę kremówkę i łączymy ją z masą serową. Gotowy krem wykładamy na ciasto biszkoptowe i wygładzamy. Dekorujemy tort przekrojonymi na pół małymi ciepłymi lodami i owocami.
W średniowieczu za tak zwany wiek sprawny (czyli przypisany do zawarcia małżeństwa) przyjmowano dla dziewcząt 12., a dla chłopców 15. rok życia. Od tego momentu oczekiwano, iż dziecko może być w pełni samodzielne. Dzisiaj wydaje się, iż to dopiero półmetek dzieciństwa, skoro przeciętny Włoch usamodzielnia się w wieku 30 lat i wcale nie jest najstarszym „dużym dzieckiem” Europy (później swoich rodziców opuszczają Chorwaci i Słowacy). W Polsce koniec dzieciństwa przypada na 28. rok życia. I tylko pomyśleć, że św. Jadwiga Śląska do tego czasu urodziła już siedmioro dzieci. Cóż, czasy się zmieniają.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze