Tegoroczna wiosna nastaje na tyle powoli, iż można mieć wrażenie, że również oczekuje na luzowanie obostrzeń związanych z pandemią. Z opóźnieniem też nastaje czas obfitego kwitnienia azali i rododendronów. Miejscem, gdzie można zachwycać się ich mnogością jest park w Kromlau. Położony tuż za naszą zachodnią granicą, zachwyca nie tylko dużą różnorodnością roślin i ich rozmiarami, ale też mostkiem, który przypomina scenerię filmu fantasy. Bazaltowy mostek ma postać idealnego półokręgu, który z odbiciem w wodzie tworzy koło. I choć most ma oficjalną nazwę mostu Rakotza, to przylgnęła do niego nazwa diabelskiego mostku. Park w Kromlau jest dostępny cały rok, jego zwiedzanie jest bezpłatne, czyli jest to idealna propozycja na wiosenną wycieczkę, zwłaszcza że rododendrony zaczynają kwitnąć.
Tort diabelski
Skład:
ciasto
krem
Wykonanie:
Dno tortownicy o średnicy 24 cm wykładamy papierem do pieczenia. W miseczce mieszamy razem mąkę, sodę i proszek do pieczenia. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę. W misce ucieramy miękkie masło z cukrem na puszystą masę. Następnie dodajemy po jednym jajku i kontynuujemy ucieranie. W dalszej kolejności dodajemy roztopioną czekoladę, mąkę i maślankę. Na koniec dolewamy wrzącą wodę. Powinno powstać bardzo puszyste ciasto. Gotowe ciasto przelewamy do tortownicy i pieczemy w rozgrzanym do 180 st. C piekarniku przez około godzinę. Po tym czasie wbity w ciasto patyczek powinien po wyjęciu być suchy. Pozostawiamy ciasto do całkowitego wystygnięcia. Ostudzone ciasto kroimy na dwie części i przekładamy dżemem porzeczkowym. W misce ubijamy śmietanę kremówkę z cukrem, zagęstnikiem do śmietany i waniliową esencją. Następnie dodajemy serek mascarpone. Serowym kremem smarujemy wierzch i boki ciasta.
Rododendrony (polska nazwa różaneczniki) pochodzą z rejonu Nepalu i zachodnich Chin. W europejskich ogrodach na masową skalę pojawiły się w XIX wieku. To wówczas powstawały najpiękniejsze kolekcje tych roślin w ogrodach pałacowych i dworskich. Jednym z nich jest ogród Idy przy zamku Książ, który powstał na pamiątkę zmarłej Idy von Stechow-Kotzen, pierwszej żony księcia Jana Henryka X. Ida była znana z urody, pobożności i dobroci. Zajmowała się działalnością dobroczynną, koncentrowała swe wysiłki na poprawie warunków życia ludności zamieszkującej wsie należące do majątku męża. Książę nigdy nie zapomniał szczęśliwych lat życia z Idą. Chciał zatrzymać jej obecność na tym świecie poprzez kontynuację jej dobroczynnej działalności i piękny ogród nazwany jej imieniem. Historia Idy to jeden z wielu dowodów na to, że miłość zmienia świat na lepszy i piękniejszy.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze