Reklama

Gotuj z Tygodnikiem Płockim. La Pine de Barbezieux

23/03/2021 18:00

W tym roku Niedziela Palmowa przypada na sam początek wiosny. Sprzyja to wierzbowym kotkom, gdyż osiągną taki poziom rozwoju, że będą stanowić idealną podstawę polskiej palmy, którą dodatkowo ozdobią papierowe kwiaty. W niektórych regionach Francji palmom przydano specjalną, użyteczną funkcję. Mianowicie, jak wiemy Msza Święta w tę niedzielę jest dłuższa niż zazwyczaj (z uwagi na czytanie Pasji), w związku z tym dzieci mają spory problem, żeby godnie dotrwać do jej końca. No chyba, że zajmą się czymś przyjemnym. Dlatego w Prowansji palmy dekorowane są różnymi słodkościami, jak np. kandyzowanymi owocami, a niekiedy też malutkimi zabawkami. Dzięki temu niesforne pociechy mają zajęcie i msza nie dłuży im się tak niemiłosiernie. Z Niedzielą Palmową, w niektórych francuskich regionach (takich jak: Limousin, Périgord czy Charente), wiąże się jeszcze jeden zwyczaj, tj. pieczenia specjalnych ciastek. Takimi wypiekami są la pine de Barbezieux, które po polsku należałoby nazwać zgodnie z pierwszym skojarzeniem, jakie nasuwa się przy oglądaniu ich na fotografii.

La Pine de Barbezieux
Skład:
ciasto parzone

  • 130 g mąki;
  • 80 g masła;
  • 4 jajka;
  • 250 ml wody;
  • szczypta soli;

waniliowy krem

  • 1 opakowanie budyniu z cukrem o smaku waniliowym;
  • 1/2 l mleka;
  • 1 kostka masła;
  • 2 łyżki cukru pudru;
  • 1 laska wanilii;
  • 100 ml likieru jajecznego (ajerkoniak).

Wykonanie:
W rondelku zagotowujemy wodę z masłem i szczyptą soli. Następnie dodajemy mąkę, mieszamy tak długo, aż ciasto zacznie odrywać się od dna i przyjmie postać kuli. Zdejmujemy rondelek z ognia, chwilę odczekujemy, aż ciasto przestygnie i dodajemy stopniowo po jednym jajku. Kolejne jajko wbijamy dopiero jak poprzednie połączy się z ciastem w jednolitą masę. Rozgrzewamy piekarnik do 220 st. C. Wykładamy blachę papierem do pieczenia i za pomocą szprycy cukierniczej wyciskamy ciasto w postać litery T. Pieczemy ciastka ok. 25 minut. Z mleka i budyniu w proszku gotujemy budyń zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ugotowany budyń przykrywamy folią spożywczą, aby na powierzchni nie utworzył się kożuch i odstawiamy do przestudzenia. Miękkie masło miksujemy na puszystą masę z dwoma łyżkami cukru pudru. Rozcinamy laskę wapnili i zeskrobujemy ostrym nożem nasionka do kremu. Następnie stopniowo dodajemy po łyżce budyniu do zmiksowanego masła (cały czas nie przestajemy miksować). Po wyczerpaniu budyniu dodajemy do kremu likier jajeczny. Ostrym nożem rozcinamy ciastka i wypełniamy waniliowym kremem. Ciastka serwujemy oprószone cukrem pudrem.

Reklama

Wypieki nawiązujące swoim wyglądem do narządów płciowych są najprawdopodobniej wspomnieniem odległych, przedchrześcijańskich czasów. Budząca się wiosna sprzyjała obrzędom celebrującym odradzające się życie. Zatem wiele starych, wiosennych zwyczajów nawiązywało do płodności. Chrześcijaństwo od zarania starało się je wyeliminować, jednak nie zawsze skutecznie. Bowiem zabiegi mające gwarantować obfite plony w polu, licznie mnożące się zwierzęta hodowlane oraz przychodzące na świat zdrowe dzieci, składały się na ludzką pomyślność, poczucie szczęścia i bezpieczeństwa, a z tego trudno zrezygnować.

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości