W rejonach tropikalnych, południowo-wschodniej Azji ogromnym problem w XIX wieku była neurodegradacyjna choroba beri-beri. Choroba ta rozprzestrzeniała się głównie wśród żołnierzy, marynarzy, więźniów, podopiecznych szpitali i przytułków. Powszechna była wszędzie tam, gdzie podstawą wyżywienia był oczyszczony ryż. Brązowy ryż (niełuskany), jedzony na wsiach, w wymienionych wcześniej skupiskach ludzi był nieprzydatny, gdyż w warunkach tropikalnych szybko jełczał i był niesmaczny. Rząd holenderski borykający się z problemem tej choroby w swoich koloniach, zlecił badania, których celem miało być ustalenie jej przyczyn. Zadania tego podjęli się dwaj naukowcy (bakteriolog i neurolog), którzy zaobserwowali, że gdy ptakom doświadczalnym, zarażonym zapaleniem wielonerwowym (odpowiednik ludzkiej choroby beri-beri), przypadkowo zmieniono dietę z ryżu łuskanego na niełuskany, objawy choroby znikały. Od tego momentu wiadomo było, iż czynnik powodujący chorobę znajduje się w otrębach ryżu. Jednak w środowisku naukowym, które właśnie odnosiło ogromne sukcesy na polu wpływu drobnoustrojów na zdrowie człowieka, nie było zainteresowania innymi mechanizmami powodującymi choroby. Zatem, zalecono odkażanie ryżu, zakładając, że podczas jego oczyszczania dochodzi do skażenia mikrobiologicznego. Jednak problem choroby beri-beri nie znikł, stąd dyrektor Instytutu Medycyny Zapobiegawczej Listera w Londynie, po wizycie wojskowego lekarza pracującego w brytyjskich koloniach, ponownie zlecił ustalenie przyczyny tej choroby młodemu, polskiemu badaczowi Kazimierzowi Funkowi. Szybko, gdyż już w 1911 roku, udało się mu wyizolować z otrębów ryżowych prostą substancję zawierającą azot, której podawanie doświadczalnym ptakom przeciwdziałało występowaniu zapalenia wielonerwowego. Doceniając znaczenie dla życia tej substancji i biorąc pod uwagę jej budowę (związek ten zawierał grupę aminową) nazwał ją „witaminą” (vita - życie). Tak rozpoczął się kolejny etap w historii ludzkości, w którym zauważono, że to, co jemy, ma wpływ na kondycję naszego organizmu. Gofry z pomarańczą i cynamonem będą ukłonem w kierunku tropikalnej Azji, skąd wiedza o witaminach wzięła swój początek.
Gofry z pomarańczą i cynamonem
Skład:
Wykonanie:
Oddzielamy białka od żółtek. W misce ubijamy białka ze szczyptą soli i 100 g cukru na sztywną pianę. W drugiej misce ucieramy żółtka z pozostałym cukrem na puszystą masę. Z pomarańczy ścieramy skórkę i wyciskamy sok. Skórkę i sok dodajemy do masy żółtkowej. Roztapiamy masło i letnie wlewamy do masy żółtkowej. Następnie dodajemy na przemian mąkę i mleko. Na koniec delikatnie łączymy ciasto z ubitą pianą z białek. Rozgrzewamy gofrownicę. Gdy będzie gorąca, wlewamy porcje ciasta i pieczemy przez ok. 5 minut. Po tym czasie wyjmujemy gofry i posypujemy cukrem pudrem, uprzednio wymieszanym z cynamonem. Dodatkowo do gofrów podajemy filetowane cząstki pomarańczy lub dżem pomarańczowy.
Wyodrębnioną przez Kazimierza Funka witaminą była witamina B1 (tiamina). Dzisiaj wiadomo już, że ta substancja wpływa na prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, sercowo-naczyniowego, jak też wspiera pracę układu odpornościowego. Ostatnie badania brytyjskich naukowców wskazują też, iż podanie witaminy B1 może odwrócić wczesne uszkodzenia nerek u osób chorych na cukrzycę. Witamina ta powszechnie występuje w produktach zbożowych i suchych nasionach roślin strączkowych. Trudno o jej niedobór u osób, które prawidłowo się odżywiają. Suplementowanie mogą rozważyć jedynie osoby, które z racji wieku mają upośledzone funkcjonowanie układu pokarmowego, osoby wyczynowo uprawiające sport, żyjące w ciągłym stresie lub nadużywające suplementów diety ze skrzypem polnym.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze