Reklama

Gorzkie żale z okazji Dnia Edukacji Narodowej

13/10/2021 09:10

W popularnej Wikipedii można wyczytać, że tzw. „Dzień Nauczyciela” obchodzony hucznie w Polsce 14 października został ustanowiony na mocy ustawy z 1972 roku („Karta praw i obowiązków nauczyciela”) i przemianowany 10 lat później na „Dzień Edukacji Narodowej”. „Dzień” ten ma z jednej strony upamiętniać rocznicę powstania Komisji Edukacji Narodowej, która została utworzona z inicjatywy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego mocą postanowień  tzw. sejmu rozbiorowego w dniu 14 października 1773 roku, z drugiej zaś, jak to ujął pompatycznie ustawodawca, ma służyć „podkreślaniu wiodącej roli nauczycieli w jakości edukacji”. Oczywiście nie na miejscu jest  przypominać z okazji tak wielkiego święta, choć przypomnieć trzeba, że podrasowana żałosnym, obłudnym idealizmem „wola ustawodawcy” nijak się ma od dziesiątków lat do praktyki społeczno-politycznej, uprawianej na szczeblu rządowym i samorządowym, a polegającej na deprecjonowaniu zawodu nauczyciela i spychaniu go do rangi zawodów podrzędnych i bezwartościowych. Bo doprawdy przewrotna to jest „polityka” polegająca na „podkreślaniu wiodącej roli” zawodu poprzez jego nieustanne umniejszanie chociażby żałosnym, upadlającym uposażeniem, które najzwyczajniej w świecie po prostu nie pozwala ani na rozwój nauczyciela, ani na rzetelną troskę z jego strony o „jakość edukacji”.
Dlatego nie ma w Polsce większych szkodników edukacji, jak instancje rządowe i samorządowe, pierwsze nadzwyczajną kreatywnością programową i organizacyjną (podstawy programowe, których nie da się zrealizować w zarezerwowanym na to czasie, sprawdzanie na egzaminach treści, których nie znajdzie się ani w podstawie, ani w podręczniku formami wykraczającymi poza granice gatunków, niezdolność nadzwyczajna od 30 lat do wydania przyzwoitego, służącego uczniom i nauczycielom podręcznika), i te drugie, samorządowe, nadzwyczajną oszczędnością, która każe pakować, nawet w okresie pandemii, do sal lekcyjnych po 35 osób, a ciężko pracujących ludzi „uśredniać” jak leci, bez brania pod uwagę specyfiki przedmiotu, kiedy jedne wymagają dużej pracy w domu, inne nie. Ale kto by o tym myślał, kiedy nie wolno myśleć, tylko mechanicznie wykonywać polecenia z góry, zapisane w ustawach albo rozporządzeniach, choćby te były całkowicie nielogiczne. Na straży tego „(nie)porządku” stoją jeszcze tzw. „związki zawodowe”, które w ostatnim 30-leciu nie wydały ani jednej twórczej myśli na temat tego, jak przeorganizować oświatę, w tym jak zadbać o zawód nauczyciela, by rzeczywiście odgrywał „wiodącą rolę w trosce o jakość edukacji”.
Sprzymierzenie tych trzech środowisk doprowadziło w III RP do całkowitego upadku zawodu nauczyciela i obniżenia jakości kształcenia. To znaczy zawód trwa pozbawiony skutecznie autorytetu, a nauczyciele w heroiczny sposób, przeciwstawiając się tej haniebnej kreatywności władz jakoś tę edukację realizują. Każda ekipa rządząca, jaką zainstalował sobie naród w ciągu ostatniego 30-lecia coś w edukacji zepsuła, niektóre sprawy udało się zepsuć trwale i skutecznie. Być może za karę należałoby urzędnikom państwowym i samorządowym zadać pracę domową z okazji „Dnia Edukacji Narodowej” w postaci obowiązkowej lektury dokumentów Komisji Edukacji Narodowej. Jest to na pewno zadanie ponad siły ludzi odpowiedzialnych za oświatę, ale, wierzę w to, pożytek z tego mógłby być wielki, choćby w postaci wstydu z powodu tego, czego sami dla polskiej oświaty zrobić nie potrafią, choć do rządzenia tak bardzo się garną.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości