(...) Cztery lata temu wstrząsnęła nami płocczanami wiadomość o próbie fałszowania wyborów samorządowych w naszym mieście przez członków Sojuszu Lewicy Demokratycznej. O Płocku było głośno w całym kraju. Niestety, zdarzenia z naszego miasta stały się sztandarowym przykładem patologii demokracji. Po pewnym czasie lokalna prasa donosiła o kolejnych wynikach procesu sądowego. Przełknęliśmy wstyd, będąc przekonani, że przyjdzie czas, kiedy sprawiedliwość weźmie górę i zostaną wskazani, osądzeni i ukarani wszyscy ci, którzy wzięli udział w przestępstwie. Z czasem zaczęła nas zastanawiać opieszałość w prowadzonym śledztwie i brak jakichkolwiek informacji na jego temat... Wczoraj (27 września – przyp. red.) media przekazały Polsce szokującą informację: z płockiego sądu rejonowego zniknęły dowody w śledztwie w sprawie próby fałszowania wyborów, które toczyło się m.in. przeciwko dwojgu obecnym SLD-owskim radnym, w tym byłemu prezydentowi miasta. Szanowny Panie Ministrze, Płock i my płocczanie, nie zasługujemy na taką „promocję” w kraju (...) Protestujemy przeciwko układom z przeszłości, które szkodzą renomie miasta i podważają zaufanie do jego mieszkańców. – List o takiej treści przesłał zbulwersowany zdarzeniem Mirosław Milewski, prezydent Płocka do Zbigniewa Ziobro, ministra sprawiedliwości. Przypomnijmy zdarzenia z 2002 roku, kiedy podczas drugiej tury wyborów prezydenckich złapano na gorącym uczynku trzech działaczy SLD. Sprawa trafiła do sądu i zostali skazani prawomocnym wyrokiem. W trakcie śledztwa i zeznań świadków, krąg podejrzanych znacznie się jednak poszerzył. Obecnie w sądzie toczy się proces przeciwko kolejnym trzem politykom SLD. I na tym jeszcze nie koniec. Prokuratura wskazała bowiem cztery kolejne podejrzane osoby. Wszczęła postępowanie przeciwko nim. Wynajęto grafologa, by porównał charakter pisma podejrzanych z podpisami na oryginalnych spisach wyborców. (Dodajmy, że spisy były jednym z głównych dowodów w pierwszej sprawie.) Te jednak zawieruszyły się w płockim sądzie. Choć wydaje się, że zaginięcie spisu wyborców, który był dowodem w sprawie o fałszerstwo wyborcze nie do końca jest dziełem przypadku, to jednak rzecznik prasowy sądu wyklucza taką możliwość. – Rozpoczęliśmy wewnętrzne sądowe postępowanie wyjaśniające. Szukamy szafa po szafie i teczka po teczce koperty formatu A-4, która mogła się podczepić pod inne dokumenty – zaznacza Joanna Kasicka. Do przeszukania pracownicy sądu mają grubo ponad kilkadziesiąt tysięcy akt. Do piątku 29 września nie udało się odnaleźć zagubionych spisów. Nikogo jednak czas nie goni, bo sąd rejonowy nie ma wyznaczonego terminu, w którym zguba musi się znaleźć. Do chwili odnalezienia koperty, trzecia sprawa dotycząca fałszowania wyborów w 2002 roku jest zawieszona. Z drugiej strony prokuratorzy mogą podjąć decyzję o kontynuacji procesu, jeśli uznają, że dotychczas zebrany materiał dowodowy jest wystarczający, by podejrzani zostali skazani. Na razie wszyscy liczą na to, że koperty jednak się znajdą. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze