Reklama

Gdzie zarobić w wakacje

27/06/2012 08:46
Za kilka dni na rynek pracy trafi ponad pół miliona absolwentów różnych typów szkół ponadgimnazjalnych i studentów szkół wyższych, z których większość będzie szukać zatrudnienia. Już teraz wiadomo, że ponad 100 tys. z nich nie ma żadnych szans, by liczyć na znalezienie pracy i zostaną, jak to się teraz ładnie nazywa, specjalistami od zarządzania nadwyżką wolnego czasu. Również za kilka dni rozpoczną się wakacje dla setek tysięcy uczniów szkół, dla których lipiec i sierpień to doskonały czas, by dorobić do niewielkiego kieszonkowego. Czy dla nich znajdzie się sezonowa praca, nawet za najniższą stawkę? – Jak ktoś się stara i szuka pracy, a nie czeka, że oferta sama do niego przyjdzie, to ją znajdzie – mówi z własnego doświadczenia Michał Kowalski, pośrednik z Młodzieżowego Biura Pracy.
Niestety, nie wszyscy młodzi ludzie rozpoczynający właśnie wakacje dostaną od rodziców pieniądze na wyjazd z kolegami pod namiot, na rozrywki i koncerty. Nie wszystkich stać będzie na zakup książek i zeszytów na nowy rok szkolny. Wiele dziewcząt i chłopców od lat pracuje w czasie wolnym od szkoły by dorobić, a w wielu przypadkach także by zasilić domowy budżet.
Wkrótce przy drogach będzie coraz więcej młodzieży oferującej grzyby i owoce leśne. Dla nich to normalne, wstać o świcie i zebrać kilka kobiałek kurek czy podgrzybków. W dobrym sezonie, znając miejsca, można zarobić nawet 200 zł dziennie, a zwykle jest dużo mniej. – Jeśli komuś się wydaje, że to jest łatwa praca, to się myli – odpowiada na pytanie stojący przy drodze chłopak. – Trzeba znać miejsca, gdzie jest najwięcej grzybów, a na dodatek konkurencja jest duża, trzeba bardzo wcześnie rano zacząć zbieranie, a potem mieć dużo cierpliwości, by czekać na kierowców, którzy zechcą się zatrzymać i kupić grzyby. A ile przy tym narzekają, że drogo, że nie takie, gdybym nie musiał, na pewno bym tego nie robił. Ale pracy na wsi, oprócz tej w gospodarstwie się nie znajdzie, to jedyny sposób na zarobek.
Chyba minęły czasy, gdy młodzi ludzie dorabiali na stacjach benzynowych i skrzyżowaniach, myjąc szyby w samochodach. Dziś lepiej można zarobić oferując kierowcom nietuzinkowy towar. Przed rozpoczęciem Euro 2012 można było spotkać sympatyczne dziewczyny handlujące flagami biało-czerwonymi, które z łatwością można przymocować do okna. Ważny jest pomysł, jak dobry, to można zarobić.
Na adres Tygodnika Płockiego przyszła oferta z Wojewódzkiego Urzędu Pracy informująca, że ruszyła wakacyjna giełda pracy dla młodzieży, a na chętnych już czeka 1,5 tys. ofert, a będzie ich więcej. Niestety oferta dotyczy stolicy. Warszawiacy mogą zarobić od 5 do 20 zł za godz. netto, albo od najniższego wynagrodzenia, czyli 1,5 tys. do 2,2 tys. zł brutto. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że proponowana praca jest całkowicie legalna.
Propozycje kierowane są do młodzieży w wieku od 16 roku życia, choć zdecydowana większość ofert może trafić tylko do osób pełnoletnich. Zatrudnieni przez Urząd mają normalną, pisemną umowę o pracę, na pewno nie będą zatrudnieni na dłużej niż 8 godzin dziennie i powinni dokładnie znać zakres swoich obowiązków. Mogą także liczyć na pomoc prawną.
Płocczanie tak dobrze nie mają, ale mogą próbować szukać legalnej pracy, z pisemną umową, za konkretną, satysfakcjonującą młodego człowieka stawkę. Gdzie najlepiej szukać takiej pracy? W Młodzieżowym Biurze Pracy działającym przy OHP, a mieszczącym się przy 3 Maja 18, na II piętrze, drugie wejście, pokój 201.
Dlaczego podajemy tak dokładny adres Biura? – Około 60% młodych ludzi, którzy przychodzą do nas szukać pracy nawet nie wie, czego szukają – mówi Michał Kowalski. – Ze swojego doświadczenia wiem, że najlepszym sposobem jest wziąć w rękę własne CV i chodzić od sklepu do sklepu, od pubu do pizzerii i pytać, oferując swoje umiejętności. Konkretne umiejętności, bo na pytanie, „a co ty umiesz?” trzeba wiedzieć, co odpowiedzieć. Trudno oczekiwać, że ktoś zapyta, czy jest jakaś praca, a właściciel od razu zaproponuje miejsce. Szanse na pewno są spore, nie trzeba się zniechęcać. Moim zdaniem, jak ktoś naprawdę się stara i szuka, a nie czeka, aż oferta sama do niego przyjdzie, to ją znajdzie.
Młodzieżowe Biuro Pracy czeka na osoby poszukujące sezonowego zajęcia i szuka ofert na rynku. Co może zaproponować? Głównie jest to roznoszenie ulotek i inwentaryzacje. Czasem zdarza się oferta dla hostessy, albo do rozładowania towaru lub jego układania na półkach. Mogą się zgłaszać ludzie mający ukończone kursy, ale nie mający większego doświadczenia. Trafić się może fucha ochroniarza lub dla mającego uprawnienia do spawania.
Zdecydowana większość ofert jest dla osób pełnoletnich, nawet te najprostsze prace jak inwentaryzacja, czyli liczenie towaru, nie może trafić do niepełnoletniego. Powód? Zwykle pracodawca życzy sobie, by była wykonywana w nocy, a wtedy nie można zatrudniać młodocianych.
Ilość ofert jest niewielka, za to chętnych bardzo dużo. Średnio w miesiącu aplikuje ponad 100 młodych ludzi, szukających pracy. W bazie kandydatów jest kilka tysięcy, a dla nich jest kilkadziesiąt propozycji. To nie znaczy, że tyle różnych stanowisk czeka na młodych. Na przykład kilka dni temu była oferta dla 30 osób, które w nocy i w niedzielę miały przeprowadzić inwentaryzację.
W bazie Biura są aplikacje osób, które od dawna są w rejestrze i w nagłych przypadkach, kiedy potrzebny jest pracownik od zaraz, można zadzwonić do kandydata. Kandydat sam może sobie znaleźć ofertę na stronie internetowej i zaproponować swoje usługi. Jeśli wszystko się zgra w czasie, to albo młody człowiek idzie na rozmowę, albo od razu do pracy.
Bez względu na to, jaka to praca i jak długo trwa, warto dobrze zapisać się w pamięci pracodawcy. A może następnym razem sam poprosi o konkretną osobę, albo zaproponuje umowę na dłużej?
Nie pozostaje zatem nic innego jak szukanie pracy samemu. Wielu młodych ludzi jest przekonanych, że jedyny sposób znalezienia stałej pracy, to korzystanie ze znajomości. Ale nie zawsze tak musi być, zwłaszcza w przypadku pracy sezonowej, tylko na wakacje.
Czy młody człowiek, bez doświadczenia, może zostać kelnerem? – Może! My jesteśmy od tego, by chętnych przyuczyć – mówi jeden z właścicieli lokalu w centrum miasta. – Ja powiem szczerze, że chętnych wcale nie jest tak dużo. Owszem, przychodzą, ale przecież ja nikomu nie dam od razu umowy. Najpierw muszę sprawdzić, czy się do pracy nadaje i muszę powiedzieć, że jeden na dziesięciu mógłby zostać, a może i mniej. Młodzi ludzie szukają łatwej i dobrze płatnej pracy, a takiej ja nie zaoferuję. Oni nie chcą zrozumieć, że na rynku pracy jest więcej kandydatów niż ofert i pracodawca może przebierać, szukając najlepszego kandydata. W wakacje konkurencja jest jeszcze większa. Nie przyjmę do pracy chętnego, który nie zna języka obcego, choćby w stopniu, by dogadać się z cudzoziemcem. Nie przyjmę osoby spóźniającej się, leniwej, a wstyd przyznać, tacy też szukają, a raczej udają, że szukają pracy. A jak już ją dostaną, to wcale jej nie szanują. Są niegrzeczni, opryskliwi, za to bardzo wymagający.
Dużą rotację pracowników mają fast-foody, których liczba w Płocku rośnie. W Mc Donalds pracę mogą znaleźć osoby po ukończeniu 16 roku życia, absolwent gimnazjum, albo już uczeń szkoły średniej. Potrzebny jest tylko wypełniony formularz rejestracyjny, który wraz z CV należy zostawić w restauracji. W przypadku osób poniżej 18 roku życia konieczne jest także zaświadczenie o braku przeciwwskazań do wykonywania pracy, a potem trzeba przejść pozytywnie badania sanitarno-epidemiologiczne.
Jak nam się udało nieoficjalnie dowiedzieć, w Mc Donalds jest praca dla młodych, ale chętnych jest dużo więcej niż miejsc. – Należy po prostu składać wcześniej dokumenty – słyszymy nieoficjalną podpowiedź. – Nie wszyscy radzą sobie z pracą tutaj, są tacy, co szybko rezygnują i pojawiają się wolne miejsca, ale to raczej rzadkość. W naszych restauracjach jest świetna atmosfera i wielu młodych ludzi znalazło tu dla siebie miejsce. Trzeba mieć cierpliwość i mnóstwo chęci, by pracować. Zespół jest w porządku, ale niektórzy nie wytrzymują tempa pracy. U nas nie ma przestojów. Jak nie ma klientów, to wykonuje się inne prace, także porządkowe, a nie wszyscy chcą się z tym pogodzić i odchodzą, szukając innej posady.
Teoretycznie młodzi ludzie mają możliwości znalezienia pracy. Lipiec i sierpień to miesiące wakacyjne, kiedy większość pracowników zakładów i instytucji idzie na urlopy. Młodzież znakomicie sprawdza się w charakterze recepcjonistów, mogą pracować w dużych sklepach, choćby przy sprzątaniu lub rozkładaniu towaru. Przyjmowani są na stanowiska ankieterów, bo łatwo nawiązują kontakty, głównie z rówieśnikami. Mogą znaleźć miejsce w pizzeriach jako kelnerzy lub dostawcy pizzy, jeśli mają prawo jazdy. Wielu dostaje prostą pracę roznosiciela ulotek, do czego potrzeba tylko porządnego plecaka. Można próbować szukać zatrudnienia w galeriach handlowych. Tam w wakacje dużo częściej poszukuje się pracowników do dorywczych prac. Choćby na miesiąc, lub dwa tygodnie, każda praca jest ważna i potrzebna. Może pieniądze nie będą zbyt wielkie, ale od czegoś trzeba zacząć, a pracodawca ceni sobie informację, że kandydat do pracy już ma wakacyjne doświadczenie.
Jola Marciniak
j.marciniak@tp.com.pl
fot. D. Ossowski
Czy chciałbyś pracować w wakacje?

Wiktor Witczak, uczeń liceum
– Od pół roku pracuję niemal w każdy weekend, ale teraz w czasie wakacji planuję, że będą pracował znacznie więcej. Jestem 18-latkiem i to mnie zobowiązuje do pewnych zachowań. Sam chcę zarabiać na własne potrzeby, a nie jak dzieciak brać pieniądze od rodziców. Doszedłem do wniosku, że powoli muszę się do tego przygotowywać, aby liczyć przede wszystkim na siebie, a nie czekać, że przez następne lata rodzice będą płacić za wszystkie moje zachcianki. Trudno ich prosić, żeby płacili za koncerty, na które chcę się wybrać, lub ciuchy, które mi się podobają. Wolę sam decydować, a to jest prostsze, gdy ma się własne pieniądze.

Mateusz Jankowski, uczeń technikum
– Bardzo chciałbym pracować w wakacje przede wszystkim dlatego, że jest bardzo dużo wolnego czasu i nie trzeba z niczego rezygnować. A jeśli ktoś ma chęci, a ja takie mam i dodatkowo możliwość zarobku, to jest to znakomita opcja na lato. Gdybym mógł, pracowałbym przez całe dwa wolne miesiące. Niestety, na razie nie mam jeszcze żadnego pomysłu, ale mam sporo „talentów” i myślę, że znajdzie się pracodawca, który doceni moje ogromne chęci i da mi szansę.

Joasia Ciećwierz, uczennica liceum
– Chciałabym pracować, bo to najlepszy sposób, żeby zdobyć własne pieniądze, ale zdaję sobie sprawę, że znalezienie pracy jest bardzo trudne, więcej jest chętnych. Zarabianie w czasie wakacji to dobry sposób, by nie prosić rodziców o każdą złotówkę. Przydałyby mi się pieniądze na resztę wakacji oraz na korepetycje w czasie roku szkolnego.

Łukasz Dziurlik, uczeń liceum
– Oczywiście, że chciałbym popracować, chyba wszyscy moi koledzy mają takie plany. Jak każdy nastolatek mam swoje potrzeby, które nie zawsze jestem w stanie zaspokoić z kieszonkowego od rodziców. Niestety w Płocku ciężko znaleźć pracę dla osoby w moim wieku. Najlepiej byłoby dla mnie, żebym mógł pracować przez sześć tygodni, a na dwa ostatnie gdzieś wyjechać. W końcu są przecież wakacje, a oprócz obowiązków należy się nam chwila relaksu.
Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości