Niezmiernie dziwi przyzwoite zachowanie osób, z zamiłowania nieprzyzwoitych, do których niewątpliwie należała Marlena Dietrich. Chociaż pochodziła z zamożnej berlińskiej rodziny, która zapewniła jej dobre wychowanie i jeszcze lepsze wykształcenie, bardzo szybko stała się niegrzeczna. Uwielbiała nocne życie Berlina lat 20-tych, miasta które wówczas uchodziło za najbardziej zepsutą i dekadencką stolicę świata. Jednak to ona miała odwagę odmówić Adolfowi Hitlerowi grania w propagandowych filmach III Rzeszy. Miała też odwagę po wybuchu wojny przyjąć obywatelstwo amerykańskie, czym zasłużyła sobie na wzgardę Niemców (nawet długo po wojnie). Mimo to kochała swój kraj, dlatego tym bardziej cieszyła się z upadku Muru Berlińskiego. Czuła, że to moment narodzin „nowych Niemiec”. Pod koniec życia mieszkała w Paryżu (zmarła w 1992 roku). Ojczyznę i ukochany Berlin przypominały jej zdjęcia porozwieszane na ścianach apartamentu i specjały kuchni niemieckiej, które serwował jej niemiecki kucharz. Takim sztandarowym deserem niemieckim jest tort ze Szwarzwaldu, którym możemy się i my uraczyć w dobie obecnego, dekadenckiego kryzysu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze