Reklama

Gdzie dorobisz w wakacje

15/05/2013 09:30
Właściwie już tylko miesiąc został do wakacji. Jedni przygotowują oferty wypoczynku, a Centrum Edukacji i Pracy Młodzieży OHP w Płocku rozpoczyna rekrutację do pracy. Łącznie przez Młodzieżowe Biuro Pracy wakacyjne zatrudnienie może zdobyć około 200 osób pełnoletnich. I na tym właściwie kończą się podane na tacy propozycje. Innych trzeba poszukać już na własną rękę.
– Potrzebni są głównie wychowawcy kolonijni, pracownicy obsługi zielonych szkół, instruktorzy żeglarstwa oraz ratownicy WOPR-u – dowiadujemy się w Centrum Edukacji i Pracy Młodzieży OHP w Płocku, które przez cały rok gromadzi oferty pracy, ale głównie od czerwca do września przeżywa prawdziwe oblężenie. Na co dzień można tu trafić m.in. na oferty super- i hipermarketów poszukujących pracowników do wykładania towaru czy do inwentaryzacji. Rzadko kiedy trafia się propozycja pracy na dłuższy czas niż kilka tygodni. Stąd jest to pierwsze miejsce, w którym młodzież szkolna szuka pracy na wakacje. I słusznie.
Centrum oferuje obecnie pracę wyjazdową. Na młodych czekają m.in.: Kołobrzeg, Ustka, Wisła, Rabka Zdrój oraz Polanica Zdrój. – Wymagania pracodawców są zróżnicowane. W większości ofert wymaga się jednak posiadania kursu wychowawcy kolonijnego lub instruktora jakiejś dziedziny sportu, lub studiowania na kierunkach pedagogicznych. Na instruktorów czy ratowników potrzebne będą uprawnienia żeglarskie minimum żeglarza jachtowego, najchętniej sternika jachtowego czy motorowodnego jak również uprawnienia ratownika WOPR-u – tłumaczy Małgorzata Kowalska, dyrektor Centrum Edukacji i Pracy Młodzieży OHP w Płocku.
Co roku dużym zainteresowaniem młodzieży cieszą się też oferty pracy za granicą. To nie tylko możliwość wyjazdu, ale też większych zarobków niż w kraju. Do tego można też podszlifować znajomość języka obcego. W tym roku płocczanie mają szansę wyjechać do pracy m.in. w Belgii i Holandii. – Poszukiwani są tam pracownicy magazynów i pracownicy terenów zielonych. Są to prace niewymagające doświadczenia czy uprawnień, jednak potrzebna będzie co najmniej komunikatywna znajomość języka angielskiego lub niemieckiego. Będzie można zarobić do 10 euro brutto za godzinę – mówią pracownicy płockiego OHP.
Czego można się spodziewać? Czekają prace ogrodnicze głównie plewienie, przycinanie, grabienie i podlewanie terenów zielonych w różnych regionach Holandii. Praca od poniedziałku do piątku w godzinach od 7.00 do 16.00.
Wszystkie oferty Centrum Edukacji i Pracy Młodzieży OHP można znaleźć w biurze, które mieści się przy ul. 3 Maja 18. Najlepiej trafić do tutejszej bazy osób poszukujących zatrudnienia i czekać na telefon.

Nie chcą na pola, wolą do ogródka

Do tej pory najpopularniejszy i najłatwiejszy zarobek młodzież miała zagwarantowany przy zbiorach owoców i warzyw. W naszych okolicach nie brakuje plantacji. Niedługo zacznie się sezon truskawkowy, potem malinowy, w kolejce czekają też ogórki, brokuły, brukselka. Na owoce najlepiej jechać w okolice Czerwińska czy Sannik. W zbiorach warzyw królują okolice Łęczycy oraz Kutna. Tu jednak nikt nie liczy na najazd nastolatków. – Młodym za ciężko na wsi. Trudno się doprosić o pomoc na polu czy w gospodarstwie swoich dzieci, a co dopiero liczyć na miastowe – mówi mieszkanka gminy Czerwińsk. Nie oznacza to jednak, że w tym sezonie plony zostaną na polach. Zawsze można liczyć na wsparcie pracowników zza wschodniej granicy, którzy żadnej pracy się nie boją, a i w gospodarstwie pomogą.
Młodzież zamiast cały dzień pracować na polu, woli pracę lżejszą w mieście. I nie chodzi tu o lenistwo, ale o czystą kalkulację. Zarobki na wsi zależą nie tylko od wkładu pracy, ale też od urodzaju. Wystarczy kilka dni deszczu, by spodziewane zyski zaczęły się kurczyć. Zdecydowanie przyjemniej jest obsługiwać gości w ogródkach piwnych na starówce. W tym sezonie może być jednak problem z tego typu zatrudnieniem. – W zeszłym roku młodzież miała szansę na pracę w ogródku. W tym roku jest taki kryzys gospodarczy w kraju, że muszą wystarczać ci pracownicy, którzy są w tej chwili. Nie ma potrzeby zatrudniania dodatkowych osób – mówi Jakub Świerad, właściciel Kawiarni Muzyczno-Artystycznej „Czarny Kot”, mieszczącej się na starówce. Tymczasem co tydzień zgłaszają się do niego kolejni chętni młodzi ludzie z pytaniami o pracę. Wszystkich odsyła z kwitkiem. – Smutne jest jeszcze to, że często nie mają oni żadnych kompetencji do pracy. Bardzo mało młodych osób włada np. językiem obcym na tyle, żeby obsługiwać zagranicznych gości, którzy dość często zdarzają się na płockiej starówce – tłumaczy restaurator.
3–4 lata temu sporo osób zatrudnianych było w restauracjach McDonald’s w Płocku. Za sprawą akcji wakacyjnej czasową posadę znajdowali tutaj nieletni w wieku od 16 do 18 lat. – Mieliśmy wtedy inną sytuację na rynku pracy. W tym roku program z pracą dla młodocianych również jest przewidziany. Mamy na niego zgodę Państwowej Inspekcji Pracy, ale nie będzie to zatrudnienie na dużą skalę. Można się spodziewać raczej kilku ofert. Po szczegóły odsyłamy za 2–3 tygodnie bezpośrednio do restauracji albo na naszą stronę internetową – dowiadujemy się w dziale PR McDonald’s Polska. Dopiero za parę tygodni będą bowiem znane plany wakacyjne obsady restauracji i okaże się, ile miejsc można czasowo zająć.

Młodzi nie poddają się łatwo

Internetowe ogłoszenia „Dam pracę” z terenu Płocka raczej nie powalają. Poszukiwane są głównie dziewczyny do sprzedaży kosmetyków. Aby zarobić tu jakiekolwiek pieniądze, trzeba najpierw utworzyć siatkę klientów, rozdać im katalogi i liczyć na prowizję, którą można otrzymać pod warunkiem, że skuszą się oni na duże zakupy. Jest jeszcze roznoszenie ulotek. Za jedną sztukę można zarobić 10 gr. Rozklejenie ulotek na tablicach informacyjnych w blokach mieszkalnych to z kolei 5 gr. To brzmi mało zachęcająco.
Młodzi płocczanie nie poddają się jednak tak łatwo. – W ciemno pojechaliśmy z kolegami nad morze z nadzieją, że przy okazji uda nam się załapać w jakimś lokalu. Już drugiego dnia trafiła nam się praca w smażalni ryb. Zostałem tam na całe wakacje. Dwa miesiące myłem talerze. Zaczynaliśmy o godz. 10.00, kończyliśmy o 22.00. Ale warto było. Przywiozłem do domu 4,5 tys. zł i do tego udało mi się trochę odpocząć – opowiada Paweł Janowski, 17-latek z Płocka.
Ponadto miał zapewniony dach nad głową i wyżywienie. Sprawdził się, więc w tym roku wraca do Unieścia i to pod sprawdzony już adres. Zarobi też więcej, bo awansował na kelnera, a do tego pewnie i napiwki się trafią. Paweł twierdzi, że warto zaryzykować i wyjechać do letnich kurortów. Przy odrobinie szczęścia praca się znajdzie: jeśli nie w lokalu, to przy sprzedaży okularów przeciwsłonecznych, gazet, czy lodów na plaży. W ostateczności nie trzeba kurortów. Pracodawcą może okazać się sąsiad z działki, który chętnie zapłaci za przystrzyżenie trawnika albo pomalowanie płotu. Może znajomi potrzebują pomocy przy budowie domu albo pomocy do dziecka, bo nie dostali urlopu na wakacje. Pamiętajmy: „kto szuka, ten znajdzie”…
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
blanka@tp.com.pl
fot. Dariusz Ossowski
Młodzi do pracy!
Młodzież powinna pracować w wakacje czy nie powinna – oto jest pytanie. W cotygodniowej sondzie Tygodnika Płockiego zapytaliśmy również o doświadczenia naszych czytelników z pracą wakacyjną.

Dorota Szala
W wakacje często zbierałam wiśnie albo inne owoce, zdarzało mi się też sprzedawać gazety. Była to okazja, żeby odciążyć trochę rodziców i na wydatki wakacyjne mieć swoje pieniądze. Uważam, że to dobry sposób dla młodych ludzi, żeby trochę dorobić, a dorywczej pracy wakacyjnej nie brakuje.

Iwona Podsędek
Pamiętam jedne wakacje, gdy pracowałam jako hostessa w sklepie spożywczym. Przekonywałam klientów, by kupili promowany przez mnie jogurt. Było to dość trudne zadanie, gdyż półki sklepowe uginały się od produktów konkurencyjnych firm. Udało się jednak wykonać plan, a za zarobione pieniądze kupiłam wymarzone ubrania. To doświadczenie nauczyło mnie przy okazji wytrwałości w działaniu i zaangażowania w wykonywaną pracę.

Monika Niedźwiecka
Jako uczennica nie pracowałam nigdy w wakacje, ale jestem za tym, by młodzież próbowała właśnie w ten sposób podreperować swój wakacyjny budżet. Praca na własny rachunek uczy młodych ludzi szacunku do pieniędzy, także tych zarabianych przez rodziców. Poza tym dzięki zdobytym samodzielnie funduszom można realizować własne marzenia, bez obciążania nimi rodziny.

Karolina Tomczak
Jestem za tym, by młodzież pracowała w wakacje. Cenię taką zaradność i przedsiębiorczość. Zawsze biorę ulotki od młodzieży stojącej na ulicach Płocka, chociaż te reklamy zazwyczaj są mi kompletnie niepotrzebne. Podchodzę też do dziewczyn w sklepach dorabiających na promocjach. To mnie nic nie kosztuje, a im może pomóc.     BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości