Płocka policja rozbiła gang złodziei torebek. W sumie funkcjonariusze zatrzymali cztery osoby. Trzy z nich działały w grupie, czwarta to był złodziej – singiel.
Gang „wyrwiarzy” wpadł 13 stycznia. Zaczęło się od napadu na kobietę przechodzącą ulicą Padlewskiego. Podbiegł do niej młody człowiek i wyrwał torebkę. Były w niej klucze do mieszkania, dokumenty, pieniądze, zegarek.
„Wyrwiarz” nie był sam. Jego dwaj kumple stali w pobliżu i obserwowali całą akcję, gotowi wkroczyć, jakby coś poszło nie tak. Po kradzieży zaplanowali, że podzielą się łupem i razem pójdą na wódkę – opowiada sierż. Artur Mocki z wydziału śledczego płockiej policji.
Rabusiów najbardziej interesowały pieniądze. Złodziej razem z torebką wyrwał kobiecie reklamówkę z ciastem, ale słodkości rzucił na ulicę.
Poszukiwaniami zajęli się wezwani na miejsce policjanci z wydziału kryminalnego. Kilkanaście minut późnej zatrzymali już pierwszego podejrzanego. To 19-latek, który edukację zakończył na gimnazjum, nigdzie nie opracuje. Był pijany. Jego dwaj kompani w wieku 19 i 16 lat wpadli tego samego dnia. Też byli pijani. Policjanci zatrzymali ich, gdy na dworcu PKP/PKS zaczepiali ludzi.
– Nasi kryminalni nie poprzestali na tych zatrzymaniach i dalej drążyli temat. Okazało się, że podejrzani mają w sumie na koncie przynajmniej osiem kradzieży torebek, także z grudnia ubiegłego roku. Dwie kobiety na przykład okradli w okolicach dworca, dwie inne w salonach fryzjerskich przy Dworcowej, jedną na 3 Maja. Dwie torebki udało się odzyskać razem z zawartością, niestety, bez pieniędzy – dodaje Artur Mocki.
Szczęśliwa pani Magda
Jedną z okradzionych była pani Magda, która w ubiegłym tygodniu odebrała w komendzie swoją własność. – Byłam w salonie fryzjerskim przy Dworcowej, to było 8 stycznia, około godziny 16.00. Siedziałam na kanapie w pobliżu drzwi wejściowych, kiedy do środka wszedł mody chłopak. Chwilę się rozglądał, myślałam, że tak jak ja jest klientem. Nagle złapał moją torebkę i uciekł. Przez okno widziałam, że czekali na niego dwaj koledzy – opowiada kobieta.
Pani Magda próbowała gonić rabusia, ale była bez szans. O wszystkim opowiedziała wezwanym na miejsce policjantom. Tym razem poszukiwania nie przyniosły natychmiastowego efektu. Na szczęście kobieta odzyskała prawie wszystko. – Mówili mi, że to niemożliwe, w zasadzie zgłosiłam wszystko formalnie, bo chodziło mi szczególnie o dokumenty, już zaczęłam się starać o wyrobienie nowych. Jestem po prostu szczęśliwa, że zostało mi to zaoszczędzone – dodaje pani Magda. Kobiecie nie udało się odzyskać pieniędzy, dwóch zegarków i karty kredytowej. Tej ostatniej nie zablokowała i rabusie ukradli jej też pieniądze z konta.
– Teraz wiem, że torebkę należy trzymać blisko siebie. Po drugie, nigdy nie należy w niej nosić wszystkiego, co ważne. Lepiej trochę mieć w torbie, trochę w jednej kieszeni, trochę w drugiej. Inaczej stracimy wszystko. Ja miałam kluczyki od samochodu gdzie indziej. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby złodzieje zabrali je razem z dowodem rejestracyjnym. Radzę też zaufać policji i jak najszybciej powiadomić o stracie. Na swoim przykładzie widzę, że to działa i zwiększa szanse na odzyskanie rzeczy. Trzeba też pamiętać o zablokowaniu kart bankowych, bo złodzieje od razu z nich korzystają – opowiada pani Magda.
– Jeśli stracimy klucze do mieszkania, natychmiast należy wymienić zamki – dodaje Artur Mocki.
Będzie kara
Trzyosobowy gang usłyszał na razie jeden zarzut. Chodzi o „wyrwę” na Padlewskiego. Podejrzanym grozi do pięciu lat więzienia, ale dojdą do tego jeszcze kolejne zarzuty. Wobec jednego z nich toczy się jeszcze sprawa o kradzież laptopa z jednego z płockich biur.
Karę poniesie również 18-latek, który kradzieżami torebek zajmował się na własną rękę. Kryminalni zatrzymali go w związku z rabunkiem na ulicy Piaska w grudniu ubiegłego roku. Tam kobieta straciła razem z torebką karty bankomatowe, drogie, markowe perfumy i telefon komórkowy. To właśnie dzięki komórce policjanci trafili na trop rabusia. Ustalili, że aparat ma pewna piętnastolatka. Dziewczyna przyznała, że dostała go w prezencie od swojego chłopaka. Ten zdradził, że kupił aparat od złodzieja. W ten sposób kryminalni dotarli do podejrzanego. Chłopak nie uczy się i nie pracuje, utrzymują go rodzice. Przy okazji wyszło na jaw, że okradł jeszcze jedną kobietę na Międzytorzu.
– Odzyskaliśmy obie torebki, które zrabował. Ich właścicielki zaprosimy do nas po odbiór swojej własności. A ten gagatek ma już postawione zarzuty. Odpowie za kradzież mienia, dokumentów i kart bankomatowych. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności – mówi Artur Mocki. Jacek Danieluk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze