BMW - R35, rok produkcji 1938, silnik czterosuwowy, górnozaworowy, jednocylindrowy, pojemność 350 cm, moc maksymalna 14KM, masa własna 155 kg, prędkość maksymalna 100 km/h.BMW R35 posiada także gaźnik marki Sum, osprzęt elektryczny firmy BOSCH, czterostopniową skrzynię biegów z ręcznym sterowaniem, a także tradycyjne dla tego motocykla przeniesienie napędu na tylne koło, za pomocą wału. Średnie zużycie paliwa na 100 kilometrów wynosi około 3 litry. Historia motocykla BMW rozpoczęła się w 1923 roku. Niemiecka firma produkowała wtedy głównie dwucylindrowe motocykle, z silnikiem typu „Bokser”. Omawiany R-35 jest jednym z trzech nietypowych modeli jednocylindrowych, jakie firma wypuściła w latach przedwojennych Seria z taśmy produkcyjnej schodziła w latach 1937 -39 i jak na model motocykla, produkowano go dość krótko. Fabryka R-35 mieściła się w Monachium i stamtąd wychodzące maszyny, trafiały głównie do użytku służb kurierskich w armii niemieckiej. A z armii niemieckiej krótka już była droga na ziemie polskie. Część tych motocykli Polska otrzymała także w ramach odszkodowań wojennych, po 1946 roku. Trafiały do milicji i innych instytucji państwowych, a praktycznie całkowicie wyeksploatowane, przez tzw. urzędy likwidacyjne, sprzedawane były osobom prywatnym. Ogólnie rzecz ujmując, R-35 to motocykl posiadający aż 63 lata tradycji. Jeden z takich motocykli posiada Piotr Gałuszewski - miłośnik starych i zabytkowych jednośladów. R-35 dostał od ojca na 18 urodziny w 1994 roku, jednak nie był to jego pierwszy motocykl, ani jak zapewnia nie ostatni. W jego „motocyklowej stajni” swego czasu znalazły miejsce IFA BK -350 z 1956 roku, Viktoria - Sachs z 1929r., Jawa 250 z 1952r., K -750 z bocznymi wózkiem z 1962, a także Ural z 1964. Jednak miano pierwszego jednośladu Piotrka Gałuszewskiego przypadło w udziale Motorynce. Dostał ją od rodziców. A miał wtedy zaledwie 8 lat. -Jeździłem na niej po placach zabaw, czasami po polnych drogach. Już wtedy bardzo mi się to podobało i powoli zaczęło coraz bardziej wciągać - wspomina Piotr Gałuszewski. - Gdy byłem nieco straszy, wiedziałem, że muszę postarać się o coś „mocniejszego.” Był młodym człowiekiem z inicjatywą. Ledwo skończył jedenaście lat, a spod Rzeszowa sprowadził sobie SHL-kę. - Był to mój pierwszy, w 100% oryginalny sprzęt - wspomina motocyklista. Nie był jeszcze pełnoletni, gdy zajął pierwsze miejsce w konkursie Polskich Motocykli zorganizowanym w Warszawie w zakładach Norblina na wspomnianej SHL M04 z 1952 roku. I tak, do tej pory całe jego życie toczy się wokół dwóch kołek, a czasami czterech. Może się bowiem poszczycić posiadaniem ciekawego modelu angielskiej limuzyny Wolseley z 1960 roku. Piotr Gałuszewski, odkąd pamięta, zawsze w jego najbliższym otoczeniu były stare motocykle. Ma do nich sentyment i szacunek. - Po prostu jednych bawią „ścigacze”, a mnie „weterany”. Może to jest tradycja rodzinna, a może coś, co mnie fascynuje? Dokładnie sam nie wiem - zastanawia się motocyklista. Doszliśmy też do wniosku, że Piotr Gałuszewski jest właścicielem najstarszego, oryginalnego, „na chodzie” motocykla. Jeśli jest inaczej, proszę o kontakt. Chętnie o tym napiszę w następnym wydaniu. tekst i fot. Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze