Reklama

Francuskie dwa tygodnie

28/07/2010 07:34
Płocczanom żądnym wiedzy czas wakacji wcale nie przeszkadza w kontynuowaniu nauki. 12 uczniów z Jagiellonki, Małachowianki, Centrum Edukacji, III LO, a także Gimnazjum nr 8 przez dwa tygodnie uczyło się pilnie języka francuskiego. Do Płocka przyjechał z Auxerre Jonathan Laporte. Po polsku nie mówił wcale. Ale jeśli nie po francusku, to można się z nim dogadać tylko po hiszpańsku i angielsku.
Takie lekcje przygotował dla najzdolniejszej płockiej młodzieży Dom Darmstadt. – W ubiegłe wakacje język niemiecki szlifowali najlepsi młodzi germaniści. Tym razem pomyślałem, że warto poszerzyć nasze kontakty z innymi miastami partnerskimi. Wybór padł na Auxerre – mówi Mariusz Wojtalewicz, kierownik Domu Darmstadt.
Jonathan na co dzień pracuje w szkole, która współpracuje z LO im. Władysława Jagiełły. Uczy języka francuskiego, geografii i historii. O Polsce i Płocku trochę słyszał. Bez wahania odpowiedział na ogłoszenie w sprawie prowadzenia wakacyjnych konwersacji w Domu Darmstadt. Przyjechał jako wolontariusz. Podczas codziennych 3-godzinnych spotkań z młodymi płocczanami m.in. zwiedzał Płock, wybrał się także do hipermarketu „Auchan” na zakupy. W ten sposób uczniowie poznawali kolejne słówka i zwroty. – Dużo mówiłem o swoim kraju. Płocczan bardzo interesowało życie młodzieży francuskiej, a także kultura Francji. Cieszę się, że znają nie tylko Louisa de Funesa – mówi Jonathan Laporte.
Podczas takich nietypowych lekcji łatwo było przełamywać dystans, a przy okazji bariery językowe. – Nie mieliśmy większych problemów komunikacyjnych, choć płocczanom na początku było trudno się przełamać, by mówić tylko w języku francuskim. Ale najlepszym sposobem nauki języka obcego jest metoda prób i błędów – podpowiada nauczyciel.
Francuz nie narzekał, że w wakacje pracował. Dzięki temu mógł poznać Polskę, która zaskoczyła go gościnnością. – Tutaj na każdym kroku ludzie są uprzejmi i mili. Chętnie podpowiadają, jak dojść czy gdzieś dojechać. W Paryżu jest inaczej. Z podobną życzliwością można się spotkać chyba tylko w mniejszych miasteczkach Francji – tłumaczy Jonathan.
W prowadzeniu lekcji pomagała mu nauczycielka Anna Ciecierska, która chętnie wykorzystuje każdą okazję, by swobodnie rozmawiać w języku francuskim. – Mam też sentyment do Auxerre. Jako tłumacz uczestniczyłam przy podpisywaniu umowy partnerskiej naszych miast – zdradza płocczanka.
Nie było najmniejszego problemu, by znaleźć w Płocku osoby chętne do konwersacji z Jonathanem. Język francuski wszak nie jest tak popularny jak angielski, choć oczywiście młodzież uczy się go w szkołach. – To była po prostu świetna propozycja. Wyjazd na obozy językowe to koszt kilku tysięcy złotych. Dzięki lekcjom z Jonathanem płocczanie mieli taki obóz całkowicie za darmo i to bez wyjazdu z domu – podkreśla Mariusz Wojtalewicz.    BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości